Karolina Bednarek: Siatkówka to sport, z którego można mieć mnóstwo radości

Po emocjonującym meczu 2. Ligi kobiet Gedania Gdańsk pokonała Johny Bros Uniwersytet Gdański 3:1. Jedną z bohaterek spotkania była Karolina Bednarek – doświadczona środkowa, mająca za sobą występy w TAURON Lidze. W rozmowie z Echem Siatkówki opowiedziała o przełomowych momentach meczu, znaczeniu doświadczenia i atmosferze w zespole, w którym obok siebie grają zarówno rutynowane zawodniczki, jak i młode siatkarki.

Zuzanna Żeleźnik: Karolino, gratulacje! Gedania wygrała 3:1 — jak oceniasz ten mecz z perspektywy boiska? Który moment był Twoim zdaniem kluczowy dla przełamania rywalek?

Karolina Bednarek: Dziękujemy bardzo! Jeżeli chodzi o mecz to muszę przyznać, że weszłyśmy super zmotywowane jednak gra przerodziła się w mocno toporną. Mam wrażenie, że zdeprymowały nas nasze proste błędy i straciłyśmy radość z gry. I właśnie odzyskanie tej radości uważam, że było kluczowe do tego żeby wrócić na odpowiednie tory.

 

Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale w końcówkach setów prezentowałyście większy spokój i doświadczenie. Jak udało się Wam utrzymać koncentrację w tych najtrudniejszych momentach?

Myślę, że właśnie to doświadczenie pomogło nam w postawieniu kropki nad “i”. Ah no i trener czasem trochę dobitniej przypominał nam, że trzeba wrócić głową do tego co trenowaliśmy (śmiech). 

 

Masz za sobą duże doświadczenie z TAURON Ligi. Czy czujesz, że to pomaga Ci dziś w roli jednej z liderek zespołu – zarówno pod względem gry, jak i wsparcia młodszych zawodniczek?

Na pewno czuję się spokojniej na boisku, nie czuję przysłowiowego powiązania. Dzięki zdobytemu doświadczeniu umiem znaleźć rozwiązania w różnych sytuacjach ale też nie boję się zaryzykować w trudnych momentach. Jeżeli chodzi o młodsze zawodniczki to staram się pokazać im, że tak naprawdę siatkówka to sport z którego można mieć mnóstwo radości.

 

W składzie Gedanii jest kilka siatkarek z przeszłością w ekstraklasie, ale też sporo młodych, które dopiero zbierają doświadczenie. Jak wygląda współpraca między tymi dwoma pokoleniami na co dzień i na boisku?

Od początku sezonu widzę ogromne wsparcie ze strony bardziej doświadczonych koleżanek. Dużo wskazówek i podpowiedzi ale też nauki postawy boiskowej. Uważam, że bardzo fajnie to funkcjonuje i mam nadzieję, że zaowocuje tym, że będziemy mogli coraz częściej widzieć naszą młodszą część drużyny na parkiecie.

 

Widać było, że dobrze funkcjonowałyście w obronie i kontrze. Czy właśnie ten element był Waszym największym atutem w dzisiejszym spotkaniu?

Zdecydowanie poprawiłyśmy obronę względem środowego meczu, więcej problemów sprawiło nam wykańczanie akcji z pierwszej piłki. Nasze przeciwniczki wyciągnęły wnioski i przygotowały się do dzisiejszego spotkania. I uważam, że to właśnie kontratak był naszym atutem dzięki sprawnie działającej obronie.

 

Kilka razy w trudnych momentach brałaś odpowiedzialność za kluczowe piłki. Czy to była decyzja taktyczna, czy po prostu instynkt zawodniczki, która wie, kiedy trzeba wziąć ciężar gry na siebie?

Cieszę się, że nasza rozgrywająca i trener mają do mnie na tyle zaufania, żeby czasami przerzucić ciężar gry na mnie. Mam nadzieję, że utrzymam to zaufanie swoją postawą na boisku i jak najczęściej ten ciężar będzie mógł spoczywać na moich barkach.

 

W porównaniu z poprzednim sezonem widać, że zespół jest bardziej poukładany i pewny siebie. Czy czujesz, że to efekt lepszego zgrania, czy może nowej energii, jaką wniosły zmiany kadrowe?

Niestety zeszły sezon oglądałam tylko niektóre mecze, ponieważ sama przebywałam za granicą, więc ciężko mi się wypowiedzieć w tym temacie. Mamy sporo zmian kadrowych i uważam, że jest to praktycznie nowy zespół więc wytrzymałabym się od porównywania.

 

W drużynie są dziewczyny, które dopiero zaczynają swoją przygodę na wyższym poziomie. Czy często przejmujesz rolę mentorki — doradzasz, wspierasz, motywujesz młodsze koleżanki?

Mam nadzieję, że to robię. Jeśli nie to przepraszam, obiecuję poprawę! (śmiech) Tak naprawdę to pytanie do pozostałej części zespołu. Wiadomo, każdy ma swoje sprawy pozaboiskowe i różnie bywa z energią ale staram się być pomocna.

 

Co – Twoim zdaniem – było dziś największą różnicą między Gedanią a rywalkami z Johny Bros Uniwersytet Gdański? Czy decydowało doświadczenie, taktyka, czy może po prostu większa determinacja?

Jeszcze się docieramy jako zespół, ciężko mi wybrać jeden element, który zaważył na tym zwycięstwie. Myślę, że to, że jesteśmy razem nawet w trudnych momentach daje nam sporą przewagę, każda z nas dokłada cegiełkę i ciągnie koleżankę w górę. 

 

Za Wami zwycięstwo, które może dodać pewności przed kolejnymi spotkaniami. Jakie nastroje panują teraz w drużynie i na co stawiacie w dalszej części sezonu?

Pomimo wygranej chcemy skupić się na dalszej pracy i wyeliminowaniu niektórych błędów. Nie osiadamy na laurach, stawiamy sobie wysoko poprzeczkę aby utrzymać zwycięska passę jak najdłużej się da. Oczywiście jak po każdej wygranej jest radość i uśmiech!

 

W kolejnym meczu zagracie z drugą drużyna w tabeli – Szamotulaninem Szamotuły, jak nastawiacie się na to spotkanie?

Póki co opadają emocje po dzisiejszym meczu, na analizę przeciwnika mamy jeszcze chwilę czasu ale ze swojej strony mogę powiedzieć, że nastawiam się na trudną grę jednak z dużą dozą optymizmu. Wiem, że wkładamy dużo pracy w trening dlatego nie mogę się już doczekać meczu!

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Zuzanna Żeleźnik