W Mogilnie w ramach 10. kolejki TAURON Ligi wydarzyło się coś, co kibice zapamiętają na długo. ITA TOOLS Stal Mielec prowadziła już 2:0, kontrolowała przebieg meczu i zdawała się pewnie zmierzać po szybkie zwycięstwo. Tymczasem gospodynie z Sokoła&Hargic pokazały charakter, ogromną determinację i… kompletnie odmieniły obraz gry. Kluczowe okazały się zmiany trenera Miłosza Majki, a mecze życia rozegrały: Wiktoria Kowalska, Maria Tsitsigianni, Rozalia Moszyńska oraz Weronika Sobiczewska. Mogilnianki ze stanu 0:2 doprowadziły do tie-breaka i wyszarpały zwycięstwo, zgarniając dwa cenne punkty.
Już od pierwszych piłek było jasne, że mielecki zespół przyjechał do Mogilna po pełną pulę. Natasha Calkins od początku siała spustoszenie swoją zagrywką — po jej serii było 6:1 dla Stali, a Mateusz Grabda natychmiast poprosił o czas. Gospodynie próbowały odpowiedzieć. Wiktoria Kowalska zaserwowała asa na 9:4, lecz gra Sokoła nadal pozostawała rwana i nerwowa. Po bloku Anny Bączyńskiej zrobiło się 13:5, a mimo dwóch udanych „czap” Wiktorii Nowak różnica pozostawała ogromna. Przy wyniku 20:12 trener Majka próbował jeszcze zatrzymać rozpędzone rywalki, ale Stal pewnie zmierzała ku zwycięstwu. Pierwszego seta zakończył błąd gospodyń — 25:15 dla zespołu z Mielca.
Drugi set wyglądał niemal jak kalka poprzedniego. Po krótkiej wymianie punkt za punkt (5:5) mielczanki ponownie zaczęły przejmować inicjatywę. Calkins dorzucała regularnie punkty, Nina Nesimović dorzuciła blok, a Julia Bińczycka postraszyła Mogilno serią zagrywek — 17:12. Po stronie Sokoła starały się reagować Kinga Stronias i Maria Tsitsigianni, jednak ich pojedyncze błyski nie były w stanie odwrócić sytuacji. Aleksandra Kazała dokończyła dzieła, a po autowym ataku gospodyń zrobiło się 2:0 dla Stali — znów 25:15. Wydawało się, że mecz zmierza ku szybkiej konkluzji.
Wbrew przewidywaniom to trzeci set odmienił losy spotkania. Mogilnianki zaczęły grać odważniej, spokojniej i z większą precyzją. Stal prowadziła jeszcze 4:2, ale chwilę później maria Tsitsigianni przejęła stery ofensywy Sokoła, a Aleksandra Stachowicz znakomicie poukładała grę. Od remisu 11:11 inicjatywa przeszła na stronę gospodyń. Majka wziął czas przy stanie 11:13, lecz niewiele to zmieniło. Seria zagrywek Brzoski i Stachowicz dała sześciopunktowe prowadzenie — 19:13. Choć Sandra Świętoń ożywiła jeszcze miejscowe swoją dobrą zmianą, Stal zaczęła mieć coraz większe problemy z utrzymaniem rytmu. Mogilno wygrywa tę partię 25:21 i wraca do meczu.
Czwarty set przyniósł kontynuację dobrej gry gospodyń. Częste, długie wymiany padały na ich korzyść, a Stal coraz częściej była zmuszana do gry pod presją. Po zagrywkach Świętoń zrobiło się 9:4, a gdy Kowalska i Nowak dorzuciły kolejne punkty, Mogilno odskoczyło na 13:9. Stal próbowała szukać zmian — na boisku pojawiły się Ponikowska i Sobiczewska, ale to już był set Sokoła. Różnica stale rosła, a gospodarze grali jak natchnieni. Kowalska mocnym atakiem zamknęła partię 25:15 — i w Mogilnie zrobiło się naprawdę gorąco.
Decydujący set to zawsze loteria, ale tym razem Sokół&Hagric wziął go w swoje ręce od pierwszych akcji. Błyskawicznie zrobiło się 4:1 po punktach Kowalskiej i znakomitej kiwce Julii Bińczyckiej. Trener Majka próbował reagować, ale przy stanie 10:4 gospodynie miały wszystko pod kontrolą. Przewaga była zbyt duża, by Stal mogła ją zniwelować. Ostatni punkt zdobyła nie kto inny, jak niepowstrzymana Kowalska — 15:13. Mogilno odrobiło stratę 0:2 i wygrało 3:2, pokazując serce, charakter i wolę walki.
Sokół & Hagric Mogilno vs ITA TOOLS Stal Mielec 3:2
(15:25, 15:25, 25:21, 25:15, 15:13)
MVP: Karolina Pancewicz
Sokół&Hagric Mogilno: Priante, Tsitsigianni, Nowak, Kowalska, Stronias, Cygan, Pancewicz (libero) oraz Świętoń, Stachowicz, Pinczewska, Brzoska, Cur-Słomka.
ITA TOOLS Stal Mielec: Bączyńska, Moszyńska, Calkins, Kazała, Nesimović, Bińczycka, Dąbrowska (libero) oraz Adamczyk, Ponikowska, Sobiczewska.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Sokół & Hagric Mogilno