Energa Trefl Gdańsk zafundował swoim kibicom emocjonalny rollercoaster. Po trzech setach gdańszczanie przegrywali z Barkomem-Każany Lwów 1:2, ale nie poddali się i rzutem na taśmę odwrócili losy spotkania. Zespół Mariusza Sordyla po efektownym pościgu wygrał 3:2, zdobywając pierwsze dwa punkty w sezonie 2025/2026.
Początek spotkania był w wykonaniu przyjezdnych wręcz perfekcyjny. Barkom wszedł w mecz z dużą energią i agresją w polu serwisowym. Lukas Kampa raz po raz nękał gdańszczan trudną zagrywką, a jego koledzy dołożyli skuteczny blok. Po trzech efektownych „czapach” z rzędu lwowianie odskoczyli na 8:1, wprawiając publiczność w Ergo Arenie w niemałe zaskoczenie. Gospodarze długo nie mogli odnaleźć swojego rytmu. Tobias Brand miał problemy z przyjęciem i skończeniem ataku, a Alaksiej Nasewicz był skutecznie zatrzymywany przez Mousse’a Gueye i Wasyla Tupchii’ego. Dopiero w środkowej fazie seta gra Trefla zaczęła się stabilizować. Po kilku udanych akcjach Brandsa i Orczyka zespół zbliżył się na 12:14, lecz Barkom wciąż utrzymywał przewagę. Końcówka to ponownie popis Tupchii’ego, który zamknął premierową odsłonę skutecznym blokiem – 25:19.
Drugi set miał już zupełnie inny przebieg. Gdańszczanie uspokoili grę i lepiej zorganizowali przyjęcie. Świetnie rozpoczął Tobias Brand, który asem serwisowym wyprowadził Trefl na prowadzenie 4:2. Chwilę później do gry włączył się Paweł Pietraszko, a błędy po stronie lwowian sprawiły, że gospodarze zyskali cztery punkty przewagi. Drużyna z Wybrzeża odzyskała pewność w ataku – skutecznie kończyli Orczyk i Nasewicz, a Moustapha M’Baye dołożył blok. Goście próbowali odpowiadać serią mocnych zagrywek Lorenzo Pope’a, jednak niewiele to zmieniło. Po stronie Barkomu pojawiły się błędy, które kosztowały ich końcówkę seta. Po zepsutym ataku Ilii Kowalowa gdańszczanie wyrównali stan meczu – 25:21.
Trzeci set przyniósł nową falę emocji. Gdańszczanie dobrze zaczęli (4:1), ale przewaga szybko stopniała. Barkom wyrównał dzięki skutecznym atakom Kowalowa i Gueye. Obie drużyny szły łeb w łeb, jednak na półmetku seta minimalnie lepsi byli lwowianie – 14:12 po efektownym ataku Tupchii’ego. Mecz nabrał tempa, a wymiany robiły się coraz dłuższe. Tobias Brand próbował poderwać Trefl asem, lecz chwilę później tym samym odpowiedział Tupchii. Przy stanie 19:20 to właśnie kapitan Barkomu wziął sprawy w swoje ręce – jego atomowe serwisy praktycznie rozstrzygnęły losy seta. Lwowianie wykorzystali słabszy moment gospodarzy i wygrali 25:20, wychodząc na prowadzenie 2:1.
Czwarty set to zupełnie inne oblicze Trefla. Zespół z Gdańska wyszedł na parkiet maksymalnie skoncentrowany i od razu odskoczył na 5:1, głównie dzięki świetnym zagrywkom Moustaphy M’Baye. Barkom miał spore problemy z przyjęciem, a gdy tylko udawało się rozegrać piłkę, czekał na nich gdański blok. Orczyk był niezwykle skuteczny w kontrze, a Brand imponował stabilnością w przyjęciu i pewnością w ataku. Lwowianie próbowali wrócić do gry, lecz każda ich seria punktowa kończyła się błędem. Przy stanie 18:13 przewaga gospodarzy była już bardzo wyraźna. Choć końcówka przyniosła jeszcze kilka wymian, to kontrola seta pozostawała po stronie Trefla – 25:19.
Decydujący, piąty set od początku toczył się pod dyktando gospodarzy. Tobias Brand nie zwalniał ręki w ataku, a M’Baye znowu świetnie czytał grę przeciwników na środku siatki. Po jego bloku Trefl prowadził 7:3. Barkom próbował ratować się skutecznością Tupchii’ego i Pope’a, jednak gdańszczanie zachowali zimną krew. W końcówce różnicę zrobiło doświadczenie – Piotr Orczyk i Brand bezlitośnie wykorzystywali każde niedokładne dogranie rywali. Kolejny punktowy blok Trefla ustawił wynik na 10:5, a chwilę później, po ataku Nasewicza, mecz zakończył się wynikiem 15:8.
Energa Trefl Gdańsk vs Barkom-Każany Lwów 3:2
(19:25, 25:21, 20:25, 25:19, 15:8)
MVP: Tobias Brand
Energa Trefl Gdańsk: Pietraszko, Nasewich, Brand, Orczyk, M’Baye, Köykkä (libero) oraz Stępień, Kogut, Sobański.
Barkom-Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kampa, Shchurov, Tupchii, Pampushko (libero) oraz Kuts, Nakano, Vietskiy, Rohozyn, Firkal.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga