ZAKSA rozbita przez beniaminka z Chełma

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przystępowała do meczu z InPost ChKS-em Chełm z jasnym celem – powrót do czołowej ósemki tabeli. Zamiast tego gospodarze przeżyli bardzo bolesny wieczór. Choć po niezwykle długim i emocjonującym pierwszym secie prowadzili w meczu, w kolejnych partiach to beniaminek przejął pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i wyjechał z Kędzierzyna-Koźla z sensacyjnym zwycięstwem 3:1.

Początek spotkania zapowiadał się obiecująco dla gospodarzy. Dobrze w mecz wszedł Rafał Szymura, a po chwili asem serwisowym popisał się Szymon Jakubiszak, co dało ZAKSIE prowadzenie 7:3. Radość nie trwała jednak długo, bo Chełm szybko odpowiedział tym samym – asem Pawła Rusina, a po kolejnej akcji był już remis po 9. Nie do zatrzymania w ataku był Amirhossein Esfandiar, który kończył kluczowe piłki, a gra szybko przerodziła się w wymianę punkt za punkt. W końcówce do głosu doszedł również Remigiusz Kapica, a inaugurująca partia weszła w długą i wyczerpującą grę na przewagi. Ciężar odpowiedzialności po stronie ZAKSY wziął na siebie Igor Grobelny, jednak przy stanie 25:25 żadna z drużyn nie potrafiła postawić kropki nad „i”. Ostatecznie decydujący okazał się atak Kapicy w aut, po którym kędzierzynianie zamknęli seta zwycięstwem 34:32.

Druga odsłona od początku toczyła się pod dyktando gości. Chełmianie szybko objęli prowadzenie 3:0, a choć po stronie ZAKSY momentami dobrze funkcjonował blok, był to jeden z nielicznych pozytywów. Ciężar gry ofensywnej próbował brać na siebie Kamil Rychlicki, a krótkimi fragmentami dobrze prezentował się także Konrad Stajer. Mimo to gospodarze wciąż musieli gonić wynik, przegrywając kolejno 5:8 i 8:10. Quinn Isaacson starał się odciążyć liderów i rozrzucać grę, lecz po drugiej stronie siatki czujny był Kapica, a Chełm odskoczył na 18:15. W tym momencie o czas poprosił Andrea Giani. ZAKSA zdołała jeszcze zbliżyć się w końcówce, jednak nerwy wzięły górę. Beniaminek wykorzystał błędy rywali i wyrównał stan meczu, wygrywając seta 25:23.

Chełmianie nie zwolnili tempa i od początku trzeciego seta narzucili własne warunki gry. Ponownie świetnie prezentował się Esfandiar, a goście szybko wyszli na prowadzenie 10:6. Po stronie gospodarzy mnożyły się natomiast proste błędy, co przełożyło się na jeszcze większą stratę – 8:12. Sam Igor Grobelny nie był w stanie odwrócić losów seta, a nawet próby gry środkiem do Szymona Jakubiszaka niewiele zmieniały. Z każdą kolejną akcją siatkarze ChKS-u czuli się coraz pewniej, a w połowie partii przewaga gości była już wyraźna. Set zakończył się wynikiem 25:21 dla beniaminka, który objął prowadzenie 2:1 i postawił ZAKSĘ w bardzo trudnej sytuacji.

Czwarty set tylko potwierdził dominację zespołu z Chełma. Początek był jeszcze wyrównany, a na tablicy wyników pojawiały się stany 2:2 i 9:11, głównie za sprawą błędów obu drużyn w polu serwisowym. Później inicjatywę przejęli jednak goście, a skuteczność Pawła Rusina pozwoliła im odskoczyć na 14:10. Chwilę później błędy zaczęły przydarzać się nawet Kamilowi Rychlickiemu, a przewaga ChKS-u urosła do sześciu punktów. Przełamanie ZAKSIE przyniósł dopiero atak Grobelnego przy stanie 13:20, lecz było już za późno na realną pogoń. Debiutanci w PlusLidze zagrali końcówkę bez kompleksów, a całe spotkanie zamknął skuteczny atak Remigiusza Kapicy, ustalając wynik seta na 25:20 i całego meczu na 3:1 dla gości.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs InPost ChKS Chełm 1:3

(34:32, 23:25, 21:25, 20:25)

MVP: Amirhossein Esfandiar

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Isaacson, Grobelny, Stajer, Rychlicki, Szymura, Jakubiszak, Fijałek (libero) oraz Rećko, Kraj, Szymański, Krawiecki.

InPost ChKS Chełm: Marcyniak, Turski, Rusin, Blankenau, Kapica, Esfandiar, Sonae (libero) oraz Piotrowski, Goss.

 

Autor: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga