Chełm wypuścił wygraną z rąk! Barkom wraca z piekła i triumfuje w tie-breaku

InPost ChKS Chełm miał wszystko, by zdobyć komplet punktów w starciu z Barkomem Każany Lwów. Po trzech setach prowadził 2:1, był lepszy w ataku, blokował znakomicie, a duet Esfandiar–Fasteland niósł beniaminka przez całe fragmenty meczu. Mimo to lwowianie włączyli szósty bieg, odwrócili losy spotkania i wywieźli z Chełma cenne zwycięstwo 3:2, umacniając się w środku tabeli.

Od początku obie drużyny grały nierówno — po świetnych akcjach pojawiały się błędy, zwłaszcza w polu serwisowym. Barkom pierwszy odskoczył na dwa punkty, lecz Esfandiar wyrównał (8:8). Chełmianie zaczęli budować przewagę blokiem — świetnie radził sobie Rune Fasteland, który dostawał kolejne perfekcyjne piłki od Blankenaua. Wynik przez długi czas kręcił się wokół remisu (12:11, 15:15), ale w końcówce gospodarze wrzucili wyższy bieg. Po potężnym bloku Esfandiara zrobiło się +3, a końcówkę duet Esfandiar–Fasteland rozegrał koncertowo. Skuteczny atak Irańczyka zakończył seta 25:19 i dał Chełmowi zasłużone prowadzenie.

Druga partia długo wyglądała jak kopia pierwszej: punkt za punkt, świetna gra w ofensywie Tupczija i Piotrowskiego, ale też mnóstwo błędów serwisowych po obu stronach (9:9, 15:15). Przełamanie nastąpiło dopiero w końcówce. Marcyniak posłał asa na 18:16 dla Chełma, ale przewagę błyskawicznie odrobili Ukraińcy. Ilia Kowalow przejął ofensywę, a Tupczij odpalił zagrywkę — nagle było 23:19 dla Barkomu. Gospodarze nie mieli już jak odpowiedzieć, a Barkom dopiął swego, wyrównując stan spotkania 1:1.

Początek trzeciej odsłony to kilka błędów gości i szybka reakcja Chełma. Choć Barkom odrobił straty z 1:3 na 3:3, to jego gra dalej falowała, zwłaszcza w polu serwisowym. Kazuma Sonae ustawiał przyjęcie wzorowo, a Piotrowski kończył większość piłek. Gospodarze wyszli na 12:9, ale Barkom wrócił do gry dzięki zagrywce Tupczija i doprowadził do remisu. Od stanu 20:20 szykowała się długa końcówka, lecz ChKS zamknął seta blokiem — 25:23, obejmując prowadzenie 2:1 i mając realną szansę na pełną pulę.

Lwowianie zaczęli czwartą partię pewniej — Kowalow punktował raz za razem, a Gueye dołożył blok na 5:2. Chełm próbował odrabiać, ale własne błędy zagrywką utrudniały pogoń. Przy 11:8 dla Barkomu gospodarze znów złapali rytm — ataki Fastelanda i asa Ebadipoura doprowadziły do kontaktu (15:16). Jednak po kilku nieudanych akcjach Kiedosa i Indry Barkom ponownie uciekł. Set zakończył się błędem w ataku gospodarzy, a Barkom wyrównał po raz drugi — 25:18 i 2:2 w meczu.

Tie-break rozpoczął się nerwowo z obu stron. Chełm szybko stracił dwa punkty (3:5), ale Barkom również psuł zagrywki, przez co gospodarze wrócili na remis (6:6). Po bloku na Chizobie to jednak ChKS prowadził przy zmianie stron 8:7. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa huśtawka błędów. Chełm nie wykorzystał prowadzenia — Barkom odpowiedział serią Gueye, objął prowadzenie i zbudował zapas na decydującą fazę seta. Ostatnie słowo należało do Barkomu, który po autowym ataku gospodarzy zamknął spotkanie 15:9 i wygrał cały mecz 3:2.

InPost ChKS Chełm vs Barkom Każany Lwów 2:3

(25:19, 23:25, 25:23, 23:25, 9:15)

MVP: Wasyl Tupczij

 

InPost ChKS Chełm: Marcyniak, Blankenau, Piotrowski, Kapica, Esfandiar, Swodczyk, Ostaszewski (libero) oraz Rusin, Goss, Fasteland, Sonae.

Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kampa, Szczurow, Tupczij, Pampuszko (libero) oraz Kuts, Yamato, Rogożyn, Firkal.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga