Pierwszy mecz nowego sezonu TAURON Ligi przyniósł sensację, o której głośno mówi cała siatkarska Polska. ITA TOOLS Stal Mielec pokonała na wyjeździe faworyzowane PGE Budowlane Łódź, otwierając rozgrywki w znakomitym stylu. Dla wielu ekspertów to wynik niespodziewany, ale dla samych mielczanek – efekt ciężkiej pracy, determinacji i wiary w siebie. Jedną z bohaterek tego spotkania była Anna Bączyńska, nowa przyjmująca Stali, która w debiucie w nowych barwach zaprezentowała się z niezwykłą pewnością i spokojem. W rozmowie zawodniczka opowiada o emocjach po historycznym zwycięstwie w Łodzi, atmosferze w zespole Miłosza Majki, kulisach tie-breaka i o tym, dlaczego wierzy, że Stal może być czarnym koniem tego sezonu.
Zuzanna Żeleźnik: Aniu, za Wami znakomite otwarcie sezonu i sensacyjne zwycięstwo nad PGE Budowlanymi Łódź. Jakie emocje towarzyszyły Ci po ostatnim punkcie i jak smakuje taki debiut w nowych barwach?
Anna Bączyńska: Emocje były niesamowite zarówno w trakcie meczu jak i po. Taki debiut na pewno zapamiętam na długo
Początek meczu w Łodzi należał do Was. Co zadziałało tak dobrze w tych dwóch pierwszych setach, że potrafiłyście zdominować rywalki na ich terenie?
Myślę że zadziałało wszystko. Każdy element naszej gry był na bardzo wysokim poziomie.
Gospodynie odrobiły straty i doprowadziły do tie-breaka. Co powiedział Wam trener Miłosz Majka przed decydującym setem?
Zostawię to dla siebie (śmiech).
Widać było ogromną determinację w tie-breaku — szczególnie u Rozalii Moszyńskiej i Natashy Calkins. Jak opisałabyś atmosferę na boisku w tych ostatnich akcjach?
Jestem przekonana, że emocje na boisku były na pewno na bardzo wysokim poziomie
W trakcie meczu doszło do przykrego momentu – kontuzji Magdaleny Ociepy. Jak drużyna poradziła sobie mentalnie po tym zdarzeniu?
Madzia niestety bardzo ucierpiała i mamy nadzieję że nic poważnego nie wyjdzie w wynikach badań i trzymamy mocno kciuki za jej szybki powrót do nas. Takie sytuacje niestety mają miejsce i trzeba się od tego odciąć na czas meczu. Nam się udało to zrobić i wygrałyśmy spotkanie.
Co Twoim zdaniem było kluczem do sukcesu – taktyka, zespołowa gra, a może po prostu zimna głowa w decydujących momentach?
Na pewno kluczowe było to, że każda zawodniczka zagrała na bardzo wysokim poziomie i wszystko nam się układało
Jesteś nową zawodniczką w Stali. Jak przebiegała Twoja aklimatyzacja w drużynie i co najbardziej pozytywnie Cię zaskoczyło w tym zespole?
Jeśli chodzi o zespół to bardzo szybko między nami kliknęło, dobrze się dogadujemy i mam nadzieję że tak zostanie. Nie wiem czy jestem czymś zaskoczona. Wiedziałam że będzie to zespół który chce wygrywać i będzie robił dużo aby praca na treningach szła cały czas do przodu, a nasz poziom gry w górę
W meczu w Łodzi świetnie działało Wasze przyjęcie i zagrywka. Czy to był element, nad którym szczególnie pracowałyście w okresie przygotowawczym?
Faktycznie są to elementy gry nad którymi spędzamy najwięcej czasu
Z perspektywy zawodniczki – jak smakuje takie zwycięstwo, gdy większość ekspertów nie dawała Wam większych szans?
Wygrałyśmy z zespołem który uważam że będzie się bił o złoty medal i to jest niesamowite. Dodatkowo czytanie po meczu „Niespodzianka, Sensacja” daje dodatkowego kopa do jeszcze cięższej pracy. Jednak nie chcemy aby takie wyniki były dla nas niespodziankami, a czymś normalnym
Rozalia Moszyńska została wybrana MVP meczu. Jak oceniasz jej występ i Waszą współpracę na boisku?
Rozalka w 100% zasłużyła sobie na nagrodę, wykonywała niesamowitą robotę na boisku i taka też robotę robi na treningach. Jest młodą zawodniczką ale jest bardzo pracowita, słucha co się do niej mówi i wyciąga z tego wnioski
Mówi się, że pierwsze mecze ustawiają atmosferę w drużynie. Czy to zwycięstwo może być impulsem do walki o wyższe cele w tym sezonie?
To zwycięstwo na pewno nas utwierdziło w tym o czym mówiliśmy sobie przed sezonem. Chcemy grać o wysokie cele i pierwszy krok w tą stronę został wykonany
W kolejnym meczu zmierzycie się z BKS-em BOSTIK ZGO Bielsko-Białą. Jak zamierzacie utrzymać ten poziom gry i koncentrację?
Po prostu zamierzamy go utrzymać (śmiech). Po tym zwycięstwie nie wprowadzimy nagle jakiś zmian. Jeśli coś działa trzeba to kontynuować.
Na koniec trochę prywatnie – jak Ty odreagowujesz takie emocje po meczu? Cisza i spokój czy raczej świętowanie z drużyną?
Od razu po meczu, czyli dopóki nie rozejdziemy się do mieszkań lub nie wrócimy z podróży, to świętujemy razem, ale następny dzień, czyli wolny, to zdecydowanie czas na ciszę , spokój i autorefleksję.
Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. ITA TOOLS Stal Mielec