Kamila Witkowska: Dałam z siebie tyle, ile mogłam

Po latach walki na siatkarskich parkietach Kamila Witkowska podjęła jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu – zakończyła profesjonalną karierę. O emocjach towarzyszących temu momentowi, podsumowaniu minionego sezonu, najważniejszych wspomnieniach i planach na przyszłość opowiedziała w rozmowie z nami.

Zuzanna Żeleźnik: Kamila, po tylu latach gry na najwyższym poziomie – co czujesz, wypowiadając słowa „kończę karierę”?

Kamila Witkowska: Przemyślałam wszystko wzdłuż i wszerz i czuję, że to dobra decyzja. Czuję że jestem gotowa. Myślałam że ten czas nie nadejdzie nigdy, ale jest wiele różnych argumentów, które na to wpłynęły. Myślę że jestem spełniona. Dałam z siebie tyle ile mogłam, dałam maxa, który przyniósł takie a nie inne osiągnięcia. Może dla jednych mało, ale dla mnie to ogromna radość i spełnienie. To były piękne lata.

 

Jak smakował dla Ciebie ten ostatni sezon – pełen emocji, refleksji, może już z inną perspektywą?

Jeśli miałabym podsumować to jechałam do Radomia z wielką nadzieją i totalnie otwarta na nowe wyzwania. Nie sugerowałam się żadnymi opiniami, chciałam zobaczyć i przekonać się na własnej skórze jak to będzie. I się nie zawiodłam pod względem ludzi, klubu, miasta. Może trochę pozostał niedosyt wyniku. Chociaż patrząc z perspektywy czasu: bardzo fajny wynik w Pucharze CEV, Final Four Pucharu Polski, i piąte miejsce w lidze, które daje klubowi możliwość gry w pucharach w kolejnym sezonie, to myślę że plan został zrealizowany. Oczywiście chciałam zdobyć medal, ale chyba nasza gra była zbyt nieregularna żeby powalczyć o te krążki.

 

Który mecz w tym sezonie był dla Ciebie najważniejszy albo najbardziej symboliczny?

Oczywiście, że ostatni był dla mnie najbardziej emocjonalny. Bardzo się stresowałam, ale też byłam pewna swojej decyzji, więc chciałam się nim na maksa cieszyć. Będę go bardzo dobrze wspominać.

 

Jak wyglądał ten ostatni dzień jako zawodniczka – emocje w szatni, na rozgrzewce, po meczu?

Od rana odliczałam co robię po raz ostatni. Ostatni rozruch, ostatnia przedmeczowa kawka, ostatnia rozgrzewka, ostatnie przebywanie w szatni z dziewczynami. Było to z jednej strony zabawne, ale też kosztowało mnie to sporo emocji. Musiałam wciąż je wyciszać, żeby się im nie poddać całkowicie. Nawet z trenerem Jakubem odliczaliśmy ostatnie punkty na boisku. Po meczu to już nie umiałam powstrzymać żadnych emocji, poddałam się im. Tyle dobra i ciepła jakim mnie ludzie obdarzyli tamtego wieczoru wywołuje do teraz łzy. Jestem klubowi wdzięczna za tak piękną organizację tego wydarzenia.

 

W siatkówce spędziłaś ponad dekadę – jak zmieniła Cię ta dyscyplina jako osobę i jako kobietę?

Myślę, że w przeciągu tylu lat, każdy się zmienia przez wpływ otoczenia. Chyba z biegiem czasu nauczyłam się bardziej wszystkim cieszyć, korzystać z tego co dał mi los. Nie przejmować się opiniami niektórych ludzi, którzy nawet mnie nie znają, a oceniają. Na początku przygody czytałam wszystkie komentarze i informacje na swój temat, z biegiem czasu nauczyłam się żeby tego nie robić, bo jakie to ma dla mnie znaczenie? Po co mam się tym obarczać? Więc mogłam się skupić na swojej pracy i czerpać radość z tego co robię z pasją.

 

Gdybyś miała wybrać jeden moment, który zapamiętasz do końca życia – co to by było?

Oj tych momentów jest kilka, ale myślę że pierwsze powołanie do kadry narodowej. Ogromna radość i ogromna duma.

 

Kto był dla Ciebie największym autorytetem albo inspiracją w czasie zawodowej kariery?

Na początku nikim się nie inspirowałam. Ale czerpałam z doświadczenia starszych koleżanek. Podpatrywałam co i jak robią i próbowałam naśladować. Później i w sumie do teraz bardzo mi się podoba gra Edy Erdem.

 

Z którą drużyną czułaś największą „chemię”?

Ciężko jest tak wybrać. Ale myślę że mega fajny zespół stworzyłyśmy w sezonie kadrowym 2023. Stworzyłyśmy to co oczekiwał od nas trener Stefano obejmując naszą kadrę.

 

Jak zmieniła się polska liga od momentu, gdy zaczynałaś, do teraz?

Myślę że jest bardziej profesjonalna. Nie wiem czy to kwestia rozwoju technicznego czy rozwoju indywidualnego osób pracujących przy klubach. Ale jednocześnie uważam że poziom Ligi i transfery zagraniczne są na niższym poziomie. Kiedyś znacznie trudniej było znaleźć się w elicie ekstraklasowej. Pamiętam, że trzeba było albo uczyć się i grać w SMSie, albo znacznie się wyróżniać w niższej lidze. Teraz mam wrażenie, że przejścia zawodniczek z pierwszej ligi czy kadr młodzieżowych są częstym zjawiskiem.

 

Co chciałabyś przekazać młodym siatkarkom, które dopiero zaczynają tę drogę?

Bądźcie wytrwałe, stawiajcie na swój rozwój i idźcie do klubu gdzie macie szansę grać. Czasami warto jeden sezon poświęcić w niższej lidze czy teoretycznie słabszym klubie, ale grać, niż w najważniejszym momencie rozwoju „usiąść na ławce” w mistrzowskim klubie. I prewencja, która ustrzeże od kontuzji jest podstawą. Poświęć 10 minut dziennie na prewencje niż później 7 miesięcy na codzienną rehabilitację. Aaa i te ortezy. Jak najszybciej z nich wychodzić. Wiem że to ładnie wygląda tak profesjonalnie, ale jak najszybciej wyrehabilitować dany staw i niech siła mięśni działa. Tak wiem że pewnie nie takich rad się spodziewaliście, ale o tym się nie mówi. Oczywiście mogę powiedzieć też jakieś ogólniki: słuchajcie trenerów, odżywiajcie się zdrowo, bądźcie ambitne. Ale to chyba każdy wie.

 

Czy planujesz pozostać przy siatkówce – trenerka, ekspertka, a może coś zupełnie innego?

Jeszcze nie wiem. Mam parę opcji w głowie, ale nie wiem w którym kierunku pójdę. Potrzebuje chwili żeby się zaadoptować do nowej sytuacji w której jestem. I chwilkę odpocząć. Podreperować zdrowie, a później zająć się nowymi wyzwaniami.

 

Czy była jakaś rzecz, której przez te wszystkie lata zawsze Ci brakowało i teraz zamierzasz ją nadrobić?

Spędzić więcej czasu z rodziną i przyjaciółmi. Pójść na koncert, stand up, czy do teatru. Może wyjechać na jakieś wakacje zimą. Zrobić jakieś kursy. Nie wiem mnóstwo planów. Nie wiem co pierwsze robić (śmiech)

 

Szybkie strzały:

 

Najtrudniejsza przeciwniczka na przestrzeni lat?

Mówiąc o polskiej lidze Agnieszka Kąkolewska

 

Najlepsza szatnia – gdzie i z kim?

W każdej szatni miałam swoje bratnie dusze. Mówiąc jeden klub byłabym nieszczera.

 

Twój siatkarski rytuał przed meczem?

Rytuał dniowy – śniadanie, rozruch, obiad, drzemka, kawa z przekąską i taktyką meczową, kawa przy makijażu i ulubiona muzyka, fryzura, chwila do wyjścia na mecz.

 

Najbardziej szalony moment w karierze?

Może jeszcze wtedy nie widziałam że będę grać profesjonalnie w siatkówkę ale po dwóch tygodniach w Kaliszu okazało się że nie ma klubu i wtedy Zawisza Sulechów na czele z Markiem Mierzwińskim spadły mi z nieba.

 

Siatkówka jednym słowem to…?

Pasja

 

Pierwsze miejsce, do którego pojedziesz bez siatki i dresu? 

Dom

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. MOYA Radomka Radom