Daniel Popiela: To był dobry mecz z obydwu stron

Po zaciętym pięciosetowym pojedynku w Jastrzębiu częstochowianie wracają do domu z jednym punktem, pozostawiając jednak po sobie dobre wrażenie i nadzieję na kolejne przełamanie. O emocjach towarzyszących spotkaniu, niewykorzystanych szansach, rosnącym potencjale zespołu oraz początkach pracy z nowym trenerem porozmawialiśmy z środkowym Danieliem Popielą. W szczerej rozmowie zawodnik podsumowuje mecz, wskazuje najmocniejsze elementy gry drużyny i podkreśla znaczenie wsparcia kibiców, którzy – jak mówi – są z zespołem na dobre i złe.

Marzena Janik: Z Jastrzębia wyjechaliście z jednym punktem. Czy można zatem powiedzieć, że to był mecz niewykorzystanych szans?

Daniel Popiela: Zdecydowanie tak. Dużo naszych ostatnich meczów pokazuje, że to są spotkania niewykorzystanych szans. Tak było też w tym przypadku. Mam nadzieję, że to są nasze dobre początki. Myślę, że punkt na trudnym terenie da nam takiego kopniaka do dalszej pracy i przełamania się, a co za tym idzie wygrywania kolejnych spotkań.

Czy po pierwszym secie oczekiwaliście, że uda wam się pokazać dobrą grę w kolejnych partiach?

Taka jest siatkówka. Kilka akcji może zaważyć o tym, że wygrywa się lub przegrywa seta. Moim zdaniem nie da się tych błędów uniknąć. Jak kiedyś powiedział nam trener: „siatkówka jest grą błędów, panowie i błędy będzie się popełniać zawsze. Pytanie tylko, czy więcej, czy mniej”. Ja się z tymi słowami zgadzam w stu procentach zgadzam. Myślę, że to był dobry mecz z obydwu stron i fajne widowisko dla ludzi, którzy przyszli na halę.

Co było waszym największym atutem w tym spotkaniu?

Myślę, że naszą najmocniejszą stroną był system blok – obrona. W tym elemencie wyglądaliśmy na dobrze poukładany zespół. Naprawdę fajnie pracowaliśmy i dlatego udawało nam się robić break’i i punktować na rywalu. To też jest bardzo ważne. Uważam, że to było kluczem, który dał nam ten punkt.

W tie-break’u zabrakło tej przysłowiowej „chłodnej głowy”, która pozwoliła odskoczyć przeciwnikom?

Minimalnie tak. Moim zdaniem zabrakło nam też trochę szczęścia. Wiadomo, że jest to krótki set, w którym dwie piłki potoczą się inaczej i to my wygrywamy 13:11, dzięki czemu jesteśmy w lepszym położeniu, żeby zdominować rywala. Tutaj było odwrotnie. Nie udało nam się ich dogonić, ale wciąż wierzymy, że to są dobre początki.

Jak współpracuje się z nowym trenerem? Co nowego wprowadził do zespołu po swoim przyjściu?

Myślę, że trener Travica wprowadził taką dawkę uśmiechu i swojej wiedzy – podstawy siatkarskie, o których być może zapomnieliśmy. Może warto je przypomnieć, bo ten mecz pokazał, że od podstaw siatkarskich się zaczyna i od tego, żeby te podstawy wykonywać bardzo dobrze. Wtedy można myśleć o kolejnych, trudniejszych rzeczach.

Na koniec zapytam, czy było słychać tą grupę kibiców, która przyjechała z Częstochowy?

Tą grupkę kibiców zawsze słychać. Zawsze nas wspierają, za co bardzo im dziękujemy. To nie jest też dla nas łatwy moment. Ostatnio pisałem na swoim profilu na Facebooku: „Przyjdźcie nas dopingować i nie zadawajcie pytań. Oni to robą i chwała im za to, bo są naprawdę świetni.

Rozmawiała Marzena Janik

Źródło: Informacja własna