ChKS Chełm świętuje awans! Trzeci mecz finałowy rozstrzygnął losy mistrzostwa

Wielkie święto w Chełmie! Siatkarze ChKS-u pokonali KKS Mickiewicz Kluczbork w trzecim meczu finałowym 3:1, kończąc rywalizację w serii i pieczętując awans do PlusLigi. Mimo że goście z Kluczborka potrafili urwać jednego seta, to w pozostałych odsłonach dominacja chełmian nie podlegała dyskusji. Emocje, skuteczność i rewelacyjna forma liderów sprawiły, że drużyna z Lubelszczyzny już w czwartek rozpoczęła historyczną fetę.

Już od pierwszych piłek gospodarze pokazali, że nie zamierzają zostawić nic przypadkowi. ChKS Chełm rozpoczął z ogromnym animuszem, wygrywając dłuższe wymiany i świetnie funkcjonując w bloku. Zagrywki Jakuba Buckiego sprawiały gościom mnóstwo problemów, a różnica punktowa szybko rosła. Błędy własne zawodników Mickiewicza, zwłaszcza w ofensywie, potęgowały problemy drużyny z Kluczborka. Świetnie funkcjonowała również gra na środku siatki – Chełm był skoncentrowany, agresywny i skuteczny. Gdy gospodarze odskoczyli na 13:4, goście wyglądali na całkowicie wybitych z rytmu. Mimo prób rotacji i szukania impulsu, nic nie zmieniło obrazu tej partii. Pewna gra blokiem i konsekwencja pozwoliły gospodarzom wygrać bardzo pewnie – 25:11.

Druga odsłona rozpoczęła się zupełnie inaczej. Trener KKS-u wpuścił na boisko Mateusza Lindę, co odmieniło grę gości. Atakujący od razu wniósł świeżość i zdecydowanie, co przełożyło się na wynik. Gra nabrała dynamiki, a Kluczbork lepiej radził sobie z przyjęciem i kontratakiem. Po bloku na Pawle Rusinie goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie. To właśnie tym elementem – blokiem – potrafili kilka razy skutecznie powstrzymać gospodarzy. Chełmianie mieli trudności z przebiciem się przez ścianę ustawioną przez rywali. Michał Kozłowski dołożył punktowym serwisem, a goście objęli prowadzenie 15:11. ChKS próbował jeszcze odrobić straty, zbliżając się momentami na dwa punkty, ale brakowało im skuteczności, jaką mieli wcześniej. Kluczborczanie utrzymali koncentrację i zasłużenie wyrównali stan meczu – 22:25.

Po zimnym prysznicu z drugiego seta gospodarze szybko wrócili na właściwe tory. Postawili wszystko na mocną, taktyczną zagrywkę i to zaczęło przynosić efekty. Tym razem KKS nie był już w stanie utrzymać tak dobrego poziomu przyjęcia. Po początkowej grze punkt za punkt (6:6), ChKS zdobył przewagę po skutecznym bloku na Lindzie i kontrze Buckiego. Seria zagrywek Mariusza Marcyniaka dała miejscowym trzy punkty zapasu. Goście próbowali odpowiadać atakami Lindy i Mielczarka, ale skuteczność gospodarzy była znacznie wyższa. Równowaga została przełamana, gdy Bucki ponownie odpalił swoją zagrywkę, a przyjęcie KKS-u nie było w stanie się temu przeciwstawić. Końcówka należała do Chełma, który zbudował solidną przewagę i nie oddał jej już do końca – 25:20.

Czwarta partia to już pokaz siły i doświadczenia gospodarzy. Początek był jeszcze nieco chaotyczny, ale od stanu 3:1 przewaga miejscowych tylko rosła. Jakub Bucki był w tym fragmencie nie do zatrzymania – jego potężne ataki rzadko kiedy były podbijane. Wspierał go Łukasz Swodczyk, który dołożył ważne punkty blokiem i w kontrze. Po kolejnej serii zagrywek Buckiego dystans wzrósł do 12:5 i było jasne, że Chełm jest na ostatniej prostej do awansu. Choć Kluczbork próbował odgryźć się, w szeregach gości brakowało już wiary. Gospodarze konsekwentnie dążyli do celu, a ostatni punkt – symboliczny i pełen emocji – zdobył Tomasz Piotrowski. W tym momencie w hali w Chełmie rozpoczęła się eksplozja radości – 25:18.

 

ChKS Chełm vs KKS MICKIEWICZ Kluczbork 3:1

(25:11, 22:25, 25:20, 25:18)

MVP: Jakub Bucki

 

ChKS Chełm: Bucki, Marcyniak, Rusin, Blankenau, Piotrowski, Swodczyk, Fijałek (L), Olszewski.

 

KKS MICKIEWICZ Kluczbork: Kozłowski, Janus, Gryc, Magnuszewski, Linda, Mielczarek, Łysiak (L), Długosz, Mucha, Olczyk, Pasiński.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga