LUK Lublin zatrzymał rozpędzony Trefl! Powrót Piotra Nowakowskiego, ale mistrzowie Polski pewnie wygrywają 3:1

Jeszcze kilka dni temu Energa Trefl Gdańsk świętował cenne zwycięstwo nad Wartą Zawiercie. W Lublinie jednak gdańszczanie trafili na zupełnie inną rzeczywistość. Bogdanka LUK Lublin – aktualny mistrz Polski – przez dwa sety dominowała bezapelacyjnie, a choć w trzeciej partii Trefl znalazł sposób na odwrócenie losów seta, mógł pozwolić sobie tylko na chwilowe przebudzenie. Spotkanie miało również wyjątkowy akcent: na boisku po dłuższej przerwie pojawił się Piotr Nowakowski, jeden z najbardziej utytułowanych polskich środkowych.

Początek był wyrównany, lecz od stanu 2:2 gospodarze przejęli pełną kontrolę. Kewin Sasak natychmiast odpalił w ofensywie, a Wilfredo Leon dołożył potężny blok, po którym przewaga LUK-u szybko urosła do czterech punktów. Trefl próbował szukać punktów zagrywką, ale ryzyko się nie opłacało — seria popsutych serwisów tylko pogłębiała problemy gdańszczan. Duże kłopoty miał także Piotr Orczyk, na którego spadła większość celowanych zagrywek. Gdy tablica pokazywała 13:6, było jasne, że mistrzowie Polski grają na własnych zasadach. Lublinianie bez trudu kończyli pierwsze akcje, szczególnie Sasak, który punktował praktycznie z każdej piłki. W końcówce gospodarze dołożyli jeszcze kilka punktów serwisem, a seta zamknął zerwany atak Moustaphy M’Baye.

Drugi set wyglądał dla gdańszczan jeszcze gorzej. Lublin kontynuował bombardowanie w strefę przyjęcia Orczyka, który nie potrafił wejść na właściwy rytm, a LUK szybko odskoczył na 4:2. Chwilę później oba zespoły wymieniały błędy serwisowe, lecz Trefl wciąż nie potrafił zbliżyć się na kontakt. Przełom nastąpił, gdy Leon rozkręcił się w pełni, a Aleks Grozdanow dołożył pierwszy punkt blokiem — przewaga LUK-u wzrosła do 12:9, a Trefl miał w tym momencie… zaledwie dwa skończone ataki. Nawet Alaksiej Nasevich, zwykle niezawodny, był czytany przez blok gospodarzy. Leon i Sasak utrzymywali wysoki poziom gry, a gdy zrobiło się 16:11, jasne było, że Trefl nie ma narzędzi, by odwrócić przebieg seta. Jackson Young dokładał ważne punkty na siatce, a Lublin ponownie zamknął partię dzięki serii zagrywek.

Trzecia odsłona przyniosła powiew nadziei dla gości. McCarthy, Leon i Komenda dali Lublinowi szybkie 6:2, ale tym razem Trefl nie odpuścił. Tobias Brand szalał w ataku, kończąc praktycznie wszystkie trudne piłki, a poprawiona obrona pozwoliła gdańszczanom na przedłużanie wymian. Po ataku Branda zrobiło się 9:7, a chwilę później Trefl przegrywał już tylko jednym punktem. Lublin odpowiedział blokiem Daenana Gyimaha, ale przy stanie 18:18 emocje sięgnęły zenitu — Trefl doprowadził do kolejnego remisu po ataku Nasevicha. W końcówce to Brand wziął odpowiedzialność na siebie i wyprowadził Trefl na prowadzenie. LUK odpowiedział zmianą — Mateusz Malinowski wszedł idealnie, posyłając serię świetnych zagrywek (22:22). Grę rozstrzygnęły dopiero przewagi. Niespodziewanie, bohaterem gości został Piotr Nowakowski, który pojawił się z ławki i… posłał serwis dający piłkę setową. Gdańszczanie wykorzystali okazję i wygrali 29:27.

Czwarta partia zaczęła się bardziej wyrównanie — 2:2 — ale Lublin trzymał kontrolę. Ponownie potężne ciosy Leona robiły różnicę, a gdy McCarthy dołożył blok, zrobiło się 7:4. Trefl poprawił nieco ofensywę — Orczyk nabrał pewności, a gdańszczanie próbowali utrzymać kontakt. Niestety popełniali też kosztowne błędy, w tym dotknięcie siatki przy ważnej akcji. Tymczasem LUK znakomicie czytał grę rywali przy siatce, co pozwalało powiększać przewagę — 15:10, 18:11. Pojedyncze dobre akcje nie były w stanie odwrócić losów meczu. Gdańszczanie obronili kilka piłek meczowych, ale Lublin i tak dopiął swego, kończąc mecz po czwartej partii 25:20.

Bogdanka LUK Lublin vs Energa Trefl Gdańsk 3:1

(25:17, 25:18, 27:29, 25:20)

MVP: Wilfredo Leon

Bogdanka LUK Lublin: Komenda, Leon, Grozdanow, Young, McCarthy, Sasak, Thales (libero) oraz Gyimah, Malinowski, Henno, Czyrek.

Energa Trefl Gdańsk: Pietraszko, Nasevich, Brand, Orczyk, M’Baye, Worsley, Koykka (libero) oraz Stępień, Sobański, Kogut, Nowakowski, Schulz.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga