Rafał Szymura: Trzeba grać swoją najlepszą siatkówkę

Niedzielne spotkanie Jastrzębskiego Węgla i ZAKSY było siatkarskim świętem, które wypełniło halę. O rywalizacji obydwu zespołów i powrocie do Jastrzębia – Zdroju opowiedział nam przyjmujący kędzierzynian – Rafał Szymura.

Marzena Janik: Niedzielny mecz w Jastrzębiu nie ułożył się po waszej myśli. Jak uważasz, czego zabrakło, żeby próbować przedłużyć rywalizację?

Rafał Szymura: Myślę, że na pewno zagrywki. Trzeba powiedzieć, że Jastrzębie we własnej hali dobrze serwowało, a my mieliśmy sporo problemów. Nie jesteśmy też w pełnym składzie, więc ciężko nam trenować, żeby przepracować cokolwiek. Gratulacje dla drużyny z Jastrzębia, ponieważ odgryźli się za ostatni mecz u nas. Teraz wszystko przed nami. Myślę, że jest taka możliwość, że spotkamy się w play-offach. Będziemy robić wszystko, żeby tak było (uśmiech).

Wspomniałeś, że przyjechaliście w mocno okrojonym składzie. Jak bardzo wpłynęło to na waszą grę?

W jakimś stopniu miało to wpływ, bo nie ma co się oszukiwać, że nie trenowaliśmy w komplecie. Czekamy na chłopaków, którzy są chorzy i kontuzjowani, żeby jak najszybciej wrócili i żebyśmy w spokoju potrenowali i przygotowali się do najważniejszej części sezonu.

Mecz był bardzo równy i mieliście w nim swoje szanse. Czy, twoim zdaniem, zabrakło trochę chłodnej głowy?

Ciężko powiedzieć. Mecz był na tyle wyrównany, że decydowały dwie piłki. Jastrzębianie posłali dwa – trzy asy, a my mieliśmy później problem, żeby te punkty odrobić. Oni spokojnie dowozili sobie te sety do końca. My musimy popracować nad zagrywką i przyjęciem, szczególnie naszym. Przed nami jest sporo do zrobienia i zobaczymy, jak będzie dalej.

Jeszcze kilka miesięcy temu byłeś po drugiej stronie siatki. Jak wraca ci się do miejsca, w którym spędziłeś ostatnie cztery lata?

Fajnie. Zawsze miło jest wrócić do drużyny, z którą wygrało się trzy Mistrzostwa Polski. Cieszę się, że hala była pełna. Kibice fajnie mnie przywitali, także to miłe uczucie. Podczas meczu się o tym nie myśli, nie ma sentymentów i trzeba grać swoją najlepszą siatkówkę, ale dzisiaj nam się niestety nie udało.

Skoro już mowa o kibicach, pojawiła się bardzo duża grupa z Kędzierzyna. Było słychać ich wsparcie z górnej trybuny?

Tak. Zawsze czujemy wsparcie naszych kibiców. Nie ważne, czy to jest Jastrzębie, czy Suwałki oni zawsze są z nami. Bardzo im za to dziękujemy i chcemy też grać dla nich. Tym razem nie wyszło, ale myślę, że oni w nas wierzą i cały czas są z nami.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna