Marcin Grzeszczak: Jesteśmy bardzo walecznym zespołem

Po dobrym, choć przegranym meczu w Jastrzębiu, siatkarze Ślepska Malow Suwałki mogą mówić o sporym niedosycie. Mimo ambitnej postawy i momentów bardzo dobrej gry, nie udało się przedłużyć rywalizacji z faworyzowanym Jastrzębskim Węglem. O przyczynach porażki, brakującej „chłodnej głowie” w końcówkach setów oraz o planach na dalszą część sezonu opowiedział Marcin Grzeszczak, środkowy ekipy z Suwałk.

Marzena Janik: Mecz w Jastrzębiu był dobrym spotkaniem w waszym wykonaniu. Jak myślisz, czego zabrakło, żeby przedłużyć tą rywalizację?

Marcin Grzeszczak: Myślę, że Jastrzębie uderzyło zagrywką, a my nie skończyliśmy swoich akcji. Nie daliśmy im też okazji, żeby popełnili błąd, bo sami psuliśmy serwisy w końcówce. Roztrwoniliśmy przewagę, bo jednak w trzecim secie było 20:17. Tego na pewno szkoda. Brakuje nam powtarzalności, może też zabrakło zdecydowania. Jastrzębie wykazało się dobrą grą w obronie. Bezlitośnie nas kontrowali w takich sytuacjach. Moim zdaniem wygrał po prostu lepszy.

Czy można powiedzieć, że w końcówce trzeciego seta zabrakło wam tej „chłodnej głowy”?

Uważam, że tak. Jastrzębie jest bardziej doświadczonym zespołem, mimo że mają dużo zmian. U nas też jest ich sporo, ale to jest, że tak powiem, inny kaliber zespołu. Musimy walczyć o każdy punkt z tymi zespołami, które mają wyrobioną renomę. Na pewno mieliśmy mniej chłodnej głowy. Jastrzębianie mają bardzo doświadczonego rozgrywającego. U nas mogło zabraknąć też trochę zgrania, więc myślę, że tak – chłodna głowa zaważyła na końcówce.

Pierwsze spotkania tego sezonu pokazały, że nie można was zlekceważyć. Na inaugurację wyrwaliście seta Resovii, a dziś byliście bliscy tego samego w Jastrzębiu.

Tak. W ostatnim meczu z Resovią w Suwałkach zaczęło się dla nas bardzo dobrze. Bardzo dobrze graliśmy zagrywką. Później to się odwróciło, do głosu doszła Resovia. Powiedziałbym, że ten pierwszy wygrany set trochę zakłamuje obraz całego meczu, mimo że w czwartym secie były szanse na przedłużenie i doprowadzenie do tie-break’a, ale musimy pracować dalej. Myślę, że takie detale, jak to, że uderzą zagrywką decydują. U nas trochę tego brakuje, nie ma takiej powtarzalności i regularności. Moim zdaniem to jest klucz do wygrywania z takimi zespołami.

Gdybyśmy mieli spojrzeć na pozytywne aspekty waszej gry, co byś wymienił?

Jesteśmy bardzo walecznym zespołem. To było widać w czasie obron przy bandach czy nawet zza nich. W zespole jest też dobra atmosfera, walczymy jeden za drugiego. Nie pomagamy sobie jednak w ataku. Brakuje tego zgrania, to jednak zabiera te pozytywne elementy, które nie są na ten moment wystarczające.

Wspomniałeś, że atak jest tym elementem, w którym brakuje wam zgrania. Czy to jest ten element, któremu trzeba poświęcić więcej uwagi na treningach?

Na pewno. Chociaż to jest też pierwsza akcja. W meczu z Resovią mieliśmy bardzo dobrą skuteczność po pozytywnym przyjęciu. To było około 70%. Na pewno trzeba nad tym pracować. Przede wszystkim myślę, że musimy atakować z wysokiej piłki w kontrze. W tym jest największa rezerwa. Ale jeśli chodzi o inne elementy, to czasami brakuje porozumienia, organizacji na boisku, że każdy zna swoją rolę i wie, gdzie ma być w danym momencie czy którą piłkę wystawić. To zdecydowanie jest do dopracowania.

Czy uważasz, że jastrzębianie mieli przewagę również w postaci własnej hali i przysłowiowego siódmego zawodnika?

Na pewno. Ta hala zawsze jest wypełniona prawie po brzegi. Tutaj „siódmy zawodnik” i atmosfera była bardzo dobra. Kibice nieśli do zwycięstwa gospodarzy. U nas w Suwałkach też było podobnie, więc wiadomo, że w domu lepiej się gra. Trenuje się tutaj na co dzień, więc z założenia powinno być tak, że ściany pomagają.

A czy wy słyszeliście z góry wsparcie tej małej grupy kibiców, która dotarła do Jastrzębia?

Tak. My też w kwadracie dla rezerwowych staraliśmy się dołączyć do tego wsparcia klubu kibica, który jest niesamowity i jeździ z nami po całej Polsce. To jest imponujące i godne szacunku, że chcą i mają ochotę jeździć za nami tak daleko. Także czuliśmy to i bardzo doceniamy.

Na koniec zapytam: jakie cele stawiacie sobie na ten sezon?

Skupiamy się na każdym kolejnym meczu, ale założenia były takie, że powalczymy o play – off. Będzie to bardzo trudne, jak pokazują te dwa pierwsze mecze, bo to są rzeczywiście bardzo mocne zespoły. Jastrzębie jest zmienione, ale widać, że dalej mocne. Braliśmy to w koszty, że te pierwsze mecze mogą być naprawdę trudne, może być ciężko o punkty. W piątek gramy bardzo ważny mecz z Treflem Gdańsk w perspektywie tego celu, jakim są play – offy. To na pewno okaże się zespół, który będzie walczył o miejsce w ósemce. Na pewno trzeba wyciągnąć wnioski i przeanalizować te dwa mecze i jak najlepiej zagrać w spotkaniu z Treflem.

Rozmawiała Marzena Janik

Źródło: Informacja własna, fot. Plus Liga