Asseco Resovia Rzeszów awansowała do finału Pucharu CEV, pokonując na wyjeździe francuski zespół Tours VB 3:0. W pierwszym meczu półfinałowym rzeszowianie zwyciężyli 3:2, co stawiało ich w korzystnej pozycji przed rewanżem. Asseco Resovia Rzeszów, jako obrońca tytułu, po raz kolejny udowodniła swoją klasę na europejskiej arenie, awansując do finału Pucharu CEV. Mimo przeciwności, takich jak kontuzja kluczowego zawodnika, zespół wykazał się determinacją i wysokim poziomem gry, co pozwala z optymizmem patrzeć na nadchodzący finał. W finale Pucharu CEV Asseco Resovia zmierzy się z tureckim zespołem Ziraat Bankasi Ankara, który w półfinale pokonał Itas Trentino.
Pierwszy set zaczął się świetnie dla rzeszowian. Szybko wypracowali trzypunktową przewagę (5:2) po skutecznym bloku na Guillherme Vossie. Goście od samego początku dobrze spisywali się w defensywie, a szczelny blok sprawiał gospodarzom sporo problemów. W pewnym momencie jednak przeciwnicy doprowadzili do wyrównania 10:10, gdy Klemen Cebulj przestrzelił atak, a Tours dołożyło do tego asa serwisowego. To był moment, w którym gospodarze zaczęli wywierać presję na rzeszowianach, wymuszając błędy w ofensywie. W efekcie udało im się zbudować niewielką przewagę, ale Resovia zareagowała błyskawicznie i gra znów wróciła do systemu punkt za punkt. Po stronie francuskiej ekipy wyróżniał się Ryan Sclater, który był bardzo skuteczny w ataku i nie zwalniał ręki nawet w trudnych sytuacjach. W końcówce emocje sięgnęły zenitu, bowiem wszystko rozstrzygnęło się na przewagi. W decydujących momentach rzeszowianie postawili na swoje prawe skrzydło, gdzie najpierw świetnie spisał się Boyer, a następnie Cebulj. Ostatecznie Resovia wygrała 30:28, co dało jej ogromny komfort przed kolejnymi partiami.
Druga partia ponownie zaczęła się od mocnego uderzenia Resovii. Na czoło wysunął się Bartosz Bednorz, który w ofensywie rozgrywał świetne spotkanie. Po jego ataku, a także asie serwisowym Dawida Wocha, goście prowadzili już 5:1. Co prawda Resovia miała kilka błędów własnych, ale gospodarze grali zachowawczo, co nie pozwalało im na przejęcie inicjatywy. Utrzymywała się spora przewaga polskiej ekipy (12:7), a w połowie seta Tours VB próbowało jeszcze skrócić dystans. Pomogły im w tym błędy Resovii, ale rzeszowianie szybko wrócili do dobrej gry. Dawid Woch popisał się kolejnym asem serwisowym (18:14), a w końcówce gospodarze zaczęli mieć coraz większe problemy z obroną. Resovia dopełniła formalności, kończąc seta atakiem środkowego, wygrywając 25:20 i będąc już jedną nogą w wielkim finale. Niestety, ostatnia akcja tej partii przyniosła niepokojący moment – kontuzji doznał Bartosz Bednorz. Przyjmujący Asseco Resovii niefortunnie przyjął zagrywkę, co sprawiło, że musiał opuścić boisko. Nie wrócił już do gry w trzecim secie, a jego dalszy udział w rozgrywkach może być zagrożony.
W trzecim secie Resovia musiała radzić sobie bez swojego lidera, ale nie osłabiło to jej pewności siebie. Początek był bardziej wyrównany niż w poprzednich partiach (4:4), a gospodarze podjęli jeszcze próbę nawiązania walki. Tours VB naciskało zagrywką i zdobywało punkty bezpośrednio zza linii 9. metra, ale Resovia nie pozwalała im na zbudowanie większej przewagi. Alexandre Strehlau prezentował się dobrze w ataku, a wynik przez długi czas oscylował wokół remisu (15:15, 19:19). W kluczowych momentach Stephen Boyer przejął odpowiedzialność za zdobywanie punktów i dołożył do tego serię trudnych zagrywek, czym wybił rywali z rytmu. Przerwa na żądanie nie pomogła gospodarzom. Resovia postawiła kropkę nad „i” blokiem na Ryanie Sclaterze, który do tej pory był dla nich nieosiągalny. Ostatecznie rzeszowianie wygrali 25:22, triumfując 3:0 w całym meczu i awansując do wielkiego finału Pucharu CEV!
Tours VB vs Asseco Resovia Rzeszów 0:3
(28:30, 20:25, 22:25)
MVP: Gregor Ropret
Tours VB: Strehlau, Sclater, Voss, Senger, Schneider, Udrys, Crouzat (L) oraz Lopes, Schouten, D’Almeida.
Asseco Resovia Rzeszów: Ropret, Cebulj, Bednorz, Boyer, Woch, Jurczyk, Potera (L) oraz Vasina, Tammemaa, Bucki.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Asseco Resovia Rzeszów