PGE GiEK Skra Bełchatów kontynuuje marsz w górę tabeli. W meczu 7. kolejki PlusLigi bełchatowianie pokonali przed własną publicznością Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa 3:1, choć momentami musieli gonić wynik. Częstochowianie – mimo niedawnej zmiany na stanowisku pierwszego trenera – nie przerwali serii niepowodzeń i wracają spod siatki z kolejną porażką.
Spotkanie rozpoczęło się od obiecujących akcji gości, którzy szybko wykorzystali błędy gospodarzy. Po pomyłce Arkadiusza Żakiety zrobiło się 4:1 dla drużyny spod Jasnej Góry. Skra odpowiedziała jednak błyskawicznie — na zagrywce rozkręcił się Daniel Chitigoi, a gospodarze doprowadzili do remisu 4:4. W środkowej części seta trwała wymiana punktów. Politechnika mogła liczyć na pewny atak Milada Ebadipoura, do którego dołączył wreszcie Patrik Indra. Największy błysk po stronie gości dał jednak Jakub Nowak — jego wejście sprawiło, że częstochowianie odskoczyli na 13:9. Skra po raz kolejny musiała gonić wynik. Po asie środkowego przewaga gości stopniała do minimum (15:16, 16:17). W końcówce ciężar gry wzięli na siebie Żakieta i Chitigoi. To właśnie serwis Daniela dostarczył setballa — kapitalny as zakończył otwierającą partię (25:23) i dał bełchatowianom prowadzenie 1:0.
Drugą odsłonę zdecydowanie lepiej rozpoczęła ekipa gości. Jakub Kiedos zaserwował dwa asy z rzędu, co szybko przełożyło się na wynik 4:0. Ebadipour wciąż prezentował wysoką skuteczność, podczas gdy Skra miała ogromne problemy z wejściem w rytm. Gospodarze zaczęli odrabiać straty dopiero przy 10:10. Mocniejsze akcenty dokładali Pothron i Lemański, natomiast u częstochowian wciąż błyszczał Indra. Do połowy seta gra toczyła się punkt za punkt — 15:15. W końcówce jednak przewagę przejęła Politechnika. Skuteczne ataki Ebadipoura oraz pewne decyzje Indry dały gościom oddech. Asy Pothrona nie wystarczyły, by Bełchatów wrócił do gry. Ostatecznie to Częstochowa przełamała Skrę i zamknęła seta 25:21, doprowadzając do remisu 1:1.
Trzecia partia była pełna ryzyka w polu serwisowym — zdecydowana większość zagrywek kończyła się błędem, przerywając rytm gry. Mimo chaosu to gospodarze pierwsi przejęli inicjatywę. Skuteczne akcje Bartłomieja Lemańskiego i Arkadiusza Żakiety dały im prowadzenie 8:6. Indra próbował trzymać Częstochowę w grze, walcząc o każdą piłkę, ale przewaga Skry rosła. Kiedy tablica pokazała 19:15, stało się jasne, że grę kontrolują bełchatowianie. Politechnika miała jeszcze pojedyncze udane momenty — zwłaszcza w wykonaniu Lipińskiego — ale było to za mało. Set zakończył się po skutecznej krótkiej Lemańskiego (25:19), a Skra wyszła na prowadzenie 2:1.
Politechnika rozpoczęła czwartą odsłonę ambitnie, chcąc przedłużyć rywalizację. Jednak zdobywanie punktów przychodziło jej z ogromnym trudem. Skra szybko odpowiedziała, wychodząc na 10:8, choć Grzegorz Łomacz musiał wykazać się kreatywnością, rozdzielając piłki. W połowie seta gra wyrównała się — toczyła się wymiana punkt za punkt. Jednak im bliżej końcówki, tym większą przewagę mentalną zdobywała Skra. Kiedos walczył z ogromnym zaangażowaniem, często w pojedynkę próbując przełamać blok bełchatowian. Decydujące akcje należały do gospodarzy. Politechnika doprowadziła jeszcze do krótkiej gry na przewagi, ale ostatnie słowo należało do Skry. Antoine Pothron efektownym atakiem zamknął mecz 26:24, przypieczętowując zwycięstwo 3:1.
PGE GiEK Skra Bełchatów vs Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1
(25:23, 21:25, 25:19, 26:24)
MVP: Antoine Pothron
PGE GiEK Skra Bełchatów: Żakieta, Lemański, Pothron, Łomacz, Szalacha, Chitigoi, Szymura (libero) oraz Krzysiek, Kubicki, Szymendera, Kędzierski (libero).
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa: Kiedos, Popiela, Ebadipour, De Cecco, Indra, Nowak, Makoś (libero) oraz Lipiński, Jeanlys.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. PGE GiEK Skra Bełchatów