Przebudzenie Częstochowy, zaskakująca niemoc ZAKSY

Coraz większymi krokami PlusLiga zbliża się do półmetka rundy zasadniczej, a 12. kolejka przyniosła jedno z największych zaskoczeń tej serii spotkań. Osłabiona Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa podejmowała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle – faworyta nie tylko tego meczu, ale i całych rozgrywek. Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla zespołu Andrei Gianiego. Gospodarze rozegrali najlepsze spotkanie w sezonie, idealnie trafiając na moment wyraźnego „dołka” rywali. Efekt? Przełamanie, komplet punktów i opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli.

Pierwsze akcje zapowiadały jeszcze wyrównane granie. Po skutecznym bloku Szymona Jakubiszaka ZAKSA prowadziła 4:3, jednak był to jedyny moment, gdy goście kontrolowali sytuację w tym secie. Bardzo szybko inicjatywę przejęli częstochowianie. Po serii skutecznych ataków Patrika Indry i dobrych decyzjach w kontrach gospodarze odskoczyli na 9:6, a przy stanie 13:7 trener Andrea Giani był zmuszony reagować. Politechnika grała nadspodziewanie dojrzale. Indra kończył niemal każdą piłkę, Ebadipour dokładał punkty z lewego skrzydła, a przyjęcie pozwalało na spokojne rozegranie. ZAKSA popełniała serię błędów własnych, a przewaga rosła – 16:10, 20:14. W końcówce gospodarze nie spuścili z tonu, kontrolując grę w kontrze. Seta zamknął Indra skutecznym atakiem po skosie – 25:17.

Druga partia rozpoczęła się od zupełnie innego obrazu gry. ZAKSA postawiła na agresję w polu zagrywki, co szybko przyniosło efekty. Po serii mocnych serwisów Rafała Szymury przyjezdni objęli prowadzenie 6:2. Gospodarze próbowali reagować – po asie Daniela Popieli różnica stopniała do dwóch punktów, jednak chwilę później znów było 10:7 dla gości. Z biegiem seta ZAKSA uspokoiła grę. Kamil Rychlicki regularnie kończył akcje, a dobre przyjęcie pozwalało Isaacsonowi korzystać z całej szerokości siatki. Politechnika trzymała kontakt (15:16), lecz w decydujących momentach brakowało jej skuteczności. Po kolejnym ataku Rychlickiego ZAKSA prowadziła już 21:18. W końcówce nie oddała przewagi i po skutecznej kontrze zamknęła seta 25:23, doprowadzając do remisu.

Trzecia odsłona znów rozpoczęła się pod dyktando Politechniki. Po dwóch skutecznych atakach Indry i błędzie rywali gospodarze prowadzili 4:1, lecz ZAKSA szybko doprowadziła do wyrównania (7:7). Przez dłuższy fragment set toczył się punkt za punkt – 10:10, 12:12 – a długie wymiany i efektowne obrony Fijałka oraz Makośa podkręcały tempo spotkania. W środkowej fazie seta żadna z drużyn nie potrafiła zbudować wyraźnej przewagi. Przy stanie 16:16 odpowiedzialność wzięli na siebie Indra i Ebadipour, jednak ZAKSA odpowiadała skutecznością Rychlickiego. Kluczowy moment nadszedł przy wyniku 20:20 Wtedy na zagrywce i w ataku odpalił Bartłomiej Lipiński, a Politechnika odskoczyła na 22:20. Tego prowadzenia gospodarze już nie oddali, wygrywając seta 25:23 po skutecznej kontrze.

Czwarty set był pokazem pełnej kontroli częstochowian. Już na starcie po bloku na Rychlickim i skutecznej kontrze Indry gospodarze prowadzili 3:0. ZAKSA wyglądała na zagubioną, a po dwóch asach serwisowych Lipińskiego zrobiło się 9:4. Politechnika grała z ogromną pewnością siebie, a każdy kolejny punkt tylko napędzał trybuny. Przewaga rosła – 11:6, 15:8 – a po stronie gości brakowało skuteczności Grobelnego i Szymury. Gdy Indra dołożył asa serwisowego, różnica wzrosła do ośmiu punktów. ZAKSA nie była już w stanie wrócić do gry. Gospodarze spokojnie dograli seta, a całe spotkanie zakończyło się po błędzie serwisowym Rychlickiego – 25:17.

Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa vs ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1

(25:17, 23:25, 25:23, 25:17)

MVP: Patrik Indra

 

Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa: Ebadipour, Popiela, Indra, Lipiński, Adamczyk, Kowalski, Makoś (libero) oraz De Cecco, Kiedos, Jeanlys, Ostój (libero).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Stajer, Rychlicki, Szymura, Jakubiszak, Isaacson, Grobelny, Fijałek (libero) oraz Rećko, Krawiecki, Szymański.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga