Kajetan Marek: Staliśmy nad przepaścią

Emocje, wysoka stawka, walka do ostatniej piłki i przegrany tie-break, który mógł odmienić losy całego sezonu. Tak wyglądał ostatni mecz PGE GiEK Skry Bełchatów w sezonie 2023/2024, zakończony porażką z Projektem Warszawa i odpadnięciem z fazy play-off. W rozmowie z nami Kajetan Marek, libero bełchatowian, opowiada o ogromnych emocjach towarzyszących spotkaniu, roli odpowiedzialności w najważniejszych momentach, ale też dumie z drużyny, która w tym sezonie przeszła transformację i była o krok od sprawienia sensacji. To szczery i pełen refleksji głos zawodnika, który nie tylko wszedł w rolę lidera defensywy, ale i w pełni dojrzał jako sportowiec.

Zuzanna Żeleźnik: Kajetan, emocje po tym spotkaniu były ogromne. Jak z perspektywy boiska oceniasz ten pięciosetowy bój z Projektem Warszawa?

Kajetan Marek: Emocje po spotkaniu z Warszawą były naprawdę ogromne i cały ten mecz miał bardzo wysoką stawkę, bo my staliśmy, można powiedzieć, nad przepaścią i wiedzieliśmy, że ten mecz musimy wygrać, żeby przedłużyć nasze szanse na pozostanie w play-offach i żeby wrócić do Warszawy na mecz nr 3. Więc na pewno emocji było sporo. Chyba nie pamiętam, żebym grał kiedykolwiek taki tiebreak taki długi i tak zacięty. Więc ciężki mecz, taki emocjonalny mecz i jedynie bardzo żałuję, że nie zakończony happy endem, bo też atmosfera na hali była tak gorąca, że brakowało tylko tej kropki nad “i” oraz zwycięstwa z Skry Bełchatów przed wspaniałą publicznością, która wypełniła halę Energia. Wydaje mi się, że dawno hala Energia tak emocjonalnie też nie reagowała na wydarzenia na boisku, więc bardzo szkoda, bardzo żałuję, że nie skończyło się to wygraną z Skry Bełchatów.

Graliście bardzo dobrze, zwłaszcza w drugim i czwartym secie. Co waszym zdaniem funkcjonowało najlepiej w tych fragmentach gry?

Rzeczywiście drugi i czwarty set w naszym wykonaniu był bardzo dobry. Co najlepiej funkcjonowało? Wydaje mi się, że od drugiego setu na pewno zaczęliśmy lepiej zagrywać. Odrzuciliśmy trochę Warszawy od siatki, łatwiej się gra blok obrona i na tym budowaliśmy tę przewagę. Dziwny trochę był ten mecz, bo był wysoko wygrany pierwszy set i trzeci przez Warszawę. My w drugim i w czwartym kontrolowaliśmy grę. Mega zacięty tie-break od początku do końca. Dziwne trochę to granie, ale mecz na emocjach. Tak to wyglądało. Co jest ciekawe, to po tych czterech setach, które nie były zacięte, to tie-break był bardzo zacięty i wydaje mi się, że grany na bardzo wysokim poziomie. To jest ciekawe, że po takich czterech setach byliśmy w stanie zagrać tak dobry jakościowo tie-break. Szkoda, że nie udało się wygrać tego meczu.

Tie-break był niezwykle wyrównany. Co twoim zdaniem zadecydowało o tym, że to jednak Projekt wyszedł z tej walki zwycięsko?

Tie-break był bardzo wyrównany od początku do końca. Właściwie w pewnym momencie Warszawa miała szansę odskoczyć na trzy punkty, ale uratował nas Challenge, który wyłapał nasz sztab trenerski, gdzie był błąd na siatce, więc trzymaliśmy się cały czas blisko. Co zadecydowało? Ciężko powiedzieć, co zadecydowało. Tak naprawdę ten tie-break mogła wygrać każda ze stron. Ciężko powiedzieć, że Warszawa zachowała więcej zimnej krwi, bo wydaje mi się, że też my broniąc piłek meczowych też zachowywaliśmy wcześniej tę zimną krew. Zadecydowała jedna piłka tak naprawdę i mogło to się skoczyć w obe strony. Nie wyróżniłbym żadnego elementu, który decydował w tie-breaku.

Drużyna walczyła do ostatniej piłki – widać było ogromne zaangażowanie. Jak wyglądała atmosfera w zespole podczas piątego seta?

Dla mnie drużyna bardzo fajnie funkcjonowała w tie-breku. Tak jak powiedziałem, my już przed meczem wiedzieliśmy, że stoimy nad przepaścią i że ten mecz decyduje o naszym być albo nie być. Tie-break to już totalnie decydował o tym, nie było nawet gdzie się cofnąć, a mimo to wykrzesaliśmy z siebie naprawdę dużo i graliśmy na bardzo fajnym poziomie. Nawet jak gdzieś pojawiały się jakieś problemy, to szybko gdzieś tam je naprawialiśmy i atmosfera była bardzo dobra. Prawdę mówiąc, w końcówce tie-breka byłem przekonany, że w końcu ta szala zwycięstwa przechyli na naszą stronę, ale niestety stało się inaczej.

Dla ciebie to był pierwszy sezon w roli głównego libero Skry w play-offach. Jak się czułeś, mając tyle odpowiedzialności na swoich barkach w takim meczu?

Rzeczywiście od jakiegoś czasu już grałem mecze w pierwszej szóstce i zagrałem całą końcówkę sezonu w pierwszym składzie. Wydaje mi się, że po to się trenuję, po to się ciężko pracuję, żeby grać takie mecze, żeby być na boisku i pomagać drużynie w takich meczach. Mnie to tylko i wyłącznie napędza. Nie paraliżuję totalnie, że mecz ma taką wagę. Starałem się cieszyć każdą chwilą i meczem na boisku i dawać tej drużynie jak najwięcej. To jest to, o czym się marzy, będąc młodym chłopakiem i zaczynając swoją przygodę ze sportem. Będzie się w takich chwilach na boisku z taką atmosferą i z takimi zawodnikami dookoła. Czy to w mojej drużynie, czy w drużynie przeciwnej mam absolutny top i cieszę się, że mogłem być częścią tego wydarzenia. Tak jak powiedziałem, po to trenowałem całe życie, żeby w takich meczach grać i mieć tę odpowiedzialność na sobie.

Skra Bełchatów przeszła w tym sezonie wiele – zmiany kadrowe, trudne momenty. Jak oceniasz ten sezon w wykonaniu zespołu?

Drużyna przeszła rzeczywiście rewolucję, można powiedzieć, w porównaniu do poprzedniego sezonu. Od początku mieliśmy cel jeden, znaleźć się w tych play-offach. Wszyscy o tym mówili i taki też cel został postawiony przed tą drużyną. Powiedzieliśmy sobie też, że jak już będziemy w tych play-offach, będziemy walczyć o to, żeby coś więcej osiągnąć. Suma summarum wydaje mi się, że sezon był udany i tak naprawdę było bardzo blisko, żebyśmy byli takim czarnym koniem tego sezonu i żebyśmy znaleźli się w czwórce. Wydaje mi się, że przez zdecydowaną większość, jeśli nie większość z wszystkich byłoby wtedy to uważane jako sensacja, a było do tego naprawdę blisko. Wydaje mi się, że pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony i też w miarę tego sezonu graliśmy coraz lepiej i zaczęliśmy przede wszystkim cieszyć kibiców w Bełchatowie i mieli taką namiastkę na koniec. Namiastkę tych wielkich spotkań, które mogli oglądać tu już kilka ładnych sezonów temu.

Jak oceniasz swój indywidualny rozwój w tym sezonie – co udało się poprawić, czego się nauczyłeś?

Wydaje mi się, że dla mnie ten sezon był najlepszy w życiu i to nie tylko pod względem stricte siatkarskim, ale pod względem rozwoju właściwie w każdej płaszczyźnie bycia takim profesjonalnym sportowcem. Bardzo dużo pracy włożyłem w tym sezonie i w przygotowanie fizyczne, i gdzieś tam w zmiany sposobu myślenia, i gdzieś tam takie aspekty też mentalne. Oczywiście siatkarsko rozwinąłem się, bo na pewno był to najlepszy sezon w moim wykonaniu. Do tej pory jestem dużo bardziej świadomym siatkarzem po tym sezonie i bardzo się cieszę, że mogłem ten sezon spędzić w Skrze Bełchatów i pracować z takimi świetnymi ludźmi dookoła.

Zagraliście bardzo dobre mecze z ligową czołówką. Czego zabrakło, żeby znaleźć się w strefie medalowej?

Zagraliśmy naprawdę bardzo dobre mecze z czołówką i pokazaliśmy, że potrafimy nawet z nimi wygrywać. Wygraliśmy dwa takie bardzo ciężkie przecież mecze, dwa z rzędu z Jastrzębiem i Zawierciem. Wydaje mi się, że mało kto na nas stawiał przed tymi meczami, że jesteśmy w stanie to zrobić, a to zrobiliśmy i to na pewno bardzo dobrze nas nastawiło na końcówkę tego sezonu. Czego zabrakło? Warszawa była lepsza po prostu. Warszawa była suma sumarum lepszym zespołem, wygrała z nami wszystkie mecze. Mimo tego, że były zacięte, to tak naprawdę wygrali wszystkie cztery mecze, które rozgrywaliśmy między sobą.

Mimo porażki, pokazaliście charakter i walkę – czy czujesz dumę z postawy drużyny w ostatnich tygodniach?

Zdecydowanie po tym sezonie, po ostatnich tych tygodniach czuję dumę i wdzięczność, że mogłem być z tą drużyną, mogłem być jej częścią. I naprawdę widząc to, jak w tym sezonie się rozwijaliśmy, jak graliśmy coraz lepiej, ile każdy z tych chłopaków, każdy w sztabie, ile włożył pracy w to, żeby grać na koniec takie mecze i móc grać na takim poziomie, to naprawdę jest nie do opisania i naprawdę jako drużyna zrobiliśmy ogromny krok do przodu w przeciągu tego sezonu. Ja mam duży niedosyt, że to już się skończyło i że ten sezon dobiegł końca i tak naprawdę chętnie wróciłbym na halę i kontynuował pracę z tą drużyną, z tymi ludźmi, którzy ją tworzyli.

Jakie są twoje siatkarskie cele na kolejne rozgrywki – czego chciałbyś dla siebie i zespołu w następnym sezonie?

O moich celach na przyszłe rozgrywki nie chciałbym jeszcze mówić, bo tak naprawdę w głowie mam teraz dalej ten sezon i cały czas mam w głowie różne akcje z tego meczu z Warszawą. Różne akcje z tie-breaka, które mogłyby się potoczyć inaczej i bylibyśmy dalej w grze. Także na stawianie sobie celów w następnych rozgrywkach przyjdzie jeszcze czas. Oczywiście ja coś tam w głowie już mam, ale nie chciałbym się z tym na razie dzielić. Jeśli chodzi o zespół, to już nie należy do mnie. Dla mnie mecz przeciwko Warszawie był ostatni w barwach Skry Bełchatów, więc czekają mnie nowe wyzwania, a zespołowi z Bełchatowa pozostaje mi życzyć wszystkiego najlepszego i dobrej gry w następnych rozgrywkach.

 

Szybkie strzały

 

Najtrudniejszy przeciwnik w tym sezonie: Aluron CMC Warta Zawiercie

Zawodnik, którego najtrudniej się przyjmuje: Wilfredo Leon

Hala z najmocniejszym dopingiem (poza Bełchatowem!): Hala w Zawierciu

Najlepszy moment tego sezonu: wygrana w Jastrzębiu i wygrana z Zawierciem

Rutyna przed meczem, bez której nie wychodzisz na boisko: W określonym czasie tejpowanie palców, zażycie suplementów. Rutyna przed meczem w każdym sezonie zmienia się w zależności od  tego co sobie w danym sezonie wymyślę i z czym się dobrze czuję w danej chwili.

Libero, którego podziwiasz lub obserwujesz najczęściej: Luke Perry

Największy siatkarski autorytet: Jest wielu ludzi, których bardzo podziwiam, ale po tym sezonie myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że trener Gheorghe Cretu jest takim siatkarskim autorytetem.

Mecz, który mógłbyś zagrać jeszcze raz – i dlaczego ten?

Chciałbym zagrać mecz ćwierćfinałowy z Warszawą w Bełchatowie. Ostatni mecz, który przegraliśmy w tie-breaku, świetna atmosfera na trybunach, pełna hala, emocjonujący tie-break. Tylko chciałbym żeby wynik zakończył się naszym zwycięstwem. 

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. PGE GiEK Skra Bełchatów