ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Barkom Każany Lwów stworzyły widowisko pełne sinusoidy, nerwów i błędów, ale też momentów wysokiego poziomu. Choć gospodarze prowadzili już 2:1, dali się dogonić i o zwycięstwie musiał zadecydować tie-break. W nim ZAKSA zagrała jak z nut, deklasując rywali i ratując dwa punkty. MVP spotkania został Szymon Jakubiszak.
Początek meczu był wyrównany i dość chaotyczny — oba zespoły dobrze pracowały zagrywką, jednocześnie popełniając sporo błędów w przyjęciu. Do stanu 9:9 gra toczyła się punkt za punkt. Dopiero skuteczność Władysława Szczurowa i Wasyla Tupczija pozwoliła gościom zbudować dwupunktowe prowadzenie (12:10). Minęło jednak kilka akcji, a Barkom wpadł w ogromny kryzys. Przy zagrywce Szymona Jakubiszaka i po świetnej pracy bloku ZAKSA zdobyła siedem punktów z rzędu (19:14). Lwowianie zaczęli się mylić niemal w każdym elemencie, a gospodarze spokojnie dowieźli przewagę. Set zakończył skuteczny atak Rafała Szymury (25:19).
Druga odsłona ponownie zaczęła się lepiej dla ZAKSY (4:2). Po ataku Igora Grobelnego przewaga wzrosła (8:5), a Jakubiszak ponownie popisał się blokiem (12:8). Wydawało się, że gospodarze odzyskują kontrolę. Barkom jednak odpowiedział świetnym fragmentem gry. Najpierw Mateusz Rećko się pomylił, później Mousse Gueye dołożył efektowny blok, a goście wyszli na prowadzenie (16:14). Tym razem to ZAKSA znalazła się w „dołku ustawieniowym” — dokładnie tak, jak Barkom w poprzednim secie. Lwowianie naciskali zagrywką, Lorenzo Pope pewnie kończył ataki, a Gueye efektownym uderzeniem zamknął partię (21:25).
Trzeci set przyniósł najlepszą wersję ZAKSY. Kamil Rychlicki dołożył asa (5:1), Tupczij został zatrzymany na siatce (8:3), a gospodarze wyraźnie złapali wiatr w żagle. Barkom kompletnie nie radzili sobie ani w ataku, ani w przyjęciu — zwłaszcza Ilja Kowalow, który mylił się raz za razem. ZAKSA grała pewnie, agresywnie i dynamicznie, imponując obroną i asekuracją. Po skutecznym kontrataku Grobelnego było 11:5, a później tylko powiększali przewagę. Set zakończył się po autowym ataku Kowalowa (25:15).
Czwarta odsłona była odbiciem poprzedniej, tylko… w drugą stronę. Lwowianie świetnie rozpoczęli, a Tupczij i Gueye szaleli w polu serwisowym (7:4). ZAKSA kompletnie nie mogła wejść w rytm — psuła zagrywki, brakowało płynności, a zmiany nie przynosiły efektu. Barkom prowadził już 16:9 po kolejnym bloku Gueye. Dopiero końcówka obudziła gospodarzy. Dwa skuteczne kontrataki Daniela Urbanowicza (22:23) dawały jeszcze nadzieję, ale Tupczij zachował zimną krew, domykając seta dla gości (23:25).
Decydujący set to było całkowite odrodzenie gospodarzy. Po ataku Szymury i bloku Jakubiszaka ZAKSA prowadziła 4:1. Podopieczni Gianniego grali z ogromną energią, a Barkom popełniał coraz więcej błędów i wyglądał, jakby stracił wiarę w sukces (7:3). Po asie Jakubiszaka przewaga wzrosła do siedmiu punktów (10:3). Goście byli całkowicie bezradni, a ostatnie dwa punkty dołożył Rychlicki. Tie-break zakończył się wynikiem 15:6, a cały mecz 3:2 dla ZAKSY.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs Barkom Każany Lwów 3:2
(25:19, 21:25, 25:15, 23:25, 14:6)
MVP: Szymon Jakubiszak
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Isaacson, Grobelny, Rychlicki, Szymura, Urbanowicz, Jakubiszak, Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki, Szymański, Fijałek (libero).
Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kampa, Szczurow, Tupczij, Pampuszko (libero) oraz Szewczenko, Nakano, Rogożyn, Firkal.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Marzena Janik