18 października 2025 roku przejdzie do historii włoskiej siatkówki. Po 2449 dniach absolutnej dominacji Prosecco Doc Imoco Volley Conegliano straciło pierwsze krajowe trofeum. W finale Superpucharu Włoch niepokonane dotąd „Pantery” uległy Mint Vero Volley Milano 2:3. To prawdziwa sensacja i symboliczny koniec pewnej ery – ekipa Joanny Wołosz przegrała pierwszy finał krajowy od ponad sześciu lat.
Kiedy na parkiet w Monzy wyszły zawodniczki Imoco Conegliano i Vero Volley Milano, mało kto spodziewał się, że mecz przerodzi się w thriller z niespodziewanym finałem. Podopieczne Daniele Santarelliego przystępowały do starcia w roli niekwestionowanych faworytek – w poprzednim sezonie sięgnęły po potrójną koronę: mistrzostwo, Puchar Włoch i Ligę Mistrzyń. Z kolei Vero Volley Milano, prowadzone przez Stefano Lavariniego, dopiero budowało swoją tożsamość po zmianach kadrowych. Jednak w ich składzie znalazła się największa gwiazda włoskiej siatkówki – Paola Egonu, która kilka lat temu święciła triumfy właśnie w barwach Conegliano. Początek meczu przebiegał zgodnie z oczekiwaniami. Imoco rozpoczęło koncertowo – Isabelle Haak dominowała w ataku, a po kilku skutecznych blokach Zhu Ting zespół prowadził 17:14. Pantery imponowały regularnością i kontrolą. Po punktowym bloku Sarah Fahr zakończyły seta 25:18. Wydawało się, że to początek kolejnego trofeum dla mistrzyń.
Druga partia miała jednak zupełnie inny przebieg. Choć Haak i Ting utrzymywały dobry poziom gry (5:3), wkrótce Milano zaczęło odrabiać straty. Egonu, coraz pewniejsza w ataku, rozpoczęła swój koncert. Po kilku błędach Eleny Pietrini przewaga Conegliano stopniała, a Vero Volley doprowadziło do remisu 17:16. Na finiszu Egonu nie zwalniała ręki, a po jej asie serwisowym i błędzie Haak to Vero Volley cieszyło się z wygranej 25:22. Był remis 1:1, a Lavarini mógł być zadowolony – jego zespół odzyskał rytm i wiarę w zwycięstwo.
Trzeci set był popisem drużyny z Mediolanu. Choć początek był wyrównany, Conegliano zaczęło tracić pewność siebie. Gubiły się nawet największe gwiazdy – Gabi miała problemy w przyjęciu, a Haak popełniała błędy w ataku. W tym czasie Egonu i Hena Kurtagić prezentowały siatkówkę na najwyższym poziomie – potężne serwisy i szczelne bloki sprawiły, że Milano odskoczyło na 14:9. Santarelli próbował rotować składem, lecz na niewiele się to zdało. Po autowym ataku Chirichelli Vero Volley objęło prowadzenie 2:1 w setach (25:20), a w hali dało się wyczuć napięcie. Pantery po raz pierwszy od dawna znalazły się pod ścianą.
Czwarta partia była pokazem determinacji Conegliano. Zespół Joanny Wołosz wrócił na boisko jak odmieniony – Haak dominowała w ataku, a w polu serwisowym błyszczała Sarah Fahr. Imoco szybko zyskało przewagę 10:5, a później całkowicie zdominowało rywalki.Lavarini próbował reagować zmianami, jednak rozpędzone Pantery nie pozostawiły złudzeń. Po autowym ataku Egonu Imoco wygrało 25:13 i doprowadziło do tie-breaka. Wydawało się, że historia wraca na swoje tory.
Tie-break rozpoczął się jednak po myśli mediolańskiego zespołu. Egonu, jak natchniona, zdobywała punkt za punktem. Milano prowadziło 5:2, a Conegliano nie potrafiło zatrzymać ofensywy rywalek. Gabi i Haak próbowały jeszcze odwrócić losy meczu, lecz w decydujących momentach zabrakło im skuteczności. Przy stanie 13:12 Egonu huknęła po prostej, a chwilę później potężnym atakiem przypieczętowała zwycięstwo – 15:12. Vero Volley Milano mogło świętować pierwszy w historii Superpuchar Włoch, a Conegliano – po 2449 dniach dominacji – musiało pogodzić się z porażką.
Prosecco Doc Imoco Volley Conegliano – Numia Vero Volley Milano 2:3
(25:18, 22:25, 20:25, 25:13, 12:15)
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Numia Vero Volley Milano