Asseco Resovia Rzeszów po ligowej porażce z JSW Jastrzębskim Węglem potrzebowała wyraźnego sygnału odbudowy. Wyjazdowe spotkanie z Barkomem Każany Lwów miało dać odpowiedź, czy zespół Massimo Bottiego szybko potrafi wrócić na zwycięską ścieżkę. Choć początek meczu zapowiadał się wymagająco, rzeszowianie z każdą kolejną minutą przejmowali inicjatywę i ostatecznie pewnie wygrali 3:0.
Mecz rozpoczął się od skutecznego ataku rzeszowian, jednak to gospodarze szybciej odnaleźli rytm. Po bloku Andrija Rogożyna Barkom objął prowadzenie 3:1, a pierwsze akcje były długie i pełne walki. Lwowianie dobrze funkcjonowali w przyjęciu, co pozwalało im budować grę skrzydłami. Lorenzo Pope regularnie odpowiadał na ataki rywali, a wynik długo utrzymywał się po stronie gospodarzy – 7:5, 10:8. Przełom nastąpił wraz z wejściem Yacine’a Louatiego w mecz. Francuz najpierw skończył ważną kontrę, a chwilę później dołożył skuteczny blok, zmniejszając stratę do jednego punktu. Na półmetku seta wynik odwrócił się na korzyść Resovii – 15:13. Od tego momentu coraz lepiej funkcjonowała współpraca na linii Marcin Janusz – Karol Butryn, a swoje zrobił także Artur Szalpuk. Rzeszowianie zaczęli wykorzystywać błędy rywali, a po asie serwisowym Butryna oraz bloku Louatiego przewaga wzrosła do 21:15. Końcówka toczyła się już pod kontrolą gości. Choć Barkom próbował jeszcze odrabiać straty, Resovia spokojnie dowiozła prowadzenie, zamykając seta 25:20.
Druga partia miała bardzo podobny przebieg, choć Barkom od początku starał się postawić trudniejsze warunki. Gospodarze skoncentrowali się na grze blokiem i już na starcie zanotowali dwie efektowne „czapy” – 3:1. Obie drużyny mocno ryzykowały zagrywką, a po asie Danny’ego Demyanenki doszło do remisu 5:5. Gra toczyła się falami. Lwowianie skutecznie wykorzystywali kontrataki Ilji Kowalowa i Moussé Gueye, budując niewielką przewagę – 9:7, 12:10. Choć Barkom notował sporo błędów w polu serwisowym, długo nie miało to wpływu na wynik. Na półmetku seta gospodarze prowadzili 15:12. Jak już nieraz w tym sezonie, Resovia najlepiej zareagowała w decydującej fazie. Demyanenko dołożył blok, Louati skończył ważną piłkę na wysokiej kontrze i dystans stopniał do 20:19. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt – 21:21, 23:23, 25:25. Końcówka okazała się brutalna dla Barkomu. Błędy własne w kluczowych momentach, w tym nieudany serwis Pope’a, dały rzeszowianom piłkę setową – 27:26. Karol Butryn nie zmarnował okazji, kończąc akcję potężnym atakiem i dając Resovii prowadzenie 2:0.
Trzeci set od początku układał się pod dyktando Resovii. Rzeszowianie szybko odskoczyli na 4:1, a duet Demyanenko–Butryn konsekwentnie punktował w ataku. Lwowianie mieli coraz większe problemy z przebiciem się przez szczelny blok gości, co Resovia bezlitośnie wykorzystywała w kontrach – 8:4, 12:6. Jedynym zawodnikiem Barkomu, który potrafił utrzymać jakość w ofensywie, był Wasyl Tupczij. Gdy jednak Artur Szalpuk zerwał jeden z ataków, dystans na moment stopniał do 9:7. Krótki czas dla Massimo Bottiego przyniósł natychmiastowy efekt – rzeszowianie odzyskali kontrolę i ponownie odskoczyli – 13:9, 16:11. Wejście Juliusa Firkala niewiele zmieniło w grze gospodarzy. Ilia Kowalow był skutecznie neutralizowany przez blok Resovii, a Barkom nie potrafił wykorzystać nawet prostych sytuacji po freeballach. Końcowy fragment seta był już pełną dominacją przyjezdnych. Przewaga rosła z każdą akcją, a mecz efektownym atakiem zamknął Lukas Vasina – 25:17.
Barkom Każany Lwów vs Asseco Resovia Rzeszów 0:3
(20:25, 26:28, 17:25)
MVP: Marcin Janusz
Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Tupczij, Nakano, Rogożyn, Pampuszko (libero) oraz Firkal, Szczurow, Kuts, Szewczenko.
Asseco Resovia Rzeszów: Louati, Demyanenko, Graham, Szalpuk, Janusz, Butryn, Shoji (libero) oraz Cebulj, Vasina, Bucki, Nowak.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga