Nicolas Szerszeń: Jestem bardzo podekscytowany, że jestem częścią tego zespołu

Nowy sezon, nowe wyzwania i nowe twarze w drużynie Jastrzębskiego Węgla. Do czwartej ekipy minionych rozgrywek dołączył Nicolas Szerszeń, przyjmujący znany kibicom z występów w Olsztynie i Rzeszowie. Zawodnik od pierwszych chwil w klubie nie ukrywa swojego entuzjazmu – zarówno wobec możliwości trenowania w zespole z ogromną tradycją, jak i perspektywy gry przed jednymi z najgłośniejszych kibiców w Polsce. W rozmowie opowiada o emocjach związanych z pierwszym treningiem, kulisach transferu, wakacyjnych przygotowaniach za oceanem oraz o celach, jakie stawia sobie przed nadchodzącym sezonem.

Marzena Janik: W związku z tym, że rozpoczęliście przygotowania, zapytam o emocje, jakie towarzyszyły ci w tym pierwszym dniu?

Nicolas Szerszeń: Jestem bardzo podekscytowany, że jestem częścią tego zespołu. Oczywiście Jastrzębie to jest ogromny klub z ogromną tradycją. Widzę same uśmiechy u wszystkich, których mam obok siebie. Trenować z takimi zawodnikami i z takim sztabem to sama radość. Zresztą hala, szatnia siłownia – wszystko jest na topie, także pozostaje tylko cieszyć się pracą (uśmiech).

Skąd wziął się pomysł, żebyś przeniósł się z Olsztyna do Jastrzębia? To była przeprowadzka o dobrych kilkaset kilometrów…

Tak, było trochę podróży między sezonami (śmiech). Aczkolwiek głównym pośrednikiem między mną, a Jastrzębiem był Andrzej Kowal, który przyszedł tutaj jako szkoleniowiec. Mam do niego duże zaufanie i bardzo dobrze mi się z nim pracuje. Po drugie, Jastrzębie to jest topowa marka. Każdy zawodnik chce grać dla najlepszych klubów, a Jastrzębski Węgiel na pewno jest w tym gronie.

A jak wyglądała twoja przerwa między sezonami? Czy był czas na odpoczynek i reset?

Tak, na pewno. Zazwyczaj czas między sezonami spędzam w USA, gdzie mieszka moja rodzina i moja żona. Tam też trenowałem. Robiłem mocną siłownię. W Stanach bardzo popularna jest siatkówka na trawie trójkami, więc grałem w największych turniejach w Ameryce. To była świetna rozgrywka, a ja w ten sposób podtrzymywałem formę.

Na pewno słyszałeś też o kibicach, którzy są sercem tej hali. Czujesz się podekscytowany występami przed tą publicznością?

Tak, słyszałem na żywo, bo grałem tutaj wiele razy. Kibice tutaj są jednymi z najlepszych i najgłośniejszych w Polsce. Nie mogę doczekać się pierwszego meczu, bo to będzie fajna grupa i mam nadzieję, że dobrze się ze sobą zgramy. Dzisiaj jest pierwszy dzień, ale nie widzę żadnych przeciwwskazań do tego, żeby tak się nie stało, dlatego bardzo czekam na to pierwsze spotkanie przed własną publicznością.

Czy miałeś już okazję przespacerować się i poznać Jastrzębie?

Akurat Jastrzębie nie za bardzo miałem okazję poznać, bo mamy mieszkanie po sąsiedzku w Żorach. Ten rejon bardzo mi się podoba, bo w porównaniu do Olsztyna czy Rzeszowa, czyli miast, w których grałem wcześniej nie jest tak „naładowany”. Nie jest tutaj aż tak dużo ludzi i z tego jestem zadowolony. Życie jest dużo spokojniejsze, a takie małe miasteczka mają też swój urok.

Kończąc już, zapytam o cele, jakie stawiasz przed sobą na okres przygotowawczy i nowy sezon?

Na pewno chcę się dobrze przygotować i być w zdrowiu, ponieważ to był mój największy problem w lidze. Poza tym chcę wyćwiczyć jak najlepszą formę, żeby móc dać z siebie wszystko albo tyle, na ile mnie stać na pierwszym meczu.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna