Ostatni mecz 10. kolejki PlusLigi dostarczył kibicom ogromnych emocji. PGE GiEK Skra Bełchatów prowadziła już 2:0, ale Barkom Każany Lwów zdołał wrócić do gry i wygrać trzecią partię. Czwarty set okazał się prawdziwym thrillerem, zakończonym dopiero po grze na przewagi. Ostatecznie gospodarze triumfowali 3:1, a MVP został Antoine Pothron, który był nie do zatrzymania zarówno w ataku, jak i na zagrywce.
Spotkanie zaczęło się od wymiany punkt za punkt, lecz tylko do momentu, gdy Arkadiusz Żakieta odpalił swoją serię. Skuteczne ataki i mocna zagrywka pozwoliły Skrze odskoczyć na 6:3. Barkom wyglądał na nieco zdekoncentrowany, a błędy w ofensywie tylko pomagały gospodarzom budować przewagę. Bełchatowianie świetnie pracowali blokiem, a Bartłomiej Lemański kilkukrotnie efektownie zatrzymywał rywala — 11:5. Podopieczni Andrei Gardiniego pewnie kontrolowali rytm spotkania, wywierając na rywalu presję zagrywką. Grzegorz Łomacz mógł rozgrywać z pełnym spokojem, bo każde skrzydło funkcjonowało bez zarzutu. W końcówce punktowali jeszcze Szymendera i Kubicki, a Skra zamknęła inauguracyjną partię pewnie 25:16.
Drugi set rozpoczął się podobnie — od dobrych akcji Pothrona i Żakiety (2:0). Lwowianie jednak szybko się otrząsnęli, a ciężar gry podjął Wasyl Tupczij. Po kilku dobrych akcjach Barkomu zrobiło się 5:5. Lemański nadal imponował na środku, a błędy przyjezdnych pozwalały Skrze utrzymywać przewagę — choć niewielką (8:8). Dopiero w połowie seta gospodarze ponownie przyspieszyli. Skuteczny blok Lemańskiego oraz coraz bardziej pewna ofensywa Pothrona ustawiły wynik na 16:12. Skra nie zamierzała oddawać inicjatywy. Chitigoi pewnie kończył kolejne piłki, a Pothron zachowywał klasę na wysokiej piłce. Po jego ataku zrobiło się 24:17, a seta efektownie zakończył również mocny atak Chitigoia — 25:19.
Trzecia odsłona przyniosła odwrócenie ról. Tym razem to Barkom przejął inicjatywę dzięki świetnej grze Denisa Szczurowa — jego skuteczne akcje przy siatce dały prowadzenie 6:4. Po chwili dołożył asa serwisowego — 9:6. Lwowianie utrzymywali przewagę, a po atakach Kowalowa prowadzili już 14:10. Jednak podobnie jak w poprzednich setach, błędy ofensywne przyjezdnych przywróciły Skrę do gry. Pothron pewnie kończył ataki, a bełchatowianie szybko wyrównali na 15:15. Barkom jednak nie spasował — kolejna seria mocnych zagrywek i dobra postawa Pope’a dała przewagę 21:18. Tym razem nie wypuścili jej z rąk. Szczurow jak profesor zagrał przy siatce, a seta na 23:25 zakończył mocnym atakiem Lorenzo Pope.
Czwartą partię otworzyła wyrównana walka, lecz gdy Żakieta i Chitigoi przejęli inicjatywę, Skra odskoczyła na 7:4. Pothron również nie zwalniał, a gospodarze prowadzili 10:6. Lwowianie jednak wzmocnili zagrywkę i zaczęli odrabiać straty. Gueye dołożył punkt blokiem, zatrzymując Żakietę, a chwilę później jego zagrywka dała Barkomowi prowadzenie 15:13. Atak Szczurowa w aut przywrócił remis 16:16. Emocje rosły z każdą wymianą. Pope starał się poderwać zespół i przez moment Barkom był bliżej tie-breaka (20:19). Skra jednak zachowała zimną krew, broniła kluczowe piłki i punktowała w najważniejszych momentach. W grze na przewagi dominowała dramaturgia — obie drużyny miały swoje szanse, lecz decydujący moment przyniósł… błąd. Po udanym ataku Mousse’a Gueye, przyjezdny środkowy dotknął siatki, co zakończyło mecz wynikiem 28:26 dla Skry.
PGE GiEK Skra Bełchatów vs Barkom Każany Lwów 3:1
(25:16, 25:19, 23:25, 28:26)
MVP: Antoine Pothron
PGE GiEK Skra Bełchatów: Żakieta, Lemański, Pothron, Łomacz, Szalacha, Chitigoi, Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero),Krzysiek, Kubicki, Szymandera.
Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kampa, Szczurow, Tupczij, Pampuszko (libero) oraz Rogożyn, Firkal, Szewczenko, Nakano, Wietskij, Woźny (libero).
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga