Indykpol AZS Olsztyn i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle stworzyły widowisko pełne zwrotów akcji, efektownych serii, zaskakujących przestojów i indywidualnych popisów. Kędzierzynianie prowadzili już 2:0 i wydawało się, że po poprzednich niepowodzeniach wreszcie pewnie wrócą na zwycięską ścieżkę. Akademicy jednak udowodnili, że w tym sezonie są jednym z najtwardszych zespołów ligi — walczą do końca, wykorzystują każdą szansę i nie pękają nawet pod największą presją. W tie-breaku to oni zachowali chłodną głowę. Ostatecznie po fenomenalnym finiszu to gospodarze cieszyli się z wygranej, a ZAKSA znów musiała przełknąć gorycz niewykorzystanej przewagi.
Początek meczu nie zachwycił tempem ani jakością — oba zespoły długo nie mogły wejść w rytm. Pierwsze akcje przyniosły więcej pomyłek niż udanych zagrań, a po stronie AZS-u szczególnie nerwowo wyglądał Jan Hadrava, który w krótkim odstępie czasu pomylił się dwukrotnie. ZAKSA odpowiedziała blokiem i po raz pierwszy zbudowała minimalną przewagę, prowadząc 5:3. Wśród gości od razu wyróżniał się Kamil Rychlicki — pewny, mocny, skuteczny praktycznie z każdej piłki. To on trzymał ofensywę ZAKSY, gdy wymiany były dłuższe i chaotyczne. Kędzierzynianie pracowali czujnie na siatce, regularnie zamykając kierunki uderzeń gospodarzy i utrzymując 2–3 punkty przewagi. Olsztynianie mieli swoje momenty — szczególnie gdy udało im się poprawić zagrywkę i przyjmujący mogli odciążyć Hadravę — ale ZAKSA nadal kontrolowała sytuację. Przy stanie 14:11 wydawało się, że goście odskoczą na dobre, jednak kolejny zwrot akcji przyniósł as Hadravy i świetna zagrywka Kozuba, które wyrównały stan na 15:15. Emocje szybko wróciły, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W decydującej fazie seta jednak to drużyna Andrei Gianiego zachowała więcej dyscypliny — Rychlicki dokończył trudną piłkę, Szymański poprawił blokiem, a ZAKSA wypracowała sobie przewagę, której już nie oddała. Końcówka była jednoznaczna — 25:20 dla przyjezdnych.
Druga partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia ZAKSY. Jakub Szymański, autor świetnej końcówki seta pierwszego, od początku kierował zagrywką w słabe punkty przyjęcia AZS-u, a gospodarze kompletnie nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Seria 5:0 wyraźnie wybiła ich z rytmu, wymuszała nerwowe dogrania i przyjęcia na trzeci metr. Olsztynianie próbowali odbudować się szybkim atakiem środkiem, ale każde dobre zagranie przeplatały błędy serwisowe. Z kolei ZAKSA grała swoje — spokojnie, konsekwentnie, dojrzale. Rychlicki kontynuował koncert, kończąc zarówno piłki idealne, jak i te dużo trudniejsze. Rafał Szymura również pokazał wysoką skuteczność, a Mateusz Rećko znakomicie korzystał z kontrataków. W połowie seta goście mieli już sześć punktów przewagi (17:11) i nie pozwalali olsztynianom na nic więcej niż pojedyncze zrywy. Akademicy walczyli, ale każdy punkt zdobywali z ogromnym wysiłkiem, podczas gdy kędzierzynianie punktowali pewnie i seriami. Gdy potrójny blok ZAKSY zatrzymał Pawła Halabę, końcówka seta stała się formalnością. ZAKSA zamknęła partię identycznym wynikiem jak w pierwszym secie — 25:20.
Trzeci set rozpoczął się… dokładnie tak samo jak drugi — od asa Kamila Rychlickiego. Goście szybko wyszli na 5:3 i zaczęli ustawiać grę po swojemu. Trener Pliński szukał impulsu i podał go wprowadzając Dawida Siwczyka, który odmienił ustawienie gospodarzy. Jego obecność w bloku oraz kilka świetnych podań od Tille sprawiły, że Akademicy odzyskali rytm. Kędzierzynianie popełniali coraz więcej błędów, a AZS nakręcał się z każdą akcją. Błąd Jakubiszaka dał gospodarzom prowadzenie 12:10, a chwilę później olsztynianie mieli okazję odskoczyć jeszcze bardziej. Jednak znów — seria pomyłek. Olsztyn stracił koncentrację, pozwalając ZAKSIE na szybkie wyrównanie. Kluczowy moment przyszedł przy stanie 18:15. Jan Hadrava, który do tego momentu grał kolejny nierówny mecz, nagle odpalił dwa świetne ataki i zmusił ZAKSĘ do panicznej obrony. Kędzierzynianie jeszcze próbowali odpowiadać dzięki Szymańskiemu, ale końcówka należała do gospodarzy. Olsztynianie wygrali niezwykle ważne kontrataki, a Hadrava zamknął seta precyzyjnym atakiem po skosie. Indykpol AZS wrócił do meczu — 25:21.
Czwarty set rozpoczął się od małego deja vu — ZAKSA znów szybko zdobyła przewagę (5:1), znów po błędach gospodarzy i znów przy dobrej zagrywce Szymury. Jednak tym razem odpowiedź olsztynian była natychmiastowa. Johannes Tille zaserwował asa, Paweł Cieślik dołożył wyborny atak z pipe’a, a blok gospodarzy zaczął działać jak perfekcyjnie naoliwiona maszyna. AZS po prostu zamurował siatkę. ZAKSA była kompletnie bezradna — każde uderzenie kończyło się w rękach podwójnego lub potrójnego bloku. Rychlicki został zatrzymany kilkukrotnie, a Jakubiszak i Szymański również nie mogli znaleźć sposobu na przejście przez mur olsztynian. Wynik 18:10 dokładnie oddawał sytuację — Akademicy grali najlepszą siatkówkę w całym spotkaniu, a przyjezdni nie byli w stanie zdobyć nawet dwóch punktów z rzędu. W końcówce gospodarze dokonali pełnej demolki — skuteczny Cieślik, bezbłędny Karlitzek i pewny Hadrava domknęli seta 25:14. To była najmocniejsza partia olsztynian w całym sezonie.
Od pierwszych akcji tie-break zapowiadał się na prawdziwy finał w finale. Oba zespoły odpowiadały na każdy punkt przeciwnika — 1:1, 3:3, 6:6. Gdańszczanie wrócili do pewnej gry środkiem, a ZAKSA odzyskała Rychlickiego, który znów imponował skutecznością. W AZS-ie odpowiedzialność przejęli Karlitzek i Cieślik, którzy znajdowali rozwiązania nawet w trudnych piłkach. Po zmianie stron to gospodarze mieli dwa punkty przewagi po świetnym ataku Karlitzka. Wydawało się, że AZS ma mecz pod kontrolą, lecz Rychlicki nie pozwolił ZAKSIE umrzeć — dwa jego potężne ataki ściągnęły wynik do 12:13. Jednak ostatnie słowo należało do gospodarzy. AZS najpierw obronił trudną zagrywkę, potem wykorzystał przechodzącą piłkę, a chwilę później Jan Hadrava mocnym uderzeniem po bloku zakończył spotkanie. Hala w Olsztynie eksplodowała — Indykpol AZS wygrał kolejny thriller i został wiceliderem PlusLigi.
Indykpol AZS Olsztyn vs ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(20:25, 20:25, 25:21, 25:14, 15:13)
MVP: Paweł Cieślik
Indykpol AZS Olsztyn: Karlitzek, Tille, Majchrzak, Lipiński, Halaba, Hadrava, Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Siwczyk, Cieślik, Borkowski.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Isaacson, Stajer, Rychlicki, Szymura, Szymański, Jakubiszak, Fijałek (libero) oraz Rećko, Zych, Kraj, Krawiecki.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga