Reprezentacja Polski kobiet udanie rozpoczęła drugi turniej Siatkarskiej Ligi Narodów 2025. W emocjonującym i nierównym spotkaniu biało-czerwone pokonały Holandię 3:2, prezentując momenty znakomitej gry, ale też fragmenty, które wymagają korekty. O losach meczu przesądził tie-break, w którym podopieczne Stefano Lavariniego nie pozostawiły rywalkom złudzeń.
Początek spotkania nie zwiastował końcowego sukcesu. Polki rozpoczęły ospale i nerwowo. Seria własnych błędów w przyjęciu i niedokładności w ataku sprawiła, że Holenderki szybko odskoczyły na 10:6, zmuszając Lavariniego do pierwszej przerwy na żądanie. Chwilowy impuls dał atak Agnieszki Korneluk, ale pomarańczowe kontrolowały przebieg seta, utrzymując wysoką skuteczność w ofensywie. Świetnie prezentowały się Britte Stuut i Suus Gerritsen, a kontratak Elles Dambrink dał Holenderkom piłki setowe. Drugą z nich wykorzystała Helena Kok, kończąc partię wynikiem 25:17.
W drugiej odsłonie obraz gry uległ zmianie. Polki rozpoczęły z większą energią, a błędy rywalek pozwoliły im zbudować przewagę (10:6). Martyna Czyrniańska i Agnieszka Korneluk były skuteczne na siatce, a zespół zaczął lepiej funkcjonować w kontrze. Mimo dobrej zmiany Nicole Van De Vosse i ataków Dambrink, Holenderki odrobiły straty (20:19), jednak końcówka należała do biało-czerwonych. Kluczowe akcje należały do Julity Piaseckiej i Korneluk, a autowe zagranie Kok zakończyło seta 25:23 dla Polski.
Trzeci set to powrót problemów po stronie polskiej. Po początkowym prowadzeniu 6:4, seria mocnych zagrywek Kok i błędy w rozegraniu spowodowały utratę przewagi. Polki miały trudności z kontratakiem i nie wykorzystywały szans w ofensywie. Holenderki, prowadzone przez skuteczną Dambrink i Iris Vos, zdominowały seta (18:13). Punktowy atak Van De Vosse zakończył tę część meczu wynikiem 25:17. Trener Lavarini szukał odpowiedzi zmianami, ale brakowało płynności.
Czwarta partia miała zupełnie inny przebieg – od początku dominowały Polki. Agnieszka Korneluk nie tylko punktowała ze środka, ale dołożyła także asa serwisowego. Szybka przewaga 6:2 zmusiła trenera Holandii do przerwy. Polki grały z ogromną pewnością siebie, nie dając przeciwniczkom żadnych szans. Aleksandra Gryka była liderką w polu zagrywki, a Martyna Łukasik kończyła ataki z dużą skutecznością. Efektowny wynik 25:12 dał remis 2:2 i tie-break.
Decydujący set rozpoczął się od mocnego uderzenia Polek. Blok na Van De Vosse i skuteczna kiwka Łukasik dały prowadzenie 5:2. Trener Koslowski próbował reagować, ale przewaga biało-czerwonych była niepodważalna. Skuteczna Smarzek i blokująca Korneluk przypieczętowały zwycięstwo. Mecz zakończył się wynikiem 15:10 po podwójnym bloku na Kok.
Mecz pełen zwrotów akcji i kontrastów – od niemrawego początku, przez dominację Holandii, aż po pokaz siły Polek w końcówce. To spotkanie pokazało charakter drużyny Stefano Lavariniego, która mimo słabszych momentów potrafiła podnieść się i wygrać z wymagającym przeciwnikiem.
Holandia vs Polska 2:3
(25:17, 23:25, 25:17, 12:25, 10:15)
Holandia: Gerritsen, Van Aalen, Daalderop, Kok, Stuut, Dambrink, Reesink (libero).
Polska: Centka-Tietianiec, Wenerska, Czyrniańska, Korneluk, Smarzek, Piasecka, Szczygłowska (libero).
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Polska Siatkówka