Pierwszy weekend sezonu 2025/2026 w PlusLidze przyniósł emocje, które idealnie oddają intensywność nowego otwarcia. W Olsztynie miejscowy Indykpol AZS podejmował Jastrzębski Węgiel, a spotkanie od samego początku miało charakter typowej inauguracji – pełne błędów, ale i spektakularnych zrywów. Ostatecznie po ponad dwugodzinnej walce komplet punktów po tie-breaku zgarnęli jastrzębianie, którzy udowodnili, że nawet w trudnych momentach potrafią zachować chłodną głowę.
W premierowej odsłonie lepiej zaczęli gospodarze. Jan Hadrava zagrywką rozbił przyjęcie rywali, a po kilku udanych kontrach olsztynianie prowadzili już 6:2. Zespół trenera Massimo Bottiego powoli łapał rytm – skuteczny blok Jordana Zaleszczyka oraz kilka ataków Michała Gierżota sprawiły, że przewaga Indykpolu stopniała do jednego punktu (8:7). Mimo to olsztynianie nadal trzymali minimalne prowadzenie – ich blok był dobrze ustawiony, a Hadrava imponował regularnością. W drugiej fazie seta tempo meczu wzrosło. Po błędach własnych gospodarzy, wynik wyrównał się (17:17), a od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa siatkarska wojna nerwów. W kluczowych momentach Nicolas Szerszeń i Michał Gierżot wzięli ciężar gry na siebie – najpierw asem wyrównał Szerszeń, a następnie jego blok na Hadravie zakończył partię (23:25).
W drugim secie gospodarze szybko odzyskali kontrolę nad spotkaniem. Ich blok ponownie zadziałał bezbłędnie – Jakub Majchrzak i Moritz Karlitzek nie tylko zatrzymywali przeciwników, ale też skutecznie punktowali. Gdy niemiecki przyjmujący popisał się potężnym atakiem, AZS prowadził 9:6. Zespół z Olsztyna grał z ogromną pewnością siebie – Karlitzek był niezawodny w ataku, Hadrava dołożył asa, a Majchrzak w środku imponował timingiem. Jastrzębianie popełniali proste błędy, a po dotknięciu siatki przez Michała Gierżota, set zakończył się wynikiem 25:19.
Trzecia partia to prawdziwy popis olsztynian. Blok, zagrywka i kontra – wszystko działało jak w zegarku. Już przy stanie 6:1 po zagrywce Hadravy widać było, że gospodarze przejęli inicjatywę. Jastrzębianie nie mogli znaleźć swojego rytmu – Norbert Huber i Toniutti nie potrafili ustabilizować gry. Po potężnym ataku Halaby było 11:5, a każda kolejna akcja powiększała dystans. Karlitzek kończył praktycznie wszystko, a blok Lipińskiego na Gierżocie przypieczętował przewagę. Set zakończył się pewnym zwycięstwem Indykpolu 25:17, a w olsztyńskiej hali zawrzało.
W czwartym secie jastrzębianie w końcu zagrali tak, jak na wicemistrza Polski przystało. Ich blok znowu funkcjonował, a Anton Brehme był nie do zatrzymania. Po jego skutecznych atakach goście odskoczyli na 9:5. Jordan Zaleszczyk dołożył dwa skuteczne bloki i prowadzenie wzrosło do czterech punktów. Indykpol próbował odrabiać straty, głównie dzięki Karlitzkowi i Majchrzakowi, którzy w środku seta doprowadzili do remisu (9:9). To jednak był momentowy zryw. W końcówce Szerszeń zdominował w ataku, Brehme skutecznie pracował na krótkiej, a przewaga Jastrzębia wyniosła sześć punktów (23:17). Ostatni punkt w secie zdobył właśnie Brehme – blokiem na Hadravie, doprowadzając do tie-breaka.
Decydująca partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości. As serwisowy Szerszenia i skuteczny blok Brehme dały im prowadzenie 3:1. Olsztynianie walczyli ambitnie – Karlitzek utrzymywał kontakt (5:7), a po bloku Majchrzaka na Kujundziciu było już tylko 8:9. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Karlitzek asem serwisowym doprowadził do remisu (9:9). W decydujących akcjach jednak doświadczenie Jastrzębian wzięło górę – Szerszeń i Brehme zamknęli spotkanie mocnymi atakami, a seta zakończył blok Zaleszczyka (11:15).
Indykpol AZS Olsztyn vs JSW Jastrzębski Węgiel 2:3
(23:25, 25:19, 25:17, 18:25, 11:15)
MVP: Anton Brehme
Indykpol AZS Olsztyn: Karlitzek, Tille, Majchrzak, Lipiński, Halaba, Hadrava, Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Cieślik, Borkowski, Szwarc.
JSW Jastrzębski Węgiel: Kaczmarek, Toniutti, Szerszeń, Brehme, Zaleszczyk, Gierżot, Jurczyk (libero) oraz Lorenc, Kujundzić, Kufka, Tuaniga.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. JSW Jastrzębski Węgiel