Rzeszowski walec znów ruszył

KS DevelopRes Rzeszów, nawet grając daleko od maksymalnych obrotów, zaprezentował siatkówkę o dwa poziomy wyżej niż mierząca się z problemami ITA TOOLS Stal Mielec. Mielczanki próbowały wejść w mecz odważnie, ale każda próba odbicia była natychmiast tłumiona przez perfekcyjnie funkcjonującą maszynę z Podkarpacia. Rysice zdominowały rywalki w dwóch pierwszych setach, a choć trzecia partia przyniosła odrobinę emocji — głównie dzięki wejściu Weroniki Sobiczewskiej — to ostatecznie faworytki zakończyły spotkanie w trzech odsłonach. MVP słusznie trafiło w ręce Dominiki Pierzchały, która dziś błyszczała w każdym elemencie gry.

Od pierwszego gwizdka było jasne, że mielczanki czeka trudna misja. Rysice zaczęły agresywnie, pewnie, z ogromną swobodą. As serwisowy Dominiki Pierzchały ustawił szybkie 4:2, a gdy chwilę później Taylor Bannister dołożyła punkt blokiem, zrobiło się 7:2 i trener Miłosz Majka musiał już reagować. Nic to jednak nie zmieniło. Pierzchała została w polu serwisowym na długo, psując kompletnie ustawienie Stali. Gdy serwowała Bannister, rzeszowianki posłały… trzy asy z rzędu. Wynik 13:3 mówił wszystko. Po drugiej stronie boiska panowała bezradność — pojedynczy udany atak Aleksandry Adamczyk czy blok Anny Bączyńskiej był jedynie przerywnikiem w rzeszowskiej dominacji. Julita Piasecka grała koncertowo na skrzydle: pewnie, bez wahania, a jej ostatni atak ustalił wynik 25:15. Partia jednostronna, bez choćby cienia zagrożenia.

To, co DevelopRes zrobił w drugim secie, było wręcz demonstracją siły. Znowu świetnie otworzyła partę Taylor Bannister, tym razem wspierana przez Marrit Jasper, która dopisała do statystyk efektowny punkt blokiem. Wynik 7:2 był zwiastunem powtórki z poprzedniej odsłony. Stal próbowała szukać rozwiązań, ale kompletnie nie radziła sobie w przyjęciu. Julia Bińczycka, która dziś miała być architektem mieleckiej gry, zaliczyła serię błędów — zarówno w rozegraniu, jak i decyzjach. Gdy tablica pokazywała 16:6, po Stali jeździła dosłownie każda rzeszowska zagrywka. W końcówce jeszcze Rozalia Moszyńska dołożyła blok, ale jej punkt nie był w stanie odwrócić losów odsłony. Rysice nie wypuszczały żadnej piłki. Set zakończył się efektownym atakiem Laury Jansen, która weszła z ławki i natychmiast dopisała się do punktujących. Wynik — 25:10. Najwyższa przewaga w meczu i absolutna deklasacja.

Mielczanki, mając nóż na gardle, postawiły wszystko na jedną kartę — wprowadzając Weronikę Sobiczewską. I to właśnie ona pobudziła nieco ofensywę gości. Stal złapała rytm, Rysice spuściły z tonu, a na moment mecz znów stał się wyrównany. Uaktywniła się także Aleksandra Kazała, która swoimi atakami dawała impuls drużynie — 5:4. W kolejnych akcjach gra toczyła się punkt za punkt. Przy 10:10 mielczanki po raz pierwszy w meczu wyglądały na realnie groźne. Gdy Sobiczewska posłała asa na 13:13, trener Cesar Hernandez Gonzalez zareagował, czując, że sytuacja wymyka się spod kontroli. I to wystarczyło. Rzeszowianki uporządkowały przyjęcie, Pierzchała ustabilizowała środek, a Bannister ponownie wzięła sprawy w swoje ręce. W decydującym momencie Stal zaczęła wracać do swoich błędów — niedokładność, zagubienie, brak decyzji. Mecz zakończył as Taylor Bannister, ustalając wynik seta na 25:21 i całego spotkania na 3:0.

KS DevelopRes Rzeszów vs ITA TOOLS Stal Mielec 3:0

(25:15, 25:10, 25:21)

MVP: Dominika Pierzchała

 

KS DevelopRes Rzeszów: Pierzchała, Jasper, Piasecka, Wenerska, Dorsman, Bannister, Szczygłowska (libero) oraz Jansen, Chmielewska, Sieradzka, Kubas.

ITA TOOLS Stal Mielec: Calkins, Nesimović, Moszyńska, Kazała, Bączyńska, Bińczycka, Mazur (libero) oraz Dąbrowska (libero), Sobiczewska, Ponikowska, Adamczyk, Walczak.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Tauron Liga