Siódma kolejka PlusLigi przyniosła kolejny rollercoaster emocji. Barkom Każany Lwów we własnej hali podejmował BOGDANKĘ LUK Lublin — aktualnych mistrzów Polski. Choć faworytem byli goście, lwowianie pokazali charakter i fragmentami grali jak równy z równym. Ostatecznie jednak siła środka, zagrywka i doświadczenie lublinian przesądziły o zwycięstwie. Show skradł Aleks Grozdanow, który popisał się jednym z najlepszych występów na środku w całej 7. kolejce.
Mecz rozpoczął się w iście mistrzowskim stylu LUK-u. Fynnian McCarthy oraz Wilfredo Leon od razu uruchomili swoją największą broń — serwis. Dwa asy i szybkie prowadzenie 8:2 kompletnie wybiły Barkom z rytmu. W ataku błyszczał Kewin Sasak, a lublinianie pewnie kontrolowali przebieg seta. Barkom próbował się odbudować — Ilia Kowalow brał na siebie odpowiedzialność, ale Wasił Tupczij nie mógł znaleźć sposobu na blok gości i atakował w aut lub nadział się na ręce Grozdanowa. Jedynym momentem niepokoju był fragment przy stanie 12:9, gdy gospodarze złapali lekki rytm, ale odpowiedź LUK-u była szybka i zdecydowana. Końcówkę seta domknął efektowną zmianą Jakub Wachnik, a pierwszy fragment padł zasłużenie łupem mistrzów — 25:19.
Druga partia miała już zupełnie inny przebieg. Lwowianie zaczęli grać z polotem, a Lukas Kampa doskonale rozrzucał piłki. Lorenzo Pope, który w pierwszym secie był niewidoczny, nagle stał się jednym z głównych punktujących. Obie drużyny szły łeb w łeb — 6:6, 11:11, 14:14. LUK próbował odskoczyć, ale Barkom odpowiadał. Po asie Sasaka (16:14) wydawało się, że goście przejmą kontrolę, jednak Kowalow posłał dwa znakomite serwisy, które odmieniły losy tej odsłony. W końcówce obie drużyny grały niezwykle dojrzale. Dopiero doświadczenie i zimna krew LUK-u przechyliły szalę. Jackson Young wykorzystał idealne rozegranie Komendy i z prawego skrzydła zakończył seta — 25:23.
Trzecia odsłona była najbardziej emocjonującą częścią meczu. Pope, Gueye, Tupczij i Kowalow grali jak natchnieni. Barkom po raz pierwszy wyglądał jak drużyna zdolna do sprawienia sensacji. LUK miał swoją szansę — asa posłał Leon, McCarthy znów imponował zasięgiem na siatce, a duet Komenda–Grozdanow działał bezbłędnie. A jednak przewaga nie chciała się zbudować. Lwowianie odpowiadali cios za cios. Przy stanie 23:22 dla LUK-u wydawało się, że to koniec emocji. Nic bardziej mylnego. Rozpoczęła się gra na przewagi, którą lepiej wytrzymali gospodarze. Barkom wyszarpał seta 28:26 po błędzie gości w kontrataku. Hala eksplodowała — nagle tie-break przestał być odległą wizją.
Po stracie trzeciej partii mistrzowie Polski wrócili na boisko jak rozwścieczony kolos. Wilfredo Leon od razu huknął asem — 5:2. Lublinianie nie dali Barkomowi wejść w seta. Świetnie działał środek — Grozdanow grał absolutnie wszystko: krótką, przechodzące, blok, zagrywkę. Sasak dorzucał kolejne mocne ataki, a Young stabilizował ofensywę na lewej stronie. Barkom próbował ratować się grą przez Tupczija i Pope’a, ale sił zaczęło brakować. Przy 12:8 dla LUK-u było jasne, że gospodarze nie mają już argumentów. Końcówka była formalnością. Przy stanie 24:20 Wasił Tupczij posłał piłkę daleko w aut — kończąc marzenia Barkomu o tie-breaku.
Barkom Każany Lwów vs BOGDANKA LUK Lublin 1:3
(19:25, 23:25, 28:26, 20:25)
MVP: Aleks Grozdanov
Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kampa, Szczurow, Tupczij, Pampuszko (libero) oraz Kuts, Woźny (libero), Nakano, Rogożyn, Firkal.
BOGDANKA LUK Lublin: Komenda, Leon, Grozdanow, Young, McCarthy, Sasak, Thales (libero) oraz Gyimah, Wachnik.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Bogdanka LUK Lublin