W sobotni wieczór kibice w Zawierciu nie mogli narzekać na brak emocji, choć te trwały stosunkowo krótko. Aluron CMC Warta Zawiercie w meczu 3. kolejki PlusLigi nie pozostawiła złudzeń beniaminkowi z Częstochowy, wygrywając 3:0. Podopieczni Michała Winiarskiego pokazali, że mimo falstartu na początku sezonu, wracają na właściwe tory. Ich największym atutem był szczelny blok i skuteczna gra duetu Mateusz Bieniek – Bartosz Kwolek. Dla częstochowian to kolejna lekcja ekstraklasowego grania, w której zabrakło przede wszystkim konsekwencji.
Spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla gości z Częstochowy. Zespół Guillermo Falasci zaskoczył faworyta agresywną zagrywką i odważną grą na siatce – po bloku Patrika Indry na Bartoszu Kwolku prowadził 6:3. Chwilę później Kwolek zrewanżował się rywalom, zatrzymując blokiem Milada Ebadipoura i doprowadzając do remisu 7:7. Z dobrej strony pokazywał się młody Jakub Kiedos, który skutecznie kończył akcje z lewej strony boiska. Przy stanie 11:11 gra toczyła się punkt za punkt, lecz kluczowy moment przyszedł po asie Aarona Russella, który wyprowadził Wartę na prowadzenie 15:12. Od tego momentu gospodarze zaczęli grać swoje. Miguel Tavares precyzyjnie rozrzucał piłki, a szczelny blok Bieniek–Zniszczoł zatrzymywał ataki częstochowian. Gdy Bartosz Bołądź zakończył seta mocnym uderzeniem po prostej, Aluron prowadził już 1:0 (25:17).
Drugi set rozpoczął się podobnie jak pierwszy — od dobrego fragmentu gości. Kiedos i Indra popisali się dwoma asami serwisowymi, a Norwid prowadził 3:1. Gospodarze jednak szybko odzyskali kontrolę. Mateusz Bieniek błyszczał zarówno w ataku, jak i na zagrywce, a duet Kwolek–Russell nie schodził poniżej 60% skuteczności. Częstochowianie próbowali utrzymać kontakt – dobrze dysponowany Luciano De Cecco starał się urozmaicać grę, uruchamiając środek i Jakuba Nowaka na skrzydle. Jednak przy stanie 17:15 to Warta zaczęła budować dystans. Skuteczny atak Russella i punktowy blok Zniszczoła zmusiły trenera Falascę do przerwy. Po niej goście jeszcze doprowadzili do remisu (19:19), lecz końcówka należała do gospodarzy. Zawiercianie zagrali konsekwentnie, pewnie kończąc akcje w ataku – 25:22 i 2:0 w meczu.
Najwięcej emocji przyniosła trzecia odsłona. Początkowo zespoły grały punkt za punkt – 6:6, 9:9. Norwid coraz odważniej odpowiadał, a Indra skutecznie wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję. Warta przez chwilę musiała gonić wynik, lecz po sprytnej kiwce Miguela Tavaresa doprowadziła do remisu 14:14. W końcówce zespół Michała Winiarskiego pokazał większe doświadczenie. Najpierw Kwolek popisał się blokiem na Sebastianie Adamczyku, później dołożył punkt bezpośrednio z zagrywki. Norwid jeszcze walczył, a Ebadipour w końcu przypomniał sobie najlepsze momenty z czasów gry w Iranie, doprowadzając do emocjonującej końcówki. Ostatecznie jednak to Jurajscy Rycerze zachowali zimną krew – po ataku Bołądzia i błędzie rywali zakończyli seta 27:25, a cały mecz 3:0.
Aluron CMC Warta Zawiercie vs Steam Hemarpol Norwid Częstochowa 3:0
(25:17, 25:22, 27:25)
MVP: Mateusz Bieniek
Aluron CMC Warta Zawiercie: Kwolek, Russell, Zniszczoł, Bołądź, Tavares, Bieniek, Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing.
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa: Kiedos, Ebadipour, De Cecco, Indra, Adamczyk, Nowak, Makoś (libero) oraz Kowalski, Jeanlys.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Aluron CMC Warta Zawiercie