Projekt Warszawa zakończył swój udział w Pucharze Polski na etapie ćwierćfinału, przegrywając z Asseco Resovią Rzeszów, choć samo spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie sportowym. O przebiegu meczu, kluczowych momentach, pozytywach w grze zespołu, wyjątkowych emocjach związanych z występem w Tauron Arenie oraz kolejnych celach na ligowych i europejskich parkietach opowiada Bartosz Firszt w rozmowie z Marzeną Janik.
Marzena Janik: Projekt zakończył swój udział w Pucharze Polski. Zapytam więc, jak ocenisz to spotkanie?
Bartosz Firszt: Było to na pewno spotkanie dwóch drużyn aspirujących do medali Mistrzostw Polski i zdobycia Pucharu Polski, więc na pewno było wyrównane. Wynik nie do końca to oddaje, bo było 0:3 na tablicy. Na pewno to był dobry mecz, spotkały się dwie dobre drużyny. Rzeszów zagrał niemal perfekcyjnie. Wykorzystywali wszystkie kontry, które mieli, więc gratulacje dla nich. My mieliśmy parę piłek, które mogliśmy rozegrać lepiej, ale to jest jakaś nauczka na przyszłość i teraz skupiamy się na Lidze Mistrzów i Mistrzostwie Polski.
Mieliście w tym meczu kilka momentów, w których prowadziliście. Uważasz, że to dobra gra Rzeszowian, czy wasza „chłodna głowa” przesądziła o wyniku?
Siatkówka to jest splot wielu zdarzeń, więc na pewno dobra gra Resovii była podstawą w tej sytuacji. Jak mówiłem już wcześniej, kilka niewykorzystanych okazji po naszej stronie, być może lepsze rozwiązania kontr odwróciłyby losy rywalizacji. Myślę, że tak naprawdę brakowało nam dwóch, trzech punktów w secie i moglibyśmy nawet odwrócić mecz, ale jak już wspomniałem, gratulacje dla Resovii, bo zagrali bardzo fajne spotkanie.
Czy w waszej grze pojawiły się pozytywne elementy, na które warto zwrócić uwagę?
Tak. Generalnie podoba mi się nasza siatkówka. Gramy bardzo pewnie i w każdym elemencie mamy zawodników klasy światowej. Nie ma się tutaj do czego przyczepić. Każdy element był dobry, zabrakło tylko kropki nad „i”, co jest kluczowe na tym poziomie i zmienia wynik meczu.
Jakie wrażenie wywarła na tobie gra w Tauron Arenie?
Ogromne. To jest wielki zaszczyt i przyjemność, że mogę tutaj być i doznać tego uczucia wejścia na halę przy pełnych trybunach Tauron Areny. To jest naprawdę super uczucie. Szkoda tylko, że nie udało się przedłużyć tego do dnia jutrzejszego, ale może za rok.
Wspomniałeś o pełnych trybunach. Dodam, że was również wspierała duża grupa kibiców. Ich wsparcie było odczuwalne na boisku?
Jasne, że tak. To jest świetny Klub Kibica, który jest z nami wszędzie. Nawet ostatnio przylecieli do nas do Francji. Słychać was na boisku i bardzo dziękujemy za wsparcie.
Wasz następny cel to jest mecz z Jastrzębskim Węglem w najbliższą środę. Nad czym chcielibyście popracować, żeby zatrzymać punkty u siebie?
Nie wiem, nad czym możemy popracować. Na pewno jesteśmy taką drużyną, że jeśli zagramy na swoim poziomie, to możemy liczyć się z tym, że ten mecz wygramy. Gramy z równie utytułowaną drużyną, gdzie są świetni zawodnicy, więc liga jest na tyle ciężka, że nie można odpuścić żadnego meczu. Wiemy o tym, że mamy na tyle dużą jakość, że grając swoją siatkówkę uda nam się ten mecz wygrać.
Czy własna hala da wam przewagę mentalną?
Na pewno. Tak jak wspomniała Pani wcześniej, kibice są z nami i jeśli pojawi się ich więcej na trybunach, to da nam jeszcze większego kopa i większą radość, więc jak najbardziej nasza hala będzie bardzo ważna w tym meczu.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna