Niezbyt dobre wejście w nowy rok zaliczyła drużyna gdańskich lwów. W Niedzielne popołudnie gospodarze przegrali 3:0 z sąsiadującą w tabeli ekipą Ślepska Malow Suwałki. Dodatkowo w trzecim secie kontuzji kostki doznał Aleks Nasevich, który został zniesiony z boiska i zastąpiony przez Jakuba Jarosza. Po meczu mieliśmy okazję porozmawiać z Rafałem Sobańskim, który podsumował ten mecz, wymienił błędy i opowiedział o postanowieniach noworocznych.
Zuzanna Żeleźnik: Trzeba przyznać że nowy rok zaczyna się dla was pechowo, nie dość że przegraliście 3:0 ze Ślepskiem to jeszcze kontuzję odniósł wasz atakujący Aleks Nasevich.
Rafał Sobański: Tak, zdecydowanie nie chcieliśmy zacząć nowego roku w takim stylu, z takim wynikiem i z kontuzja Aleksa. Ale nie cofniemy czasu, musimy wyciągnąć wnioski i dalej pracować bo czekają nas kolejne ważne mecze.
Jak podsumujesz ten mecz? Jakie elementy były najgorsze w waszym wykonaniu w tym meczu?
Na pewno na pierwszy rzut oka nie funkcjonowaliśmy dobrze w przyjęciu. Nie pomagaliśmy ani na początku Kamilowi ani później Lukasowi. Na tym poziomie ciężko się gra tylko z piłek wysokich. Gdybyśmy lepiej funkcjonowali w przyjęciu, nasi rozgrywający na pewno zrobiliby dobrą robotę i nasza gra wyglądała by lepiej. Może wtedy wynik byłby inny. Myślę również że mogliśmy zagrać agresywniej w zagrywce, poszukać swoich szans na breakpoint.
To było mimo wszystko dość wyrównane spotkanie, co więc się wydarzyło że nie udało się nic ugrać?
Wydaje mi się że zabrakło wszystkiego po trochu. W każdym elemencie po kilka procent więcej i wynik mógłby być inny. W pewnych momentach zabrakło spokoju i cierpliwości a w innych trochę więcej odwagi i konsekwencji w tym co powinniśmy robić.
W trzecim secie mieliście szansę nawet wygrać, jednak o te dwa punkty byli lepsi rywale. Co miało wpływ na taki rozwój sytuacji?
Uważam że zaważył początek seta a później kilka niewykorzystanych szans które mieliśmy po swojej stronie. Początek meczu wyglądał obiecująco ale pod koniec pierwszego seta trochę się rozregulowalismy i nie potrafiliśmy wrócić na właściwe tory.
Czy Suwałki was czymś zaskoczyły?
Wydaje mi się że niczym szczególnym czego byśmy nie wiedzieli. Byli konsekwentni i bardzo skuteczni. Bardziej zaważyła nasza gra.
Podejrzewam że kontuzja podstawowego zawodnika też miała duży wpływ na waszą grę i troszkę inne podejście do niektórych zagrań. Na pewno nie jest łatwo wrócić do dobrej gry.
Tak zdecydowanie, zwłaszcza że było można zauważyć że Aleks złapał dobry rytm i jego gra wyglądała bardzo dobrze. Naprawdę szkoda ponieważ wiemy że wypadł z przygotowań i początku sezonu i teraz gdy już złapał dobry rytm meczowy zdarzył się wypadek, niestety taki jest sport i takie wypadki są wpisane w nasza pracę.
Czy masz jakieś postanowienie noworoczne?
Na szczęście nie (śmiech). Jakoś nigdy nie stawiałem sobie żadnych postanowień, chce dalej pracować nad swoich poziomem sportowym i jeśli będzie czas i okazja to dalej rozwijać swoje hobby jakim jest wędkarstwo, możliwe że dorzucę do tego jeszcze podszlifowanie języka angielskiego (śmiech).
Kolejny mecz zagracie z ZAKSĄ na wyjeździe. Co będzie kluczowe aby zdobyć jakieś punkty a może nawet pokusić się o zwycięstwo?
Zdecydowanie musimy wrócić do gry jaka zaprezentowaliśmy w meczy z Skra. To była siatkówką którą powinniśmy grać i która potrafimy prezentować. Na pewno musimy być skuteczni na naszej pierwszej akcji i szukać swoich szans przy naszej zagrywce bo potrafimy dobrze grać w systemie blok – obrona. Wtedy może uda się wrócić do Gdańska z punktami. Zdajemy sobie sprawę że będzie to kolejny ciężki mecz ale wierzę że przy naszej dobrej dyspozycji możemy powalczyć o coś więcej.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Zuzanna Żeleźnik