Arkadiusz Żakieta: Doceniam takie zwycięstwo nad mistrzem Polski

PGE GiEK Skra Bełchatów wywiozła z Lublina komplet punktów po niezwykle emocjonującym meczu, a jednym z bohaterów końcówki czwartego seta był Arkadiusz Żakieta. Atakujący Skry dołożył ważne akcje w kluczowych momentach i znacząco przyczynił się do zwycięstwa nad mistrzem Polski. O meczu, presji, współpracy z drużyną i rosnącej formie opowiedział tuż po spotkaniu.

Zuzanna Żeleźnik: Arkadiuszu, dopiero co dołączyłeś do Skry, a już grasz kluczowe mecze i zdobywasz ważne punkty. Jakie to uczucie przyczynić się do zwycięstwa nad mistrzem Polski – i to na ich terenie?

Arkadiusz Żakieta: Świetne uczucie. Staram się dać z siebie wszystko na boisku pod nieobecność Alana. Czekamy jeszcze na jego powrót po kontuzji której nabawił się na kadrze podczas mistrzostw świata. Wracając do samego meczu to bardzo doceniam takie zwycięstwo nad mistrzem Polski na ich terenie. Mam nadzieję że po takim zwycięstwie nabierzemy jeszcze więcej pewności siebie i będziemy grali jeszcze lepszą siatkówkę. 

W czwartej partii to właśnie Twoje akcje w końcówce pomogły zamknąć mecz. Co wtedy siedzi w głowie zawodnika – skupienie, adrenalina, czy po prostu czysta automatyka?

Zawsze staram się być skupiony na swoich zadaniach podczas meczu. Kiedy w końcówce piłka po wystawie libero drużyny z Lublina przechodziła na naszą stronę automatycznie zareagowałem i zgasiłem piłkę w boisko.  Cieszę się że akurat w końcówce mogłem dołożyć swoją cegiełkę do tak cennej wygranej. 

Z boku wyglądało, że graliście bardzo pewnie, mimo że LUK miał swoje momenty. Co było kluczem do utrzymania chłodnej głowy, gdy rywal wracał do gry?

Tak gramy od początku sezonu. Z wiarą w każdy kolejny punkt i nie wieszamy głowy gdy mamy jakieś przestoje. Wiemy że przeciwnik może mieć lepsze momenty w meczu bo taka jest siatkówka. Staraliśmy cały czas robić dobre akcje i wykonywać taktykę którą przygotował sztab. 

Wydaje się, że świetnie funkcjonowała Wasza zagrywka – szczególnie w newralgicznych momentach. Czy to był jeden z głównych punktów planu na ten mecz?

Zagrywka jest bardzo indywidualnym elementem siatkówki. Mamy w zespole zawodników którzy świetnie zagrywaja i cieszę się że w tym meczu w kluczowych momentach robiliśmy tym elementem przewagę. 

Współpracujesz teraz z bardzo doświadczonym rozgrywającym, Grzegorzem Łomaczem. Jak Ci się z nim gra? Co najbardziej imponuje Ci w jego stylu prowadzenia gry?

Grzesiek jest świetnym rozgrywającym który stara się cały czas wszystkim pomagać swoim doświadczeniem. Dając wskazówki kiedy tylko zauważy że jakiś zawodnik może być jeszcze lepszy przede wszystkim w elemencie ataku. Uważam ze nasza współpraca układa się bardzo dobrze. Świetnie prowadzi grę i wie w jakim momencie komu wystawić piłkę żeby drużyna miała jak największą szansę na zdobycie punktu. 

Trener Krzysztof Stelmach był kiedyś jednym z najlepszych przyjmujących w Europie. Jakim jest szkoleniowcem? Jak reaguje, gdy sytuacja na boisku robi się gorąca?

Trener stara się cały czas być pozytywnie nastawionym i tym nas zarażać. Wiadomo że błędy się zdarzają i będą zdarzać a trener Krzysztof Stelmach uczula nas żeby nie rozpamiętywać tego i być skupionym na kolejnej akcji. Wraz z całym sztabem cały czas reagują z chłodną głową i kierują swoje uwagi i podpowiedzi żeby pomóc mam w stresowych momentach podczas meczu. 

Jak oceniasz swoją formę na tym etapie sezonu? Czujesz, że dopiero się rozkręcasz, czy raczej już jesteś blisko optymalnej dyspozycji?

Mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej. Ciężko na to pracuje każdego dnia na treningu. Ale dla mnie najważniejsze jest to że jestem na boisku i drużyna wygrywa. Z tego jestem najbardziej zadowolony i to nakręca do dalszej pracy. 

Po tym meczu widać, że Skra jest w stanie wygrywać z najlepszymi. Co według Ciebie będzie kluczem, by utrzymać ten poziom – mental, taktyka, a może głębia składu?

Wszystko co wymieniłaś będzie miało wpływ żeby utrzymać ten poziom. Na pewno nie popadamy w hurraoptymizm i wiemy że cały czas czeka nas ciężka praca. Z pokorą podchodzimy do kolejnych meczów i będziemy się bili o zwycięstwo jak do tej pory. 

Lublin to bardzo silna drużyna, świeżo po zdobyciu Superpucharu. Co w ich grze było dziś najtrudniejsze do zatrzymania?

Nie będę oryginalny jak powiem że gra Wilfredo Leona. On jest tam gwiazda i maszynka do zdobywania punktów. Ale są też świetna drużyna w bloku ponieważ każdy zawodnik ma super warunki do wykonania tego elementu. Ogólnie bardzo dobrze poukładana drużyna praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, nie bez przypadku zostali mistrzem Polski w poprzednim sezonie. 

Jak się gra przeciwko Wilfredo Leonowi – zawodnikowi o tak ogromnym potencjale ofensywnym?

Wilfredo jest fenomenem. Oczywiście czułem respekt stając przeciwko niemu ale chciałem utrudnić mu grę w ataku na tyle ile byłem w stanie. Zablokować się nie udało ale udało się wykonać kilka wybloków, które w kontrze zamieniliśmy na punkty. 

PlusLiga w tym sezonie wydaje się wyjątkowo wyrównana – czy to widać z perspektywy boiska, że każdy może pokonać każdego?

Zdecydowanie tak. Nie ma słabych drużyn które od samego początku odstawały poziomem jak w poprzednich latach. Także w tym sezonie walka o każde zwycięstwo będzie niesamowicie zacięta. 

SZYBKIE STRZAŁY

Najtrudniejszy moment meczu w Lublinie?

Set numer 2 i 4 kiedy graliśmy na przewagi. 

Jeden element gry Skry, który działał dziś perfekcyjnie?

Nie było elementu który działał perfekcyjnie ale dobrze graliśmy system blok- obrona i dobrze zagrywaliśmy. 

Kto w drużynie jest największym „motywatorem” w szatni?

Nie ma jednej takiej osoby, jesteśmy grupą która cały czas motywuje siebie nawzajem podczas każdego treningu. 

Co jest Twoim osobistym celem na ten sezon – stabilizacja w składzie, rekord punktów, a może coś innego?

Cel jest zawsze jeden i ten sam czyli pomóc drużynie wygrywać w każdy możliwy sposób. Chce dołożyć cegiełkę do każdego zwycięstwa. 

Trzy słowa, którymi opisałbyś ten mecz?

Może w dwóch słowach ponieważ od razu nasuwa mi się powiedzenie ‚ bij mistrza’.

 

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Marzena Janik