To był sezon pełen wyzwań i niespełnionych nadziei. Energa MKS Kalisz zakończyła rozgrywki TAURON Ligi na 12. miejscu, co oznacza spadek do 1. ligi. Choć przed sezonem w klubie panował umiarkowany optymizm, a celem było bezpieczne utrzymanie i stabilizacja gry, rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Brak regularności, bolesne porażki w kluczowych spotkaniach oraz problemy kadrowe sprawiły, że kaliszanki nie zdołały utrzymać się na najwyższym szczeblu rozgrywek. To gorzki finał kampanii 2024/2025 – sezonu, który miał być krokiem naprzód, a zakończył się sportowym rozczarowaniem i pytaniami o przyszłość klubu.
Końcowe miejsce: 12. w TAURON Lidze (spadek)
Oczekiwania przed sezonem
Przed rozpoczęciem sezonu Energa MKS Kalisz nie była typowana do walki o medale, ale oczekiwano bezpiecznego utrzymania w lidze i poprawy względem poprzednich lat. Klub postawił na mieszankę młodości i doświadczenia – z nadzieją na stabilną formę, walkę z zespołami środka tabeli i rozwój perspektywicznych siatkarek. Celem minimum było uniknięcie strefy spadkowej i wypracowanie tożsamości zespołu opartej na konsekwentnej grze.
Przebieg sezonu
Od początku rozgrywek widać było, że kaliszanki będą musiały walczyć o każdy punkt. Zespół nie potrafił utrzymać równego poziomu – mecze przeplatano przebłyskami dobrej gry i seriami porażek. Kluczowe okazały się przegrane spotkania z bezpośrednimi rywalkami w dolnej części tabeli.
Mimo kilku zaciętych meczów i okazji do zdobycia kompletu punktów (np. w starciu z Radomką), Energa MKS Kalisz zbyt często nie dowoziła prowadzenia do końca seta czy spotkania. Przegrane tie-breaki i brak punktów w starciach z silniejszymi drużynami przesądziły o spadku.
Analiza gry
Mocne strony:
potencjał ofensywny w meczach z niżej notowanymi zespołami,
dobre wejścia zmienniczek (zwłaszcza młodych zawodniczek),
zaangażowanie w obronie i niezła organizacja przy dłuższych wymianach.
Słabe punkty:
duża liczba błędów własnych w kluczowych momentach,
brak liderki w najtrudniejszych fragmentach meczów,
problemy z przyjęciem zagrywki i finalizacją ataków z drugiej linii.
Zawodniczki warte wyróżnienia
Wiktoria Szumera – jedna z jaśniejszych postaci drużyny. W kilku meczach była liderką ofensywną, imponowała odwagą i dynamiką, potrafiła punktować seriami.
Joyce Agbolossou – środkowa, która dawała zespołowi jakość w bloku i ataku. Często stanowiła jedyne realne zagrożenie na środku siatki.
Zawodniczki, które zawiodły oczekiwania
Zagraniczne przyjmujące, które miały być wsparciem i stabilizacją, w wielu meczach nie spełniły pokładanych w nich nadziei – zarówno w przyjęciu, jak i w ofensywie. Zdarzały się mecze z bardzo niską skutecznością ataku.
Doświadczone siatkarki, od których oczekiwano liderstwa, często nie przejmowały odpowiedzialności za wynik, co skutkowało brakiem punktów w końcówkach setów.
Zmienniczki, mimo kilku udanych wejść, nie dawały realnej rywalizacji na pozycjach – rotacja w zespole była ograniczona.
Dlaczego spadek?
Nierówna forma, błędy w końcówkach setów,
brak przywództwa na boisku,
przegrane mecze „za sześć punktów” z bezpośrednimi rywalkami,
zbyt mała siła ognia w ataku i słabo funkcjonujące przyjęcie,
psychiczna niestabilność – mecze były rozgrywane „falami”.
Co dalej z Energa MKS Kalisz?
Spadek z TAURON Ligi to cios, ale i szansa. Klub ma możliwość uporządkowania organizacyjnego i sportowego zaplecza. Odbudowa zespołu powinna opierać się na:
pozostawieniu najbardziej zaangażowanych i skutecznych siatkarek,
doświadczonym trenerze z pomysłem na grę w 1. lidze,
inwestycji w młodzież i lokalne zawodniczki.
Celem powinien być natychmiastowy powrót do elity, ale poprzez budowę trwałych fundamentów – nie tylko doraźne transfery.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna