Anna Obiała: Myślę że jeszcze w tym sezonie będzie dużo niespodzianek

Po emocjonującym spotkaniu ŁKS-u z zespołem z Wrocławia trudno było oderwać oczy od zmieniającej się dynamiki meczu. Pierwsze dwa sety przebiegły pod kontrolą ŁKS-u, jednak w trzeciej partii rywalki wymusiły wyrównaną walkę. W czwartej odsłonie gospodynie ponownie odzyskały stabilność i pewnie zamknęły spotkanie. Środkowa ŁKS-u, Anna Obiała, opowiada w wywiadzie o kluczowych momentach meczu, przygotowaniach taktycznych, współpracy w zespole oraz tym, nad czym drużyna musi jeszcze popracować, aby walczyć o medale.

Zuzanna Żeleźnik: Pierwsze dwa sety były pod pełną kontrolą ŁKS-u. Co dziś było kluczowe, żeby tak szybko narzucić rywalkom swój rytm?

Anna Obiała: Wynik może na to wskazywał, ale nie do końca był pod naszą kontrolą, bo każdy set zaczynał się od sporej przewagi przeciwnika (w drugim secie było chyba nawet 8.1) więc z dużym opóźnieniem włączyliśmy kolejny bieg i musialysmy gonić, i zapracować na to żeby mieć spokojniejsze końcówki.

Trzeci set wymknął się Wam spod kontroli. Jak z perspektywy boiska wyglądał ten fragment meczu? Co najbardziej zaskoczyło Was w grze Wrocławia?

Myślę że trzeci set był bardziej wyrównany i dopiero w końcówce seta dziewczyny z Wrocławia zaczęły zagrywać bardzo zmiennie, używały dużo skrótów z którymi niekoniecznie radziliśmy sobie dobrze, a w konsekwencji tego miałyśmy problem ze skończeniem ataków.

W czwartej partii wróciłyście do skutecznej gry. Co powiedziałyście sobie przed kluczowym setem, że ponownie udało się złapać stabilność?

Myślę że po przegranym secie padło z moich ust kilka mocnych i ostrych słów, ale może właśnie tego potrzebowaliśmy żeby zrozumieć że takie mecze jak te musimy wygrywać za 3 punkty, a nie każdemu przeciwnikowi rozdawać punkty, skoro jest możliwość zgarnięcia całej puli.

Jak wyglądało przygotowanie taktyczne pod zespół z Wrocławia? Na co zwracałyście największą uwagę w analizie?

Przygotowanie nie było jakieś specjalne, po skończonym meczu z Bydgoszczą miałyśmy jeden dzień na dotarcie do Wrocławia i przygotowanie się. Myślę że było to podstawowe. Poznanie przeciwnika i zagranie swojej gry.

Jak oceniasz funkcjonowanie współpracy na linii: rozgrywająca – środek? Wyglądało, że dziś działało to bardzo płynnie.

Współpracę oceniam pozytywnie, oczywiście zdarzają się akcje gdzie jest coś do poprawy, ale ciągle nad tym pracujemy i dużo rozmawiamy, żeby na meczach nasze zgranie było najlepsze.

Mecz był momentami bardzo nerwowy. Jak zespół poradził sobie mentalnie z presją i błędami w końcówkach setów?

Myślę że poradziliśmy sobie całkiem nieźle, skoro 3 z 4 setów wygrałyśmy.

Widzimy, że ŁKS coraz bardziej się stabilizuje. Czy czujecie, że forma drużyny idzie w górę z meczu na mecz?

Na razie nasza gra dalej faluje, co pokazały dwa tie-breaki w ciągu 4 dni, ale być może im więcej grania dla naszego zespołu tym lepiej. Najlepiej sprawdza się zespół w warunkach meczowych, więc miałyśmy ostatnio do tego dużo możliwości.

Liga jest w tym sezonie bardzo wyrównana. Jak oceniasz poziom rywalizacji i to, co jeszcze może wydarzyć się w rundzie zasadniczej?

Myślę że jeszcze w tym sezonie będzie dużo niespodzianek. Ciężko będzie wytypować kto na jakim miejscu skończy przed fazą play-off.

Nad czym – Twoim zdaniem – ŁKS musi jeszcze pracować, aby wejść na poziom gry, który pozwoli walczyć o medale?

Musimy ustabilizować nasze granie, bo narazie za bardzo falujemy. Czekamy żeby niektóre dziewczyny wróciły jeszcze do pełnej formy i wsparły resztę zespołu.

Rozmawiała: Zuzanna Żeleźnik

Źródło: informacja własna, fot. ŁKS Commercecon Łódź