Trefl Gdańsk walczył w Jastrzębiu – Zdroju o kolejne ligowe zwycięstwo, jednak wyrównana walka toczyła się tylko w pierwszych dwóch setach. O rywalizacji z Mistrzem Polski oraz o swoim powrocie na Śląsk w krótkiej rozmowie opowiedział nam środkowy gdańskiej ekipy Moustapha M’Baye.
Marzena Janik: Z Jastrzębia – Zdroju wyjechaliście bez punktów, ale nie można odmówić wam walki. Jak oceniasz postawę Trefla w tym meczu?
Moustapha M’Baye: Wydaje mi się, że walczyliśmy. Wiedzieliśmy, że to będzie trochę walka Dawida z Goliatem, ale nie chcieliśmy łatwo złożyć broni. Chcieliśmy, żeby chłopaki z Jastrzębia się natrudzili, żeby nas pokonać, co było widać najbardziej w pierwszych dwóch setach. Niestety później nas przycisnęli i udało im się nas przełamać.
Co było takim elementem, którym jastrzębianie przycisnęli was od trzeciego seta?
Moim zdaniem zaczęli mocniej zagrywać i lepiej przyjmować. Poprawili się w każdym elemencie i gdzieś powoli nasza gra upadała. Oni nas zmusili do błędów i zakończyło się takim wynikiem.
Po krótkiej przerwie wróciłeś do Jastrzębia. Jakie to uczucie odwiedzić miejsce, w którym spędziłeś trochę czasu?
Wraca się tutaj bardzo dobrze i przyjemnie. Byłem w tym klubie jeszcze niedawno. Z Jastrzębia mam wiele dobrych wspomnień, więc fajnie było tu wrócić.
Już za kilka dni czeka was mecz z kolejnym trudnym rywalem. Co chcielibyście poprawić, żeby punkty zostały w Gdańsku?
Moim zdaniem trzeba zobaczyć wideo i wyciągnąć wnioski. Będzie dobrze (uśmiech). Podchodzimy do meczu pozytywnie.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna, fot. Plus Liga