Po porażce 0:3 jastrzębianie nie ukrywają rozczarowania wynikiem, ale zachowują sportowy spokój i optymizm przed kolejnymi wyzwaniami. O przyczynach porażki, mocnych stronach przeciwnika oraz o przygotowaniach do zbliżającego się meczu o Super Puchar Polski opowiedział środkowy Jastrzębskiego Węgla – Łukasz Usowicz.
Marzena Janik: Przegraliście mecz z Projektem 0:3. Jak możesz ocenić to spotkanie?
Łukasz Usowicz: Rywal był bardzo mocny i grał dobrze w każdym elemencie. Ciężko było nam się przeciwstawić. Na pewno zdecydowała mocna zagrywka. W polu serwisowym byli naprawdę bardzo dobrze dysponowani. My zagraliśmy nieco gorsze spotkanie, ale pozytywnie patrzymy w przyszłość. Teraz czeka nas bardzo fajne wydarzenie, czyli mecz o Super Puchar Polski, później mamy kolejne ciężkie spotkania w lidze. Mam nadzieję, że będziemy grać swoją najlepszą siatkówkę.
Myślisz, że w tym meczu zawiódł wasz system blok – obrona?
Nasz system blok – obrona był uzależniony od tego, jak przyjmowali przeciwnicy, a przyjmowali bardzo dobrze. My znowu mieliśmy gorsze przyjęcie, co wynikało z ich mocnej zagrywki. To wszystko jest ze sobą powiązane i uzależnione od siebie. Każdy element ściśle się ze sobą łączy. Tak jak już wspomniałem, przy ich perfekcyjnym przyjęciu ten system będzie słabszy niż na wysokich piłkach, więc w dzisiejszym spotkaniu właśnie tak to wyglądało.
Nie można wam jednak odmówić woli walki. Były momenty, w których traciliście do przeciwnika sporo punktów, które jednak udało się odrobić i powalczyć w końcówkach.
Tak, do połowy setów przewaga rywali była większa, ale później na szczęście ją zmniejszaliśmy. To były tylko pojedyncze zrywy, które nie pozwoliły nam wyrwać seta czy punkt w meczu. Niestety na taką drużynę jak Projekt Warszawa takie zrywy nie wystarczą. Trzeba zagrać całe spotkanie dobrze, nie tylko część.
Czy można tutaj mówić o różnicy poziomów pomiędzy waszym zespołem a Projektem?
Tak bym tego nie nazwał. Mam nadzieję, że w dniu dzisiejszym zdecydowała tylko dyspozycja dnia. Tym razem zdecydowanie lepszy był zespół Projektu, a my musimy się skupić na kolejnych spotkaniach. Teraz już czyścimy głowy i zapominamy o tym przegranym meczu.
Wspomniałeś o środowym meczu o Super Puchar. Czasu na przygotowanie nie zostało zbyt wiele, więc pozostaje wam tylko zresetować głowy i przystąpić do spotkania przeciwko Bogdance.
Myślę, że tak. Właściwie zostały nam tylko dwa dni. Wiadomo, że jutro po meczu będzie jakiś lekki trening indywidualny i czas na odnowę biologiczną, na regenerację. Tak naprawdę mamy tylko poniedziałek, bo we wtorek już wyjeżdżamy do Katowic, tam będziemy trenować. Czas jest ograniczony, więc trzeba doszlifować wszystkie elementy, bo nic nowego nie wymyślimy.
Mecz o pierwsze tegoroczne trofeum odbędzie się w katowickim Spodku. Jakie odczucia towarzyszą ci w związku z grą w tej legendarnej hali?
Mam miłe wspomnienia z katowickiego Spodka i świetnie będzie tam wrócić. Emocje na pewno będą pozytywne. Mam nadzieję, że pojawi się dużo kibiców i dużo ludzi będzie oglądało to widowisko. Liczę na to, że poziomem sportowym również dorównamy do tego widowiska.
Co, twoim zdaniem, może okazać się kluczem do pokonania Bogdanki, która jest mocnym zespołem?
Tak, jak powiedziałaś, Bogdanka jest mocną drużyną. Na pewno przyjęcie zagrywki, bo w tym elemencie są bardzo dobrzy. Nie będę wymieniał nazwiskami, kto (śmiech). Myślę, że głównie to będzie kluczem. Jeśli przyjmiemy sobie zagrywkę to mamy takich jakościowych zawodników, że nawet z trzeciego metra potrafimy zagrać wszystko i być groźnym na siatce.
Rozmawiała Marzena Janik
Źródło: Informacja własna