Po emocjonującym meczu z wicemistrzem Polski siatkarki ITA TOOLS Stali Mielec mimo porażki mogły mówić o wyraźnym progresie w swojej grze. Jedną z najbardziej zapracowanych zawodniczek na boisku była libero Julia Mazur, która nie tylko odpowiadała za stabilizację przyjęcia, ale także wielokrotnie podbijała trudne piłki po mocnych atakach rywalek. O tym, jak z jej perspektywy wyglądał mecz, co wciąż przeszkadza Stali w utrzymaniu stabilności i jakie wnioski zespół wyciąga na kolejny etap sezonu — opowiada w rozmowie z nami.
Zuzanna Żeleźnik: Julio, za Wami trudne spotkanie z wicemistrzem Polski. Jak z Twojej perspektywy wyglądała dzisiejsza gra zespołu?
Julia Mazur: Uważam, że gra naszego zespołu poprawiła się względem ostatnich meczów, ale niestety nie wyzbyłyśmy się również podstawowych błędów.
W pierwszym secie długo utrzymywałyście bardzo dobre tempo i prowadziłyście grę. Co zadziałało wtedy najlepiej?
Bardzo dobrze zaczęłyśmy spotkanie, mocno naciskałyśmy zagrywką, co ułatwiło nam grę w bloku i obronie, do tego dodałyśmy skuteczne kontrataki, ale niestety nie udało nam się takiej gry utrzymać do końca.
W końcówkach setów pojawiło się kilka błędów własnych. Co Twoim zdaniem najbardziej utrudniało Wam utrzymanie stabilności?
Już od pewnego czasu nie możemy się wyzbyć błędów własnych, zwłaszcza w końcówkach. w tym meczu było ich już zdecydowanie mniej, lecz dalej musimy nad nimi popracować.
Dziś miałaś sporo pracy w przyjęciu i obronie, szczególnie przy mocnych zagrywkach Brambilli i Gajer. Jak ocenisz swoje indywidualne wejście w mecz?
Od początku byłam bardzo nastawiona na to spotkanie i chciałam dać z siebie wszystko. Starałam się pomóc w przyjęciu i obronie jak tylko mogę, taka jest moja robota na boisku i staram się to robić najlepiej jak tylko potrafię.
ŁKS bardzo mocno naciskał zagrywką, a ich skrzydłowe grały z wysoką skutecznością. Jak trudno było zorganizować defensywę przeciwko takiej różnorodności?
Pod każdego przeciwnika przygotowujemy się, oglądając video, więc na każde spotkanie jesteśmy przgotowane pod względem taktycznym najlepiej jak się tylko da, później w meczu jednak wszystko może się jednak zmienić i trzeba być gotowym na różne ewentualności.
Mimo porażki wygrałyście drugiego seta po świetnej końcówce. Co było kluczem do przełamania ŁKS-u w tej partii?
Bardzo źle zaczęłyśmy drugiego seta i powoli powoli nadrabiałyśmy straty. wykazałyśmy się dużą wolą walki i wierzyłyśmy do końca, że można odwrócić losy tego seta. Myślę, że determinacja i walka do końca najlepiej opisują tego seta.
W czwartym secie grałyście na przewagi i miałyście swoje okazje, by doprowadzić do tie-breaka. Co zabrakło w samej końcówce?
W końcówce znowu wkradły nam się błędy własne, co ŁKS bardzo szybko wykorzystał.
Patrząc szerzej — Stal cały czas szuka stabilizacji wyników. Jak atmosfera jest w drużynie i jak reagujecie na obecną sytuację?
Nie jest to nasz wymarzony początek sezonu, lecz sezon jest długi. Nasz ostatni mecz wyglądał o wiele lepiej niż poprzednie, dlatego my nie zwieszamy głów i dalej w tym sezonie jeszcze możemy zacząć wygrywać.
Czy widać w drużynie progres w porównaniu z pierwszymi kolejkami sezonu? Jeśli tak — w jakich elementach najbardziej?
Progres widać w każdym aspekcie naszego grania, lecz wciąż mamy nad czym pracować, bo wciąż jest duzo do poprawy.
Jakie wnioski wyciągacie po takim meczu z wyżej notowanym rywalem?
Każda z nas obejrzała sobie ponownie to spotkanie i wyciągnęła z niego wnioski nad czym jeszcze ma popracować. Cieszyć może to, że mimo bardzo dobrego rywala walczyłyśmy do końca i nie odpuszczałyśmy ani na moment.
Przed Wami kolejne ligowe wyzwania. Nad czym według Ciebie musicie pracować w pierwszej kolejności?
Myślę, że błędy własne to jest coś co nas najbardziej trapi. Na treningach pracujemy nad tym ciężko i myślę, że przyniesie nam to w końcu oczekiwane efekty.
Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. ITA TOOLS Stal Mielec