LM: ŁKS Commercecon blisko tie-breaka! Dresdner SC uciekł spod topora i wygrał w Łodzi

Spotkanie ŁKS-u Commercecon z Dresdner SC miało dla łodzianek być idealnym rozpoczęciem zmagań w Lidze Mistrzyń, ale zamiast radości z punktów pozostało ogromne poczucie niewykorzystanej szansy. ŁKS przegrał dwa pierwsze sety, wrócił do gry, a w czwartej partii prowadził już 18:15… by finalnie ulec 1:3. Niemki wykazały więcej chłodnej głowy w kluczowych momentach, a ich liderką była bezbłędna Marta Levinska.

Łodzianki rozpoczęły spotkanie z dużą dozą energii i determinacji. Mecz od początku był nerwowy po obu stronach, ale po skutecznym ataku Anny Obiałej gospodynie odskoczyły na 7:5. Chwilę później Thana Fayad dołożyła asa serwisowego, dając łodziankom prowadzenie 9:6. W tym momencie o czas poprosił szkoleniowiec gości. Przerwa natychmiast odmieniła obraz gry. ŁKS zaczął popełniać błędy, a po autowym zbiciu Soni Stefanik był remis 11:11. Dresdner przejął inicjatywę — najpierw objął prowadzenie 14:11, a po asie Mette Pfeffer zrobiło się 17:12. Łodzianki poderwała jeszcze zawodniczka, która w tym meczu wielokrotnie dawała impuls — Mariana Brambilla, zmniejszając straty do jednego punktu (17:18). Mimo kolejnego dobrego wejścia Darii Szczyrby końcówka znów należała do rywalek. Gościnie wykorzystały wahania ŁKS-u i rzutem na taśmę wygrały pierwszą partię 26:24.

Drugi set był prawdziwym popisem zespołu z Drezna. Marta Levinska zaczęła punktować z każdej strefy, a łodzianki coraz częściej pudłowały. Po wyrównanym początku rywalki odjechały po asie Levinskiej na 14:11, a łódzki zespół kompletnie stracił rytm. Planinsec zaczęła mylić się w ataku, Fayad nie mogła znaleźć boiska, a kolejne błędy własne tylko pogarszały sytuację. Przy stanie 19:13 dla gości trener Adrian Chyliński próbował jeszcze zatrzymać rozpędzony zespół z Niemiec, ale niewiele to zmieniło. Dresdner SC pewnie wygrał drugą partię 25:20 i prowadził już 2:0.

Zepchnięte pod ścianę Wiewióry w końcu zaczęły grać swoją siatkówkę. W trzeciej partii łodzianki stworzyły mur nie do przejścia — blok funkcjonował perfekcyjnie, a przewaga narastała bardzo szybko. Po błędzie rywalek było już 6:2. Drezno szukało ratunku u swojej liderki Pfeffer, ale to było za mało. Po asie Levinskiej rywalki zbliżyły się na 16:13, jednak ŁKS kontrolował seta. Gajer dorzuciła asa, Stefanik zaprezentowała pewność w ataku i łodzianki pewnie wygrały tę partię 25:17. W hali znów odżyły emocje, a kibice poczuli, że tie-break jest bardzo realny.

Czwarty set rozpoczął się świetnie dla ŁKS-u. Asa posłała Obiała, Stefanik dołożyła blok i zrobiło się 6:1. Hryszczuk także dorzuciła kilka punktów, ale chwilę później łodzianki zatrzymały się w jednym ustawieniu. Dresdner SC krok po kroku zaczął odrabiać straty, a po serii mocnych zagrywek było już tylko 8:7. Mimo kłopotów ŁKS zdołał ponownie odskoczyć — po udanych akcjach Szczyrby i Hryszczuk zrobiło się 15:11. Wtedy jednak zaczęły się problemy. Atak Brambilli przestał funkcjonować, obrona rywalek wyciągała coraz trudniejsze piłki, a przewaga stopniała do zera. Od stanu 19:19 przewagę zaczęły mieć Niemki. Końcówka była zacięta, ale to Dresdner SC wytrzymał presję i wygrał partię 25:23, a cały mecz 3:1.

ŁKS Commercecon Łódź vs Dresdner SC 1:3

(24:26, 20:25, 25:17, 23:25)

MVP: Marta Levinska

 

ŁKS Commercecon Łódź: Brambilla, Obiała, Fayad, Hryszczuk, Gajer, Stefanik, Pawłowska (libero) oraz Bidias, Szczyrba, Cechetto, Kowalczyk

Dresdner SC: Grome, Kuipers, Akimoto, Pfeffer, Rosemann, Levinska, Nestler (libero) oraz Winter, Liber, Entius.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Tauron Liga