Marta Łyczakowska: To był prawdziwy rollercoaster emocji

Derby regionu przyniosły wszystko, co siatkówka ma najlepszego – emocje, zwroty akcji i prawdziwy pokaz charakteru. Metalkas Pałac Bydgoszcz po ponad dwóch i pół godzinie walki pokonał Sokół & Hagric Mogilno 3:2, a jedną z bohaterek tego starcia była rozgrywająca Marta Łyczakowska. W rozmowie z nami opowiada o emocjach po końcowym gwizdku, o sile zespołu, roli spokoju w końcówkach setów i o tym, dlaczego takie mecze „budują drużynę”.

Zuzanna Żeleźnik: Marto, za Wami niesamowicie emocjonujące derby regionu, zakończone dopiero w tie-breaku. Jakie emocje towarzyszyły Wam po tak długim i trudnym spotkaniu?

Marta Łyczakowska: To był prawdziwy rollercoaster emocji. Szczerze mówiąc, po meczu miałam ochotę płakać – z wycieńczenia, ale też ze szczęścia, że udało nam się to wygrać. Nie była to może aż taka euforia jak po niektórych meczach w poprzednim sezonie, na przykład z ŁKS-em czy Budowlanymi, kiedy nie byłyśmy faworytkami. Teraz wiedziałyśmy, że to jedno z tych spotkań, które po prostu musimy wygrywać – najlepiej szybciej niż po trzech godzinach gry. Ale skoro już znalazłyśmy się w tak trudnej sytuacji, tym bardziej cieszy, że potrafiłyśmy doprowadzić do zwycięstwa. Takie momenty budują drużynę i pokazują jej charakter.

To był prawdziwy maraton – ponad dwie i pół godziny gry, wiele zwrotów akcji. Jak udawało Ci się utrzymać koncentrację i chłodną głowę w końcówkach setów?

Końcówki setów to szczególny moment, w którym koncentracja – mimo zmęczenia – musi wejść na wyższy poziom. To dopiero początek sezonu, więc tak naprawdę pierwszy raz mogłyśmy sprawdzić, jak to u nas wygląda w praktyce. Jestem bardzo dumna z drużyny, bo właśnie w tych kluczowych momentach potrafiłyśmy zachować chłodną głowę. Dużo ze sobą rozmawiałyśmy, przypominałyśmy sobie założenia taktyczne – każda wiedziała, co ma robić i za co jest odpowiedzialna. Dzięki temu mogłyśmy skupić się na jakości wykonania akcji, a nie na emocjach. W chaosie gra się dużo trudniej, a my potrafiłyśmy go skutecznie zniwelować.

Dwa pierwsze sety rozstrzygnęły się po walce na przewagi. Czy właśnie te końcówki – wygrane po długich wymianach – były kluczem do zwycięstwa w całym meczu?

Bardzo możliwe, że właśnie te końcówki na przewagi były kluczem do zwycięstwa. Wygrane w takim stylu zawsze pozytywnie nakręcają i dodają wiary. Czujesz wtedy, że cały ten wysiłek, który wkładasz w grę, naprawdę się opłaca i przybliża drużynę do końcowego sukcesu. Myślę, że to właśnie te momenty były dla nas dużym impulsem w dalszej części meczu.

Jako rozgrywająca miałaś dziś bardzo szeroki wachlarz opcji – świetnie funkcjonował środek z Dominiką Witowską, ale też skrzydła z Eleni Baką i Victorią Foucher. Jak oceniasz współpracę z dziewczynami w ataku?

Jeśli chodzi o moją współpracę ze skrzydłami, to wiem, że nie wykorzystałyśmy jeszcze pełni naszego potencjału. Nie był to mój najbardziej precyzyjny mecz w karierze, ale mimo tego dziewczyny świetnie radziły sobie nawet z trudnych piłek. Każda z nich bardzo chciała zdobywać punkty i wchodziła w atak z dużym przekonaniem.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem taktycznym w tym meczu – szybka gra Mogilna, ich blok, czy raczej utrzymanie tempa w długich wymianach?

Jeśli chodzi o wyzwania w tym meczu, to na pewno nie była to szybka gra Mogilna – wręcz przeciwnie, grają dość wysoko. Największym problemem okazała się ich obrona. To bardzo waleczny zespół, który podbija mnóstwo piłek i nie odpuszcza żadnej akcji. Widać to było nawet w statystykach, ale też gołym okiem z boiska. Momentami trudno było nam się przebić i skończyć atak, co bywało naprawdę frustrujące.

Jak z Twojej perspektywy wyglądało przełamanie gry po słabszym trzecim secie? Co pomogło Wam wrócić na właściwe tory?

Po trzecim secie najlepszym rozwiązaniem było po prostu o nim zapomnieć. Wiedziałyśmy, że nadal prowadzimy 2:1 i wciąż możemy sięgnąć po pełną pulę trzech punktów w tabeli. Dlatego w czwartym secie potraktowałyśmy to jak ostatnią szansę, żeby zrealizować ten cel. Skupiłyśmy się na grze punkt po punkcie, bez rozpamiętywania wcześniejszego seta.

Sokół zagrał bardzo odważnie w zagrywce i mocno naciskał na Wasze przyjęcie. Jak planowałyście rozwiązywać te sytuacje i jak udało się ustabilizować grę w przyjęciu?

Jako rozgrywająca ciężko mi dokładnie ocenić, jak dziewczyny dogadywały się między sobą w przyjęciu w trakcie meczu. Ale wiem, że codziennie ciężko pracują nad tym elementem na treningach, więc z biegiem sezonu nasza gra w przyjęciu będzie wyglądała coraz lepiej.

W końcówkach setów często grałaś krótszymi piłkami i wykorzystywałaś tempo akcji. Czy to element, który świadomie chciałaś dziś wprowadzić, aby przełamać blok Sokoła?

W końcówkach, tak jak trener nam powtarza, chodziło o „simple things” – czyli proste rzeczy. Były momenty, kiedy sytuacja pozwalała mi przyspieszyć grę, co dawało dziewczynom większy komfort w ataku wobec lecącego bloku. Były też momenty, w których bez większej wirtuozerii musiałam postawić piłkę do zawodniczki, która była najlepszym rozwiązaniem w danej sytuacji.

Pola Nowakowska wniosła dużą energię po wejściu na boisko. Jak oceniasz wpływ zmian i rotacji na Waszą grę w tym meczu?

Pola jest dla mnie ogromnym elementem dodatnim. W obronie i przyjęciu wnosi dużo spokoju i naprawdę pomaga dziewczynom w tym elemencie. W ataku uwielbiam z nią grać, bo mam do niej pełne zaufanie i wiem, że w stresujących momentach nie zawiedzie. Sprawdziło się to w dwóch setach, kiedy wystawiłam jej kluczowe piłki i zdobyła punkt. Nie mogę się doczekać, aż wróci do pełni zdrowia i będzie mogła być na boisku na stałe.

Sokół & Hagric Mogilno pokazał się dziś z bardzo dobrej strony, szczególnie w obronie i zagrywce. Czego najbardziej spodziewałyście się po tej drużynie?

Po drużynie z Mogilna spodziewałyśmy się przede wszystkim dużej walki. Grałyśmy z nimi sparingi przed sezonem, więc już mogłyśmy ich trochę poznać. Trenerzy też wspominali o ich obronie – trzeba było się uzbroić w cierpliwość i być świadomym, że dobicie się do boiska może być trudniejsze niż zwykle. Można powiedzieć, że to, co działo się na boisku, było dokładnie tym, czego się spodziewałyśmy. Byłyśmy przygotowane.

To były derby regionu – czy czuć było dodatkowy ładunek emocjonalny na parkiecie?

Na hali naprawdę czuło się emocje. Przyszło dużo kibiców z Bydgoszczy, ale warto też wspomnieć o fanach z Mogilna – ogromny fun club zajął dużą część hali i bardzo głośno dopingował. Mimo że nie kibicowali nam, wprowadzili fantastyczną atmosferę, której czasem brakuje u nas w Bydgoszczy. Miejmy nadzieję, że po takich emocjonujących meczach my też stworzymy podobny klub kibica, który będzie robił taką robotę.

Co chciałabyś przekazać fanom Pałacu po tym zwycięstwie i pełnym emocji derbowym pojedynku?

Bardzo dziękuję wszystkim kibicom, którzy przyszli nas wspierać. Dziękuję, że wytrwaliście tyle czasu – to było naprawdę długie i wyczerpujące spotkanie. Liczymy na wasze wsparcie w kolejnych meczach!

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Tauron Liga