Dziewiąta kolejka PlusLigi była pokazem siatkarskiej wytrzymałości, powrotów z dalekiej podróży i wielkich indywidualnych popisów. Aż cztery mecze zakończyły się tie-breakami, a bohaterowie poszczególnych zespołów brali odpowiedzialność w najważniejszych momentach. To była kolejka, w której liderzy błyszczeli, a kilku zawodników rozegrało swoje najlepsze mecze w sezonie. Oto siódemka, która zrobiła największe wrażenie.
Rozgrywający: Marcin Komenda (BOGDANKA LUK Lublin)
Architekt lubeńskiej dominacji w Suwałkach. Komenda świetnie prowadził grę, błyskawicznie reagował na ustawienie rywali i perfekcyjnie wykorzystywał atakujących oraz środek. Stabilność, kreatywność i pełna kontrola – tego seta można używać jako wzorca nowoczesnego prowadzenia drużyny.
👉 Precyzja, wizja i jakość rozgrywającego z czołówki ligi.
Atakujący: Bartłomiej Bołądź (Aluron CMC Warta Zawiercie)
Motor napędowy Zawiercia w meczu z Treflem. Nawet gdy wynik wymykał się spod kontroli, Bołądź utrzymywał poziom światowej klasy, kończąc trudne piłki i zapewniając Jurajskim Rycerzom realną szansę w tie-breaku.
👉 Lider, który nie schodzi poniżej wysokiego poziomu – nawet w porażce.
Przyjmujący:
- Aliaksiej Nasevich (Energa Trefl Gdańsk)
Najbardziej dominujący zawodnik tej kolejki. MVP meczu z Zawierciem i prawdziwa ściana nie do przejścia. Nasevich wygrywał pojedynki na siatce, punktował zagrywką i atakiem, a w tie-breaku praktycznie zamknął mecz w pojedynkę.
👉 Potęga na środku i klucz do zwycięstwa w hitowym meczu.
- Klemen Cebulj (Asseco Resovia Rzeszów)
Absolutna klasa światowa. Kapitalny nie tylko w ofensywie, ale też w przyjęciu i kontrach. W meczu ze Skrą robił wszystko – i wszystko wychodziło mu perfekcyjnie.
👉 Showman tej kolejki. Gdy gra Cebulj, gra Resovii staje się potężna.
Środkowi:
- Jakub Kochanowski (PGE Projekt Warszawa)
Niebotyczny poziom w meczu z Cuprum. Kochanowski dominował blokiem, straszył zagrywką i był fenomenalny w pierwszym tempie. Projekt trzymał pewność w trudnych momentach właśnie dzięki niemu.
👉 Blok + serwis + skuteczność = pełen pakiet środkowego idealnego.
- David Smith (Ślepsk Malow Suwałki)
Choć jego zespół przegrał, Smith był jedynym, który trzymał Ślepsk w grze w każdym secie. Blokował, kończył środkiem i wnosił doświadczenie tam, gdzie jego koledzy brakowali stabilności.
👉 Profesjonalizm i równa forma – jeden z najpewniejszych środkowych ligi.
Libero: Maksymilian Granieczny (JSW Jastrzębski Węgiel)
W meczu pełnym chaosu i zwrotów akcji Granieczny był kotwicą Jastrzębia. Czyścił boisko, ratował piłki po szalonych obronach i pozwalał Gierżotowi oraz Kaczmarkowi grać swoje.
👉 Libero, który daje spokój, tempo i ogrom jakości w najtrudniejszych momentach.
MVP 9. kolejki: Alieksiej Nasevich (Energa Trefl Gdańsk)
Najwyraźniejsza dominacja indywidualna całej kolejki. Skuteczność, presja w polu zagrywki, kontrola na siatce – wszystko na poziomie topowym.
👉 Fundament zwycięstwa Trefla w meczu, który mógł potoczyć się inaczej bez jego udziału.
Wyróżnienia – ławka rezerwowych
Łukasz Kaczmarek (JSW Jastrzębski Węgiel) – punktował, serwował, trzymał Jastrzębie w grze.
Paweł Cieślik (Indykpol AZS Olsztyn) – bohater tie-breaka z ZAKSĄ.
Milad Ebadipour (Steam Hemarpol) – mocne momenty w starciu z Jastrzębiem.
Piotr Orczyk (Energa Trefl) – stabilność, świetna obrona i ważne punkty.
Remigiusz Kapica (ChKS Chełm) – robił wszystko, by utrzymać Chełm przy życiu.
Podsumowanie kolejki
Dziewiąta kolejka PlusLigi okazała się jedną z najbardziej wyrównanych i emocjonujących w całym sezonie. Aż cztery mecze zakończyły się tie-breakami, a niemal w każdym z nich kluczową rolę odgrywali liderzy swoich zespołów. Jastrzębianie wymęczyli zwycięstwo nad waleczną Politechniką Częstochowa, Trefl Gdańsk wygrał thriller z Zawierciem, a w Olsztynie doszło do spektakularnego zwrotu akcji i triumfu AZS-u nad ZAKSĄ. LUK Lublin zdominował Suwałki, Resovia pewnie pokonała Skrę, a Barkom Lwów wyrwał wyjazdowe zwycięstwo w Chełmie. To była kolejka siatkówki pełna wytrzymałości, powrotów z dalekiej podróży, kapitalnych defensyw i fenomenalnych indywidualnych występów. Liga wchodzi na wyższe obroty – a najlepszym dowodem jest Dream Team, który składa się wyłącznie z zawodników, którzy udźwignęli presję w najtrudniejszych momentach.