Choć ITA TOOLS Stal Mielec zakończyła swoją przygodę w fazie play-off już na etapie ćwierćfinału, zespół zapisał się w tym sezonie TAURON Ligi jako jedna z największych niespodzianek. Wyrównana walka z utytułowanym ŁKS-em Commercecon Łódź, trzy emocjonujące mecze i ogromny progres zespołu sprawiły, że Mielczanki zyskały ogromne uznanie w oczach kibiców i ekspertów. O tej niezwykłej serii, roli zespołu, planach na dalszą część sezonu i osobistych doświadczeniach opowiedziała nam Aleksandra Kazała – jedna z liderek drużyny i siatkarka, która swoją grą udowodniła, że warto było jej zaufać.
Zuzanna Żeleźnik: Aleksandro, zakończyła się trzysetowa rywalizacja z ŁKS-em Commercecon Łódź. Jak podsumowałabyś tę ćwierćfinałową serię z bardzo wymagającym rywalem?
Aleksandra Kazała: Na pewno było to zaskakujące. Pomimo tego, że same wierzyłyśmy w nasze umiejętności, to nie przypuszczałyśmy, że ŁKS będzie potrzebował aż trzech meczów, aby z nami wygrać. Rzeczywiście, pierwszy mecz play-offów był naszym najlepszym spotkaniem w tym sezonie.
Pierwszy set był bardzo wyrównany i toczył się punkt za punkt. Co według Ciebie zadecydowało o tym, że nie udało się go zamknąć na Waszą korzyść?
Taka jest siatkówka – gra na przewagi to zawsze loteria. Jedna, dwie piłki decydują o całym secie, a czasami o całym spotkaniu. Teraz mogłybyśmy gdybać, jak potoczyłoby się spotkanie, gdybyśmy wygrały pierwszego seta, ale jest już na to za późno!
W drugim i trzecim secie ostatniego meczu ŁKS mocno zdominował zagrywką. Jak trudne było to wyzwanie na przyjęciu i jak próbowałyście sobie z tym poradzić na boisku?
Rzeczywiście, ŁKS bardzo wzmocnił zagrywkę, co było widać po statystykach i błędach w przyjęciu. W trakcie meczu nie można już za wiele zrobić – najważniejsze jest nieoddawanie bezpośrednich punktów oraz piłek przechodzących. Zdarza się, że ktoś ma gorszy moment albo problem z konkretną zagrywką, wtedy cała linia przyjęcia stara się pokryć te braki i pomóc osobie, która akurat ma trudność.
ŁKS bardzo mocno pracował zagrywką i blokiem. Jak z Twojej perspektywy wyglądała gra w przyjęciu i wyprowadzenie ataku?
Zagrywka i blok są ze sobą bardzo mocno powiązane. Im trudniejsza zagrywka, tym częściej przeciwnik gra wysoką piłkę, a to ułatwia blokowanie. ŁKS zagrywał dobrze, co sprawiało, że blokujące tej drużyny miały łatwiejsze zadanie – mogły przewidzieć nasze zamiary w ataku, co bardzo utrudniało nam kończenie akcji. Gra na wysokim podwójnym bloku jest bardzo wymagająca.
Jakie pozytywy wyciągasz indywidualnie i jako zespół z tej ćwierćfinałowej serii? Czego się nauczyłyście jako drużyna?
Po tym trzysetowym ćwierćfinale widzę wiele pozytywów! Udowodniłyśmy, że z każdym można wygrać, jeśli gra się swoją najlepszą siatkówkę. Nauczyłyśmy się, że nie warto patrzeć na przeciwnika przez pryzmat budżetów czy nazwisk – lepiej skupić się na sobie. Z perspektywy całego sezonu, a przynajmniej od momentu, gdy dołączyłam do Mielca, ogromnym pozytywem jest to, że systematyczna praca i wiara w nią naprawdę przynoszą efekty. W grudniu, gdy tu przychodziłam, Mielec był ostatnią drużyną w tabeli, a teraz walczyłyśmy z ŁKS-em o prawo gry o medale.
Przed Wami mecze o 7. miejsce i starcie z Chemikiem Police. Jak podchodzicie do tej rywalizacji? Macie poczucie, że to szansa na efektowne zakończenie bardzo udanego sezonu?
Do meczu z Policami podchodzimy w pełni skupione. To dobry zespół, który pokazał, że potrafi grać w siatkówkę! Ta rywalizacja rządzi się swoimi prawami, ponieważ jeden dobry mecz o niczym nie przesądza, a złoty set potrafi być bardzo przewrotny. Życzyłabym mojej drużynie 7. miejsca, ale wiem, że rywalizacja o nie będzie zacięta – dziewczyny z Polic na pewno nie odpuszczą, ale my również!
Chemik to utytułowana drużyna, ale też z problemami w tym sezonie. Czego spodziewacie się po tym dwumeczu i jakie są Wasze cele na te spotkania?
Chemik to zupełnie inna drużyna, niż te, do których jesteśmy przyzwyczajone. Nie oznacza to jednak, że nie potrafią grać – wręcz przeciwnie. Dziewczyny pokazały, na co je stać, a choć były skreślane przed sezonem, udowodniły, że same nazwiska nie grają. Myślę, że to trochę podobna sytuacja do naszej – wiele osób nie dawało szans Mielcowi i przewidywało spadek, a tymczasem walczymy zasłużenie w play-offach.
Mimo porażki w ćwierćfinale – awans Stali do fazy play-off to duży sukces. Jak podsumujesz cały sezon w wykonaniu Waszego zespołu?
Nie mogę podsumować całego sezonu, ponieważ dołączyłam do drużyny w grudniu, ale mogę ocenić ten okres, w którym byłam jej częścią. Ostatnie 3,5 miesiąca to ciągły wzrost – oczywiście z kilkoma potknięciami po drodze, ale ogólnie uważam, że ta drużyna zrobiła wiele dużych kroków w bardzo dobrą stronę!
ITA TOOLS Stal Mielec odważnie zaznaczyła swoją obecność w TAURON Lidze. Co według Ciebie najbardziej Was wyróżniało na tle innych zespołów w tym sezonie?
Moim zdaniem naszą największą siłą jest solidność i powtarzalność. Odkąd jestem w Mielcu, gramy na podobnym poziomie, z tendencją wzrostową. Oczywiście, zdarzały nam się porażki, ale w wielu meczach zaprezentowałyśmy się naprawdę dobrze, szczególnie w spotkaniach domowych! Jedyny mecz, jaki przegrałyśmy w Mielcu, to ćwierćfinał z ŁKS-em – wcześniej wszystko wygrywałyśmy!
A jeśli chodzi o Twoją osobistą formę – jak ocenisz swój rozwój w tym sezonie i rolę, jaką pełniłaś w drużynie?
Tak jak wspomniałam, dołączyłam do drużyny późno. Zastąpiłam młodsze dziewczyny, więc moją rolą było przede wszystkim wniesienie doświadczenia do dość młodego składu. Osobiście uważam, że zmiana otoczenia z francuskiego klubu na polski wyszła mi na dobre. Ten sezon był dla mnie długi, a przez pewien czas nie układał się tak, jak sobie założyłam. Dlatego przyjście do drużyny i obserwowanie, jak zespół w pewnym sensie się odradza, było dla mnie bardzo osobistym przeżyciem.
Jakie lekcje i doświadczenia zabierasz ze sobą po tym sezonie – zarówno jako zawodniczka, jak i część drużyny?
Najważniejsza lekcja z tego sezonu? Zawsze wierzyć w siebie i nie marnować energii na udowadnianie swojej wartości ludziom, którzy nawet nie są nią zainteresowani.
Czy możesz już zdradzić swoje plany na przyszły sezon? Czy kibice mogą liczyć na to, że nadal będziesz częścią drużyny z Mielca?
Plany na przyszły sezon już mam, ale poczekam na oficjalny komunikat klubu!
Szybkie strzały:
Najbardziej wymagający rywal w tym sezonie?
ŁKS
Twój ulubiony mecz w barwach Stali w tym sezonie?
Pierwszy mecz z ŁKS oraz mecz z Radomiem w Mielcu
Największa siła ITA TOOLS Stali Mielec to…?
Zespół, w którym każda z nas jest inna siatkarsko i dlatego się uzupełniamy!
Przed meczem: mocna kawa czy energetyczna muzyka?
Bardzo, bardzo mocna kawa
MVP z Twojej drużyny za cały sezon – kto i dlaczego?
Drużyna – pokazałyśmy, że jeśli każda z nas gra na swoim dobrym poziomie, możemy wygrywać z najlepszymi. Każda musi się do tego dołożyć.
Zagrywka, przyjęcie czy blok – co daje Ci największą satysfakcję?
Blok – najlepiej pojedynczy
Najbardziej żywiołowy kibic w Mielcu to…?
Mama naszej libero
Hasło, które opisuje Wasz sezon?
Systematyczny wzrost
Łódź czy Police – gdzie ciężej się gra?
Police – dalsza podróż (rok grałam w Łodzi, więc uwielbiam Sport Arenę)
Plaża po sezonie czy siłownia?
Plaża, ale nie „plażówka”. A jeśli chodzi o trening, to po sezonie tylko siłownia!
Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. ITA TOOLS Stal Mielec