Gabriela Ponikowska: Wyciągnęłyśmy tak ciężki dla nas mecz

Trzecia kolejka TAURON Ligi przyniosła kibicom prawdziwy siatkarski thriller w Mielcu. ITA TOOLS Stal Mielec po dwóch przegranych setach odwróciła losy meczu i pokonała #VolleyWrocław 3:2, notując pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zespół prowadzony przez Miłosza Majkę pokazał ogromny charakter, waleczność i siłę jedności, a jednym z kluczowych ogniw tej wygranej była środkowa – Gabriela Ponikowska. O emocjach po końcowym gwizdku, przełomowym momencie spotkania i atmosferze w drużynie opowiedziała w rozmowie z nami.

Zuzanna Żeleźnik: Gabrielo, za Wami niezwykle emocjonujący mecz, który zakończył się dopiero w tie-breaku. Jakie emocje towarzyszyły Wam po ostatnim gwizdku?

Gabriela Ponikowska: Ulga i radość. Ulga, że to już koniec i nikt więcej nie dozna kontuzji no i radość , bo z piekła do nieba – wyciągnęłyśmy tak ciężki dla nas mecz na naszą korzyść (uśmiech).

Czy spodziewałyście się, że #VolleyWrocław będzie tak dobrze funkcjonował na początku meczu, czy raczej było to dla Was zaskoczenie?

Grałyśmy przeciwko sobie w okresie przygotowawczym na turnieju w Wieliczce – wiedziałyśmy, że to solidny zespół , totalnie przebudowany po zeszłym sezonie , mają dobre skrzydła. Spodziewałyśmy się, że to będzie ciężki mecz. Zresztą do żadnego meczu nie podchodzimy na luzie, trzeba wejść zrobić swoje na tyle na ile dyspozycja pozwala i tyle (uśmiech). 

Początek spotkania nie był dla Was udany – wrocławianki szybko narzuciły swój rytm. Co zadecydowało o tym, że udało Wam się wrócić do gry po dwóch przegranych setach?

Myślę, że ten moment kiedy Marta Pamuła doznała kontuzji to był zwrot akcji. Zebrałyśmy się do kupy, wóz albo przewóz. Chciałyśmy „dowieźć” do końca ten mecz na naszą korzyść. 

Trzeci set był przełomowy – zespół zagrał wtedy z ogromną determinacją. Czy to właśnie wtedy poczułyście, że ten mecz wciąż jest do wygrania?

Takie odczucia są złudne i nie raz zaprowadziły do porażki. Nie myślałyśmy „o mamy to” – cisnęłyśmy do końca. Siatkówka to gra błędów – kto zrobi ich więcej przegrywa. Tym się kierowałyśmy, mniej błędów, grajmy to co nam najlepiej wychodzi, nie odpuszczajmy i się udało.

Z trybun wyglądało to tak, jakbyście po drugim secie całkowicie przejęły kontrolę – szczególnie w bloku i kontrataku. Jak udało się Wam poprawić te elementy w trakcie meczu?

Tak jak wspomniałam wcześniej – sytuacja która się wydarzyła z Martą potrząsnęła nami totalnie. Otrzepałyśmy się i ruszyłyśmy po swoje z nowym nastawieniem. 

Twoja gra w bloku i na środku była bardzo istotna, szczególnie w momentach, gdy trzeba było zatrzymać rywalki. Jak oceniasz swoje dzisiejsze występy i współpracę z rozgrywającą?

Zawsze można dać od siebie więcej. Te nieskończone piki czy obite ręce w bloku… będą mi się śniły po nocy. Z Jula świetnie się rozumiemy, dobrze nam się współpracuje – nie mam się do czego przyczepić 

Widać było, że mimo trudnych momentów drużyna pozostała zjednoczona i wspierająca się nawzajem. Czy właśnie ta drużynowa jedność była dziś kluczem do zwycięstwa?

Oczywiście! Może śmiesznie to wyglądało z boku, ale obrałyśmy taką strategię i świetnie się w tym czułyśmy.. Zwłaszcza podczas challenge’u kiedy stałyśmy w uścisku.. swoją drogą na hali było bardzo zimno w tym dniu, więc miałyśmy dwa w jednym. 

Jak zareagowałyście na kontuzję Marty Pamuły? Mimo tej sytuacji zespół potrafił utrzymać koncentrację i jeszcze podnieść poziom gry.

Byłyśmy wściekłe na ratowników medycznych, którym nie spieszyło się do poszkodowanej, byłyśmy w szoku że znowu kolejna kontuzja w drużynie. W tamtym momencie była taka mieszanka uczuć, że wolę tego nie wspominać. Na szczęście Marta jest już zaopiekowana i działa, żeby jak najszybciej do nas wrócić.

Kolejne spotkanie zagracie z Pałacem Bydgoszcz, czego się spodziewacie i na co szykujecie? 

Jeśli chodzi o pałac – spodziewamy się , że będzie bitka. Kolejny świetny zespół. A co szykujemy? Nie mogę powiedzieć (śmiech), przekonacie się 1.11 o 12:30 na Polsat Sport.

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. ITA TOOLS Stal Mielec