Turniej Silesia Cup rozpoczął się dla reprezentacji Polski od zaskakującej porażki. Choć biało-czerwoni prowadzili już 2:0, podopieczni Raula Lozano nie złożyli broni i odwrócili losy spotkania, zwyciężając w tie-breaku. Mecz był wyjątkowo emocjonujący, a dla wielu młodych reprezentantów Polski stanowił pierwsze poważne przetarcie w narodowych barwach.
Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry obu ekip. Nerwy dawały się we znaki – przez dłuższy czas żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na wyraźne prowadzenie. Świetnie w polskich szeregach prezentował się Michał Gierżot, któremu skutecznie wtórował Bartosz Gomułka. Ukraińcy punktowali głównie za sprawą Jurija Semeniuka i Dmytra Janczuka. Decydujące okazały się dwie akcje: najpierw as serwisowy Rafała Szymury, a następnie blok i kontratak Gierżota. Polska wygrała inauguracyjną partię 25:22 i mogło się wydawać, że łapie właściwy rytm.
Drugi set rozpoczął się od dominacji Polaków. Skuteczny blok Seweryna Lipińskiego na Semeniuku dał prowadzenie 3:0. Bardzo dobrze rozgrywał Łukasz Kozub, a Polacy narzucali swój rytm. Ukraińcy mieli kłopoty z zagrywką, popełniali błędy, a Gomułka i Szymura punktowali raz za razem. Zaskoczeniem była jednak końcówka seta, gdy rywale wrócili do gry i zbliżyli się na jedno „oczko” (20:19). Trener Nikola Grbić zareagował szybko, prosząc o przerwę. Interwencja przyniosła oczekiwany efekt – Polacy dowieźli przewagę do końca i wygrali 25:22.
Po krótkiej przerwie do gry wróciła zupełnie inna Ukraina. Odważniejsza, agresywniejsza, z ogromną determinacją. Mimo dobrej postawy Gierżota i Zaleszczyka, przewagę zdobyli goście. Dobrze funkcjonował duet Janczuk–Kowalow, a gra zaczęła się komplikować dla biało-czerwonych. Set zamienił się w prawdziwy maraton. Obie drużyny miały swoje szanse, ale żadna nie potrafiła postawić kropki nad „i”. Ostatecznie po blisko 40 punktach wygranych przez Ukraińców, decydujący cios zadał Dmytro Janczuk – Ukraina zwyciężyła 37:35.
Czwarty set od początku nie układał się po myśli Polaków. Seria punktów dla Ukrainy zmusiła Grbicia do zmian – na boisko weszli Firlej, Poręba, Sasak i Szalpuk. Na chwilę poprawili sytuację, odrabiając część strat (12:16, 19:20), ale zryw nie wystarczył, by przełamać rozpędzonych rywali. Błędy i nieporozumienia w kluczowych momentach kosztowały biało-czerwonych kolejną partię – 22:25 i 2:2 w całym meczu.
Decydujący set był już popisem siły i konsekwencji Ukrainy. Zawodnicy Lozano grali bez kompleksów, Polacy natomiast zaczęli popełniać błędy. Sytuację próbował ratować Szymura, ale nie wystarczyło to na dobrze zorganizowaną grę Ukraińców. Po bloku Toduy i serii punktów w środkowej fazie seta było już 7:3. Ostatecznie Polska przegrała tie-breaka 7:15, a cały mecz 2:3.
Polska vs Ukraina 2:3
(25:22, 25:22, 35:37, 22:25, 7:15)
Polska: Szymura, Lipiński, Gierżot, Adamczyk, Kozub, Gomułka, Czunkiewicz (L) oraz Firlej, Poręba, Sasak, Sawicki, Zaleszczyk, Szalpuk.
Ukraina: Janczuk, Semeniuk, Kowalow, Szczytkow, Todua, Urywkin, Bojko (L) oraz Synytsja, Tupczij, Tewkun, Nalożnij.
Mimo porażki, biało-czerwoni zebrali cenne doświadczenie, a kilku debiutantów pokazało się z dobrej strony. Kolejne spotkanie Polaków w ramach Silesia Cup już w piątek – z Bułgarią.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Polska Siatkówka