We wtorkowy wieczór Karolina Fedorek przeżyła jedne z najbardziej emocjonalnych chwil w swojej siatkarskiej karierze. Wraz z KS Developresem Rzeszów sięgnęła po upragnione mistrzostwo Polski, a zaraz po meczu ogłosiła zakończenie sportowej drogi. Dla 30-letniej zawodniczki był to pierwszy medal TAURON Ligi – i od razu złoty. W rozmowie z nami opowiedziała o kulisach tej decyzji, emocjach z finału, drodze z Wodzisławia Śląskiego do Rzeszowa oraz o tym, co może ją czekać poza boiskiem.
Zuzanna Żeleźnik: Karolino, we wtorek zdobyłaś złoty medal TAURON Ligi z KS Developresem Rzeszów i… ogłosiłaś zakończenie kariery. Jakie emocje towarzyszyły Ci tego dnia?
Karolina Fedorek: Tego dnia miałam ogrom różnych i bardzo skrajnych emocji, wiedziałam że możliwe że jest to ostatni mój mecz w życiu, ostatnie przygotowania do meczu, ostatnia rozgrzewka, ostatnie przemowy trenera i plotki z dziewczynami w szatni ale raczej cieszyłam się tą chwilą, nie do końca o tym myślałam ze względu na rangę meczu i to co mogło się wydarzyć i… się wydarzyło! Zdobyłyśmy mistrzostwo Polski i wtedy była wielka radość, spełnienie marzenia, szczęście, ekscytacja i chwile później zaskoczenie i chwila refleksji bo klub i dziewczyny zrobiły mi niespodziankę na hali przy całej hali pełnej kibiców. Trudno to wszystko opisać słowami, naprawdę burza emocji, przez płacz z radości i z żalu z tego że coś się kończy, euforia i niedowierzanie, po prostu wszystko (uśmiech).
Czy decyzja o zakończeniu kariery była długo przemyślana, czy narodziła się dopiero podczas trwającego sezonu?
Zakończenie przygody z siatkówką przemykało mi przez głowę od dłuższego czasu, także ta decyzja tliła się dłuższy czas, a zakończenie w takich okolicznościach nawet mi się nie śniło, więc wiem i czuję że to odpowiedni moment, wiem że obserwatorzy i kibice widzą tylko to co w telewizji ale takie życie wymaga dużo wyrzeczeń, życie prywatne kuleje totalnie, a ja czuję że oddałam wszystko co miałam, kawał serca zostawiłam na boisku i myślę że teraz czas na nowe wyzwania.
Pierwszy medal TAURON Ligi i od razu złoty – czy to było dla Ciebie idealne zwieńczenie siatkarskiej drogi?
Oczywiście, powtórzę się że nawet jako młoda dziewczyna zaczynająca w wieku 16 lat w MKS Zorzy Wodzisław Śląski nie pomyślałam że mogłabym być częścią zespołu w ekstraklasie a co dopiero w zespole który bije się o największe trofea i Mistrzostwo Polski z tak znakomitymi zawodniczkami. Coś pięknego, to tylko potwierdza że wytrwałość, ambicja, ciężka praca, wiara, wsparcie najbliższych daje efekty i może doprowadzić do największych sukcesów.
Rozpoczynałaś seniorską karierę w Bronowiance Kraków, potem były Gliwice, Wieliczka, #Volley Wrocław, Energa MKS Kalisz i Developres. Który z tych etapów dał Ci najwięcej satysfakcji?
Seniorską karierę rozpoczęłam w moim macierzystym klubie z mojego miasta – MKS Zorza Wodzisław Śląski, tam grałyśmy w 3 lidze kobiet i tam stawiałam pierwsze kroki, wykonywałam pierwsze ataki i ten klub i trenerzy będą w moim sercu i pamięci na zawsze. Gdyby nie trener Andrzej Brzezinka na pewno nie rozmawiałybyśmy dzisiaj. Każdy z klubów pozostawił w pamięci ogrom wspomnień, w Bronowiance poznałam mojego męża i otworzył mi ten klub drzwi na 1 ligę. Gliwice to pierwszy sezon z dziewczynami w drużynie z doświadczeniem z (w tamtym czasie) Orlen Ligi, Wieliczka też zajmuje ogromną część mojego siatkarskiego serca, tam spędziłam 3 piękne lata z dziewczynami z którymi niesamowicie się zżyłam i wtedy siatkówka była całym moim życiem, pamiętam ogromną naprawdę ogromną pasję i chęć trenowania i grania pomimo łączenia tego z moimi studiami, często nie miałam czasu spać. #Volley Wroclaw dał mi szansę pokazania się w Tauron Lidze i tam również spędziłam 3 lata w których uczyłam się funkcjonować na najwyższym poziomie i ten klub trenerzy i drużyny pozwoliły mi zbudować siebie, uwierzyć w siebie. W Kaliszu rozwinęłam się jakoś zawodniczka, graliśmy o wyższe cele niż miałam okazję dotychczas, poznałam świetne dziewczyny, ale też ten czas mocno doświadczył mnie jakoś zawodniczkę i wylał kubeł zimnej wody na głowę. Nie wszystko jest takie kolorowe jak widać w mediach.
Jakie wspomnienia z czasów gry we #Volley Wrocław czy Enerdze MKS Kalisz są dla Ciebie najbardziej wartościowe?
Chyba we wcześniejszej odpowiedzi się rozpisałam, możliwość regularnej gry, wiara we mnie, dla zawodnika chęć przedłużenia kontraktu przez klub świadczy o tym że wykonałaś dobrze swoją pracę i czujesz się doceniona. Oczywiście wszystkie znajomości i przyjaźnie z tych 5 lat mam nadzieję zostaną ze mną do końca.
Sezon w Rzeszowie obfitował w sukcesy – Puchar Polski, ćwierćfinał Ligi Mistrzyń i złoto TAURON Ligi. Które z tych osiągnięć było dla Ciebie najważniejsze?
Prawdę mówiąc aż trudno wybrać, myślę że Mistrzostwo Polski jest przeogromnym sukcesem, zwłaszcza że byłam częścią zdobywania go po raz pierwszy w Rzeszowie, to smakuje niesamowicie. Sam debiut w Lidze Mistrzyń traktuje jako ogromny sukces, więc nie muszę mówić że gra w ćwierćfinale i odpadnięcie z triumfatorem tych rozgrywek Conegliano jest równie wielkim wyczynem dla mnie. A Puchar Polski to jedno z najpiękniejszych wspomnień – to było czyste szczęście i radość, ten powrót w autokarze z drużyną zapamiętam na zawsze.
Developres w końcu sięgnął po upragnione mistrzostwo. Jak wspominasz atmosferę w zespole w tym wyjątkowym sezonie?
Co tu dużo mówić ? Ogromna radość, upragnione złoto zdobyte, po 5 latach sreber to dla Rzeszowa, całego klubu i drużyny wielka sprawa, dało się to odczuć. Zresztą takiej fety jaką miałyśmy dzięki włodarzom miasta i klubu to nie widziałam (uśmiech ). Ten autobus z otwartym dachem, przejażdżka po ulicach miasta z pucharami, ogrom ludzi na ulicach machających nam, podziękowanie na rynku. Naprawdę trudno to opisać ale życzę każdemu takich momentów czystej radości i szczerych uśmiechów w życiu.
Jak czułaś się jako część drużyny, która zapisała się na stałe w historii rzeszowskiego klubu?
Tak jak napisałam wcześniej, ogromnie szczęśliwa, dumna z tego że jako drużyna dałyśmy radę, bardzo ciężko pracowałyśmy na te sukcesy i zrobiliśmy to!
Czy rozważasz pozostanie przy siatkówce w nowej roli – jako trenerka, działaczka, może ekspertka?
Nie myślałam nad tym prawdę mówiąc, trenerka na pewno nie, nie nadaje się do tej roli 😀 sport jest mi bardzo bliski i jeśli pojawiłaby się jakaś możliwość działania w klubie od tej drugiej strony, pewnie mocno bym to rozważała. Lubię też pracę z mediami społecznościowymi, prowadzę swoje konta dotyczące mojej drugiej działalności i zawsze wszyscy ludzie którzy mnie poznają lepiej mówią że jestem niesamowicie zorganizowana i poukładana, więc w przestrzeni organizacji, logistyki też mogłabym się odnaleźć. Zatem nie mówię nie, zobaczymy co życie przyniesie.
Czy masz już pomysł, czym chciałabyś się zająć po zakończeniu kariery sportowej?
Na ten moment pozostawiam sobie parę furtek otwartych. Myślę że każdy ze środowiska siatkarskiego kojarzy mnie jako: „to ta siatkarka od mopa HIZERO” więc na pewno zostanę przy polecaniu tego genialnego urządzenia – ulatwiacza codziennych obowiązków i rozwijania kont na mediach społecznościowych, jak jest okazja – zapraszam do obserwowania „siatkarka_wymiata”. Mam również skończone studia na kierunku matematyka stosowana i myślę że tutaj też mam sporo możliwości. Na razie korzystam z ostatnich chwil odpoczynku i dłuższych wakacji, a na propozycje jestem otwarta, więc zapraszam do kontaktu (śmiech).
Szybkie strzały:
Najlepszy sezon w Twojej karierze?
Ten obecny – w Developresie Skyres Rzeszów
Najważniejszy mecz, który zapamiętasz na zawsze?
Przychodzą mi do głowy dwa:
mecz jak grałam w Kaliszu Play-off z drużyną BKS-u o wejście do czwórki i przegrałyśmy go 3:2 w tie-breaku. I mecz finału pucharu Polski w Elblągu.
Ulubiony klub, w którym grałaś?
Ojej trudno wybrać, ale może MKS Zorza Wodzisław Śląski bo tam się wszystko zaczęło
Największe siatkarskie marzenie, które udało Ci się spełnić?
Złoty medal, Mistrzostwo Polski
Trzy słowa, które najlepiej opisują Twoją siatkarską drogę?
Determinacja, praca, wytrwałość
Największa sportowa radość?
To ta po zdobyciu pucharu Polski i mistrzostwa Polski
Najtrudniejszy moment w Twojej karierze?
Drugi Sezon w Kaliszu
Największe wyzwanie, przed którym stanęłaś jako siatkarka?
Myślę że wyzwaniem było przejęcie funkcji kapitana w niełatwym sezonie we Wrocławiu.
Najlepszy trener, z którym pracowałaś?
Nie będę wybierać, każdy z trenerów wniósł dużo do tego jaką byłam zawodniczką, jak się rozwinęłam jako człowiek i siatkarka i gdzie doszłam – to również ich wielka zasługa że mogę powiedzieć że jestem Mistrzynią kraju.
Najlepsza koleżanka z drużyny?
Takich było naprawdę wiele przez te lata.
Najlepszy kibicowski doping, jaki pamiętasz?
Mecz o mistrzostwo Polski w Rzeszowie – magia.
Najtrudniejszy przeciwnik na boisku?
Conegliano – mimo że na boisku byłam śladowe ilości, to oglądając te dziewczyny z boku aż w głowie się kręci (uśmiech).
Najlepszy wyjazdowy mecz, który zapamiętasz?
Mecz finałowy Pucharu Polski
Największy sukces drużynowy poza złotem?
Mocno w pamięci mam zdobycie brązowego medalu 1 Ligi Kobiet z Solną Wieliczka.
Największy sukces indywidualny w karierze?
Kontrakt z Developresem
Hala, w której grało Ci się najlepiej?
Solne Miasto i Podpromie
Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Zuzanna Żeleźnik