Indykpol AZS Olsztyn w słodko-gorzki sposób rozpoczął nowy rok. W meczu rozegranym w Święto Trzech Króli akademicy podejmowali Barkom Każany Lwów. Choć gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie i byli bliscy zamknięcia spotkania w czterech setach, to pozwolili rywalom wrócić do gry. O zwycięstwie zadecydował długi, dramatyczny tie-break, w którym więcej zimnej krwi zachowali olsztynianie, dopisując do swojego dorobku dwa cenne punkty.
Spotkanie od pierwszych piłek było zapowiedzią walki. Barkom Każany Lwów odważnie wszedł w mecz, zdając sobie sprawę, że aby realnie powalczyć w Olsztynie, musi postawić na ryzyko. Po skutecznych atakach Mousee Gueye i Wasyla Tupczija goście objęli prowadzenie 4:2, a chwilę później utrzymywali minimalną przewagę – 6:4. Odpowiedź gospodarzy była jednak szybka. Asa serwisowego posłał Paweł Halaba, a po skutecznym bloku Dawida Siwczyka Indykpol wyszedł na prowadzenie 9:7. Przerwa wzięta przez trenera Barkomu nie przyniosła oczekiwanego efektu. Olsztynianie zaczęli kontrolować grę, a ciężar ofensywy wziął na siebie Jan Hadrava. Po jego skutecznym ataku było już 14:10. Goście próbowali jeszcze szukać rozwiązań przez Lorenzo Pope’a, ale Lukas Kampa miał coraz większe problemy z dokładnym rozegraniem. Akademicy konsekwentnie powiększali przewagę – 20:14. W końcówce trener Barkomu zdecydował się na zmianę, wprowadzając Juliusa Firkala, lecz obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze spokojnie dowieźli prowadzenie, zamykając seta po ataku Halaby – 25:19.
Druga odsłona nie była już tak jednostronna. Barkom rozpoczął ją asem serwisowym Ilji Kowalowa, a od pierwszych minut oba zespoły popełniały sporo błędów własnych. Gra długo toczyła się punkt za punkt (4:4, 7:7), lecz z czasem to goście zaczęli wykorzystywać niedokładności gospodarzy. Przy stanie 10:8 dla Barkomu Indykpol próbował ratować sytuację punktami Jakuba Majchrzaka, a asem odpowiedział Moritz Karlitzek, co pozwoliło akademikom objąć prowadzenie 14:12. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Barkom natychmiast odpowiedział serią punktów, a bardzo dobrze prezentował się Władysław Szczurow – 16:15 dla gości. Końcówka była nerwowa. Olsztynianie mieli swoje szanse, ale dwa asy Jana Hadravy nie wystarczyły, by przejąć kontrolę. Przy stanie 22:22 decydujący okazał się blok Lukasa Kampy, po którym Barkom wyszedł na prowadzenie. Chwilę później goście dopięli swego, zamykając seta wynikiem 25:22 i doprowadzając do remisu w meczu.
Porażka w drugiej partii wyraźnie podrażniła gospodarzy. Trzeci set rozpoczął się od zdecydowanej gry Indykpolu. Po bloku Pawła Halaby było już 6:4, a chwilę później ten sam zawodnik dołożył asa serwisowego. Choć Barkom odpowiedział punktami Kowalowa, gospodarze szybko przejęli pełną kontrolę – 10:7. Świetny fragment gry zanotował Jakub Majchrzak, a po kolejnym skutecznym bloku różnica wzrosła do sześciu punktów – 16:10. Przerwy i zmiany po stronie gości nie przynosiły poprawy. Olsztynianie grali bardzo pewnie, a Moritz Karlitzek seryjnie punktował w kontratakach. Set stał się całkowicie jednostronny. Barkom nie był w stanie zatrzymać rozpędzonych akademików, którzy po ataku Dawida Siwczyka zamknęli partię aż 25:14, obejmując prowadzenie 2:1.
Czwarty set długo układał się po myśli gospodarzy. Indykpol szybko objął prowadzenie 5:1 i wydawało się, że mecz zmierza ku końcowi. Sygnał do odrabiania strat dał jednak asem serwisowym Lukas Kampa. Barkom stopniowo łapał kontakt, a nie do zatrzymania był Ilia Kowalow. Olsztynianie wciąż trzymali niewielką przewagę – 19:16, 21:19 – głównie dzięki skuteczności Hadravy i Halaby. W końcówce zabrakło im jednak chłodnej głowy. Najpierw blokiem zapunktował Kuts, potem Kowalow, a po asie Mousee Gueye na tablicy wyników pojawił się remis po 23. Końcowe akcje należały do gości. Barkom wykorzystał moment zawahania gospodarzy i po skutecznym ataku Tupczija zamknął seta 25:23, doprowadzając do tie-breaka.
Decydująca partia była prawdziwym testem nerwów. Lepiej rozpoczęli ją goście, którzy objęli prowadzenie 8:6 po zmianie stron. Akademicy szybko odpowiedzieli, a wynik wyrównał się po skutecznym ataku Karlitzka – 10:10. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Świetnie spisywał się Julius Firkal, a Mousee Gueye kilkukrotnie zatrzymał blokiem Hadravę i Halabę. Barkom miał nawet piłkę meczową, lecz Indykpol obronił się dzięki skutecznej kontrze Karlitzka. Ostatecznie to gospodarze zachowali więcej spokoju. Decydującą akcję całego spotkania asem serwisowym zakończył Moritz Karlitzek, pieczętując zwycięstwo Indykpolu AZS Olsztyn 20:18 w tie-breaku.
Indykpol AZS Olsztyn vs Barkom Każany Lwów 3:2
(25:19, 22:25, 25:14, 23:25, 20:18)
MVP: Johannes Tille
Indykpol AZS Olsztyn: Karlitzek, Tille, Siwczyk, Majchrzak, Halaba, Hadrava, Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Borkowski, Szwarc.
Barkom Każany Lwów: Gueye, Kowalow, Pope, Kuts, Kampa, Tupczij, Pampuszko (libero) oraz Szczurow, Wijecki, Nakano, Rohożin, Firkal.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga