Resovia wraca na właściwe tory! Bełchatowianie bez argumentów w hicie

Asseco Resovia Rzeszów przystępowała do klasyku PlusLigi z ogromną presją po dwóch porażkach z rzędu. Spotkanie z PGE GiEK Skrą Bełchatów miało dać odpowiedź, w jakiej formie są rzeszowianie — i odpowiedź była jednoznaczna. Gospodarze zagrali najlepszy mecz od początku sezonu, dominując od pierwszej do ostatniej piłki. Skra, dotychczas jedna z rewelacji rozgrywek, nie była w stanie nawiązać walki i przegrała 0:3.

Początek meczu był jeszcze wyrównany, ale szybko uwidoczniło się to, co miało definiować cały pojedynek — kontrola Resovii. Po ataku Klemena Cebulja i bloku Karola Butryna gospodarze odskoczyli na 4:2. Skra miała ogromne problemy z przyjęciem, a Cebulj tylko dokładał kolejne trudne zagrywki. Jego as serwisowy dał rzeszowianom prowadzenie 14:10 i zmusił Krzysztofa Stelmacha do pierwszego czasu. Ten jednak niczego nie zmienił. Resovia grała lekko, szybko, pewnie. Wygrywała przedłużone akcje, świetnie broniła, a kontry zamieniała w punkty z chirurgiczną precyzją. Po błędach własnych bełchatowian przewaga rosła z każdą chwilą — 19:13, a następnie 22:14. As Butryna dał piłkę setową, a partię zamknął błąd El Graouiego z zagrywki. 25:16 — jednostronna, dominująca odsłona Resovii.

Początek drugiej partii należał do gości. Po błędzie Artura Szalpuka prowadzenie 2:0 napędziło bełchatowian. Rzeszowianie szybko jednak wyrównali po akcji Danny’ego Demyanenki. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt — 5:5, 8:8, 11:8. Gospodarze zbudowali pierwszą przewagę przy zagrywkach Marcina Janusza i świetnych atakach skrzydeł. Skra odpowiedziała Pothronem i El Graoui, zmniejszając dystans. Po błędzie rzeszowian na siatce zrobiło się tylko 14:13, a po świetnym serwisie Arkadiusza Żakiety — remis 14:14. Trener Botti musiał reagować. Skra, napędzana dobrą zagrywką Łomacza, wyszła nawet na jednopunktowe prowadzenie — 17:16. Resovia na moment stanęła, miała problemy w przyjęciu. Ale wtedy na boisku pojawiło się dwóch bohaterów: Demyanenko, który uratował kluczowe piłki, oraz Cebulj, który totalnie przejął końcówkę. Po dwóch jego atomowych atakach było 24:22, a po bloku Poręby — 25:22. Rzeszowianie byli już o krok od zwycięstwa.

Trzecia partia rozpoczęła się od bloku Mateusza Poręby i prowadzenia 4:2. A potem… Resovia włączyła tryb demolki. Karol Butryn zaczął nękać Skrę potężnymi zagrywkami — jego as dał prowadzenie 7:3, a Skra kompletnie straciła tempo gry. Kiedy Cebulj wszedł na zagrywkę, różnica wzrosła do 10:4. Bełchatowianie próbowali jeszcze ratować się błyskami Łomacza, jednak Resovia wróciła do swojej perfekcyjnej siatkówki. As Szalpuka powiększył dystans do sześciu punktów — 15:9. A im bliżej końca seta, tym większa była przewaga gospodarzy. Butryn dołożył kolejną serię zagrywek, swoje w ataku robił Poręba, a Cebulj… po prostu robił co chciał. Przy wyniku 22:11 wszystko było jasne. Ostatni punkt Cebulja przypieczętował potężną dominację Resovii — 25:14.

Asseco Resovia Rzeszów vs PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0

(25:16, 25:22, 25:14)

MVP: Klemen Cebulj

 

Asseco Resovia Rzeszów: Poręba, Demyanenko, Szalpuk, Cebulj, Janusz, Butryn, Shoji (libero) oraz Zatorski.

PGE GiEK Skra Bełchatów: Żakieta, Lemański, Pothron, Łomacz, Szalacha, Chitigoi, Szymura (libero) oraz El Graoui, Krzysiek, Kubicki, Szymendera, Kędzierski (libero), Nowak.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga