Pierwszy medal Mistrzostw Świata 2025 w siatkówce kobiet został rozdany. Brazylijki po pięciosetowym boju pokonały Japonię 3:2, zapewniając sobie miejsce na podium. Choć Canarinhos prowadziły już 2:0 i wydawało się, że mecz skończy się szybko, Azjatki poderwały się do walki i doprowadziły do tie-breaka. Ostatecznie jednak to doświadczenie i kapitalna dyspozycja Gabi dały zwycięstwo ekipie José Roberto Guimaraesa.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego akcentu Gabi, która już w pierwszych minutach popisała się asem serwisowym. Od tego momentu Brazylijki dyktowały tempo, dominując w każdym elemencie gry. Julia Bergmann i Rosamaria dokładały punkty w ataku, a Diana skutecznie blokowała Yoshino Sato. Japonki miały ogromne problemy z przyjęciem i wyprowadzeniem skutecznych akcji. Kolejne błędy Azjatek zmuszały Ferhata Akbasa do przerw przy stanie 2:6 i 5:12. Nawet Ishikawa, liderka Japonek, nie potrafiła znaleźć sposobu na obronę rywalek. W końcówce ponownie błyszczała Gabi, a przewaga sięgnęła aż 13 punktów. Set zakończył się szybkim 25:12 – Brazylijki pokazały siłę i dominację.
Druga partia rozpoczęła się od lepszego wejścia Japonek, które próbowały poprawić grę w przyjęciu. Haruyo Shimamura dobrze radziła sobie w ataku, ale szybko Brazylijki odzyskały kontrolę. Roberta Ratzke dołożyła asa, a Rosamaria rozkręciła się na skrzydle. Gabi była nie do zatrzymania – raz uderzała mocno w boisko, innym razem kiwką ogrywała blok. Japonki jeszcze raz zbliżyły się na trzy punkty (14:17), zmuszając trenera Guimaraesa do przerwy, ale dwa kolejne bloki Diany zamknęły dyskusję. W końcówce Ishikawa popełniła dwa błędy w ataku, a Gabi postawiła kropkę nad „i” – 25:17 i 2:0 dla Brazylijek.
Pewne siebie Canarinhos na początku trzeciego seta wpadły w pułapkę własnych błędów. Japonki zaczęły od mocnej zagrywki Tsukasy Nakagawy, która sprawiała ogromne problemy rywalkom. Po skutecznym ataku Yoshino Sato Azjatki prowadziły już 4:0, a przy stanie 2:7 trener Guimaraes musiał przerwać grę. Brazylijki wyglądały na zagubione, a w obronie raz po raz gubiła się Marcelle. W ofensywie błyszczała Ishikawa, która bombardowała rywalki z lewego skrzydła. Choć zmiany wprowadzone przez Guimaraesa (Macris i Kisy) pozwoliły nieco odrobić straty (10:13), to Japonki utrzymały kontrolę. W końcówce Sato i Shimamura dołożyły kluczowe punkty, a Ishikawa zamknęła seta wynikiem 25:19. Japonki wróciły do gry – 1:2.
Brazylijki chciały szybko zamknąć mecz i rozpoczęły seta od serii punktów (5:0). Jednak Japonki nie poddały się i krok po kroku zaczęły odrabiać straty. Para Wada – Ishikawa napędzała zespół, a po kiwce Ishikawy na tablicy pojawił się remis 11:11. Od tego momentu trwała walka punkt za punkt, w której żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć. Brazylijki miały w Gabi niezawodną liderkę, ale Japonki odpowiadały skutecznie blokiem i obroną. Set zamienił się w prawdziwy thriller – najpierw piłkę setową miały Azjatki, potem obroniły dwie okazje Brazylijek. Ostatecznie Yoshino Sato wykończyła akcję po długiej wymianie i Japonia wygrała 29:27, doprowadzając do tie-breaka.
Decydujący set rozpoczął się lepiej dla Brazylijek – Rosamaria i Julia Bergmann dały prowadzenie 4:2. Japonki jednak grały fenomenalnie w defensywie i dzięki Ishikawie wyrównały na 8:8. Obie drużyny walczyły o każdy punkt, a bloki i długie wymiany wprowadzały ogromne emocje na trybunach. Japonki wyszły nawet na prowadzenie, ale końcówka należała do Gabi, która zdobywała kluczowe punkty. Brazylijki wykorzystały trzecią piłkę meczową i triumfowały 18:16. Tie-break pokazał doświadczenie i zimną krew Canarinhos.
Japonia vs Brazylia 2:3
(12:25, 17:25, 25:19, 29:27, 16:18)
Japonia: Shimamura, Ishikawa, Seki, Wada, Airi, Yoshino, Kojima (libero) oraz Fukudome (libero), Tsukasa, Akimoto, Araki, Yamada, Iwasawa, Kitamado.
Brazylia: Diana, Rosamaria, Julia, Roberta, Gabi, Bergmann, Marcelle (libero) oraz Macris, Kisy, Helena.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Volleyball World