Turniej Siatkarskiej Ligi Narodów w Gdańsku był dla reprezentacji Polski prawdziwą próbą charakteru. Dwie zaskakujące porażki – z Iranem i Bułgarią – wstrząsnęły drużyną Nikoli Grbicia. Na zakończenie zmagań przyszła jednak odpowiedź, na którą czekali kibice – zwycięstwo 3:2 nad mistrzami olimpijskimi, Francuzami.
Jednym z filarów biało-czerwonych w tym spotkaniu był Jakub Kochanowski, który po meczu nie ukrywał ulgi i dumy. – Myślę, że walki nie można nam było odmówić. Po prostu gdzieś ta nasza gra wcześniej nie wyglądała tak, jak sobie tego życzyliśmy. Dzisiaj zagraliśmy dużo lepiej – podkreślał środkowy.
Trudny początek, bolesne porażki
Turniej rozpoczął się od niespodziewanej porażki z Iranem, a następnie przyszła przegrana z Bułgarią. To spotkało się z krytyką, ale również zmusiło drużynę do szukania swojej tożsamości. – Nie chodziło o to, żeby na siłę wygrać, ale żeby poprawić elementy, które można było poprawić od zaraz. Chcieliśmy pokazać walkę i grać z nimi jak równy z równym. To nas doprowadziło do zwycięstwa – mówił Kochanowski po meczu z Francją.
Francja pokonana – symboliczny przełom
Mecz z Francją był szczególny – nie tylko ze względu na sportowy kaliber rywala, ale też symbolikę. To przecież Francuzi pokonali Polaków w finale igrzysk olimpijskich w Tokio. Choć dla samego Kochanowskiego nie miało to osobistego znaczenia – To, co było w zeszłym roku, to było już dawno temu. Każdy sezon to nowe rozdanie – przyznał – to jednak triumf nad mistrzami miał ogromne znaczenie mentalne.
– Graliśmy naprawdę niezłe zawody, można pokusić się o tezę, że graliśmy coraz lepiej z każdą kolejną akcją. Taka końcówka, jak w pierwszym secie, naprawdę może zbudować – oceniał.
Styl i wsparcie kibiców
Środkowy kadry narodowej podkreślił również, jak ważną rolę odegrali kibice zgromadzeni w Ergo Arenie. – To niesamowite. Kibice nie przychodzą jak do teatru – oni są częścią zespołu. Nawet kiedy byliśmy zmęczeni fizycznie i psychicznie, oni nas napędzali. To bardzo dużo daje, szczególnie po tak ciężkich meczach.
Mecz założycielski?
W rozmowach wokół kadry pojawiało się pojęcie „meczu założycielskiego”, który mógłby nadać nowy ton drużynie przed najważniejszymi turniejami sezonu – mistrzostwami świata. – Nie wiem, czy to był taki mecz, ale na pewno bardzo ważny. Pokazaliśmy jakość, której szukaliśmy – stwierdził Kochanowski.
Kolejny rywal: Japonia
W ćwierćfinale Ligi Narodów biało-czerwoni zmierzą się z reprezentacją Japonii. – Oni grają w zupełnie innym stylu niż my, ale my też mamy swoje atuty. Zobaczymy, który styl okaże się skuteczniejszy – przewiduje środkowy.
Kapitan z krwi i kości
Kuba Kochanowski pełnił w Gdańsku funkcję kapitana, ale jak sam przyznaje, nie wpłynęło to znacząco na jego podejście: – Ten pasek nie zmienił mojego zachowania. Mam więcej obowiązków organizacyjnych, ale na boisku robię to, co zawsze.
Na zakończenie podkreślił: – To nie był idealny turniej. Mieliśmy swoje upadki, przegrane, kontuzje… ale mam nadzieję, że to jest fundament, na którym zbudujemy coś naprawdę wartościowego.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: Informacja własna / fot. MFS