Po blisko dwóch dekadach na najwyższym poziomie, Jakub Jarosz – jeden z najbardziej charakterystycznych atakujących polskiej siatkówki – kończy zawodową karierę. Reprezentant Polski, medalista mistrzostw Europy i Ligi Światowej, były zawodnik m.in. ZAKSY, Resovii czy Skry, żegna się z boiskiem z wielką klasą i wdzięcznością. W szczerej rozmowie opowiedział nam o pierwszych krokach w siatkówce, sile rodzinnych korzeni, sportowych wyborach i tym, co najbardziej będzie mu brakować. – „Każdy klub, każde miasto i każde wyzwanie ukształtowało mnie jako człowieka i sportowca” – mówi z przekonaniem.
To nie tylko pożegnanie z zawodnikiem – to hołd złożony pasji, pracy zespołowej i całemu środowisku siatkarskiemu, które towarzyszyło mu przez całą sportową drogę.
Zuzanna Żeleźnik: Twoja kariera trwała blisko dwie dekady – czy pamiętasz ten moment, w którym zdecydowałeś, że siatkówka będzie Twoją drogą?
Jakub Jarosz: Pierwszy raz poczułem że siatkówka to moja droga kiedy na mistrzostwach Polski Juniorów w Szczecinie zdobyliśmy srebrny medal z Gwardia Wrocław.
Twoja historia to również siatkarska dynastia – ojciec, dziadek, brat. Jak duży wpływ miała rodzina na Twoją drogę sportową?
Rodzina miała ogromny wpływ na moją sportowa drogę. Brat uczył mnie grać w domu balonem a ja praktycznie wychowałem się na sali sportowej i na obozach siatkówki.
Jaką radę dałbyś młodszemu sobie – temu chłopakowi, który dopiero wchodził do seniorskiej siatkówki?
Młodszemu chłopakowi poradziłabym żeby zawsze traktował sport siatkówkę jako swoją pasję. Nie zapominać o tym że to ma być przyjemnością.
Miałeś okazję grać w wielu ligach – polskiej, włoskiej czy katarskiej. Który etap kariery wspominasz najlepiej i dlaczego?
Najlepiej wspominam okres z ligi Włoskiej. Czułem wtedy że jestem w dobrym miejscu w dobrym momencie kariery i bardzo dobrze się tam czułem.
W Twoim CV znajdują się takie kluby jak ZAKSA, Resovia, Skra, a ostatnio Trefl Gdańsk. Jak zmieniał się Jakub Jarosz jako zawodnik i człowiek przez te wszystkie lata?
Myślę że przez te wszystkie lata dojrzałem jakoś mężczyzna, sportowo i prywatnie. Zaczynałem jako dzieciak, a teraz sam mam dzieci. Jako zawodnik również zmieniałem się ja, ale też moja rola w zespołach.
Byłeś jednym z najbardziej charakterystycznych atakujących w PlusLidze – silny serwis, dynamiczny atak, ale też spokój na boisku. Jakim zawodnikiem chciałeś zawsze być dla swoich drużyn?
Zawsze chciałem czuć że mam duży wpływ na wynik. Chciałem mieć poczucie że osoby które mi zaufały i mnie zatrudniły były zadowolone z mojej pracy.
Z perspektywy czasu – czy są jakieś decyzje, które podjąłbyś inaczej? A może czegoś Ci w tej karierze zabrakło?
Nie zmieniłbym nic. Każda decyzja każdy klub każde miasto każde wyzwanie ukształtowało mnie jako człowieka i sportowca.
Masz za sobą niesamowicie bogatą karierę reprezentacyjną – 142 mecze, złoto Mistrzostw Europy, Liga Światowa… Które z tych sukcesów smakowały najlepiej?
Każdy sukces smakował tak samo dobrze.
Kiedy zapadła ostateczna decyzja o zakończeniu kariery? Czy był to proces, czy moment?
Był to proces dojrzewałem do tej decyzji ostatnie 3 lata.
Jakubie, po 16 sezonach w Plus Lidze i ponad 5000 zdobytych punktach – co czułeś, wychodząc na parkiet po raz ostatni?
Po raz ostatni na boisku była we mnie burza emocji. To był bardzo emocjonalny moment ale trudno określić jakąś jedną emocje.
Twoje pożegnanie odbędzie się w Gdańsku – jak ważny był dla Ciebie ten ostatni etap kariery w Treflu?
Rok w Gdańsku był niesamowity pod względem osób które mnie otaczały jestem bardzo wdzięczny za ten sezon i cieszę się że zdecydowałem się tutaj przyjść i zakończyć karierę właśnie w Gdańsku.
Czego będzie Ci najbardziej brakować?
Najbardziej będzie mi brakowało atmosfery szatni wspólnych żartów i emocji jakie daje współpraca w grupie i rywalizacja. Także emocji meczowych które występują przed i po meczu.
Zostajesz blisko siatkówki? Czy planujesz związać się z nią jako trener, ekspert, działacz – czy raczej chwilę odetchnąć?
Na pewno będę blisko siatkówki, ale jeszcze nie wiem w jakiej roli. Potrzebuje trochę czasu na przemyślenia i ułożenia sobie wszystkiego w głowie.
Twoi synowie, Kacper i Leon – jeden z nich podobno bardzo interesuje się siatkówką. Czy widzisz siebie w roli taty-trenera?
Chętnie bawię się ze swoimi synami i gramy w różne dyscypliny. Siatkówka jest jedną z nich ale dużo gramy w piłkę nożną, ping ponga, paintball i cały czas próbujemy czegoś nowego. Ale nie wiem czy chciałbym tak na poważnie trenować własne dzieci jako Tata trener.
Na koniec – co chciałbyś powiedzieć kibicom, kolegom z drużyn i wszystkim, którzy towarzyszyli Ci przez te lata?
Jest wiele osób którym chciałbym coś powiedzieć i postaram się każdemu to przekazać osobiście. Ale jestem Bardzo wdzięczny wszystkim kibicom za te wspólne lata przy siatkówce za cudowny doping w każdej Hali i nie tylko u nas w kraju. Dziękuję za energię która otrzymywałem od ludzi i dobre słowa kiedy spotykałem kibiców w różnych miejscach. Kolegom z drużyn. Dziękuję za to że mogłem z nimi dzielić szatnie, świętować po zwycięstwie i smucić się po przegranych. Za wiele lat wspólnych wyjazdów, kolacji, godzin w autokarach.
Jest dużo rzeczy które chciałbym powiedzieć i wiele osób których chciałbym podziękować z osobna.
Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Trefl Gdańsk