W Rzeszowie emocje sięgały zenitu! W pierwszym meczu finału Pucharu CEV Asseco Resovia stoczyła zacięty, pięciosetowy bój z Ziraat Bankasi Ankara, który zakończył się minimalnym zwycięstwem tureckiej drużyny 3:2. Spotkanie w hali Podpromie było siatkarską ucztą – pełne efektownych akcji, bloków, emocji i dramaturgii aż do ostatniej piłki. Choć rzeszowianie pokazali ogromne serce do walki, to szczęśliwy as serwisowy gości przesądził o ich triumfie. Teraz to Ziraat jest bliżej trofeum, ale losy finału wciąż pozostają otwarte przed rewanżem w Ankarze.
Mecz rozpoczął się efektownie – asem serwisowym popisał się Lukas Vasina. Od początku trwała wymiana ciosów, a obie drużyny pokazały się z dobrej strony w bloku. Przy stanie 10:8 inicjatywę przejęli gospodarze, jednak przewaga była chwilowa – Ziraat szybko wyrównał po skutecznych blokach. W połowie seta Bedirhan Bulbul wykorzystał piłkę przechodzącą i dał prowadzenie gościom 17:15. Resovia nie dała się złamać – Vasina znów punktował serwisem, a nerwową końcówkę lepiej rozegrali rzeszowianie. Po zagrywce Klemena Cebulja gospodarze mieli piłkę setową, a blok na Matthew Andersonie zakończył partię (27:25).
Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli gracze Ziraatu. Choć na początku był remis 5:5, to późniejsze kłopoty Vasiny w ataku pozwoliły gościom odskoczyć na 10:6. Resovia próbowała wrócić do gry, a blok Dawida Wocha zredukował straty do jednego punktu. Jednak znów to ekipa z Ankary przejęła kontrolę. W końcówce świetnie spisywał się Wouter Ter Maat, a punktowy atak Emre Savasa zakończył seta (21:25).
Ziraat mocno wszedł w trzeci set, prowadząc 3:0 po zagrywkach Stephena Boyera i błędzie Bulbula. Resovia szybko odpowiedziała – Clevenot punktował serwisem, a Gregor Ropret skutecznie kontratakował. Gospodarze wyszli na prowadzenie 11:8. Ziraat popełniał błędy, a dobrą zmianę dał Jakub Bucki, który posłał asa na 19:17. Dwa punkty przewagi utrzymano do końca, a set zakończył się po widowiskowym bloku Karola Kłosa na Andersonie i skutecznym ataku Boyera (25:23).
Natchniona poprzednim setem Resovia zaczęła dobrze, znowu błyszczał Kłos w bloku. Mimo prowadzenia 3:1, Ziraat odpowiedział – przy stanie 18:18 gra znów się wyrównała. Zagrywki Andersona dały gościom serię trzech punktów. Boyer doprowadził jeszcze do remisu, ale Ter Maat dał Turkom piłkę setową. Po długiej wymianie partię zakończył skutecznym atakiem Anderson (23:25).
Decydujący set od mocnego uderzenia rozpoczęli siatkarze Ziraatu – prowadzili 3:0. Resovia szybko wróciła do gry, wyrównując po kontrze Boyera (7:7). Po ataku po prostej Andersona, Ankara prowadziła 12:9. Znów jednak Resovia wyrównała – Boyer i Cebulj doprowadzili do stanu 13:13. Niestety dla gospodarzy, Cebulj złapał się za pachwinę i musiał opuścić boisko. W końcówce znów oglądaliśmy grę na przewagi, a zwycięstwo Ziraatowi zapewnił szczęśliwy as Murata Yenipazara (17:19).
Asseco Resovia Rzeszów vs Ziraat Bankasi Ankara 2:3
(27:25, 21:25, 25:23, 23:25, 17:19)
MVP: Matthew Anderson
Asseco Resovia Rzeszów: Staszewski, Boyer, Woch, Kłos, Ropret, Vasina, Potera (L), Bucki, Kozub, Cebulj.
Ziraat Bankasi Ankara:Ter Maat, Savas, Anderson, Clevenot, Bulbul, Yenipazar, Bayraktar (L), Stern.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Asseco Resovia Rzeszów