ZAKSA Kędzierzyn-Koźle potwierdza, że znajduje się na wyraźnej fali wznoszącej. W meczu 16. kolejki PlusLigi podopieczni Andrei Gianiego pokonali na własnym parkiecie PGE GiEK Skrę Bełchatów 3:1, mimo że to goście lepiej weszli w spotkanie. Z biegiem czasu coraz większą kontrolę przejmowali jednak gospodarze, którzy w kluczowych momentach wykazywali się większą cierpliwością i lepszą organizacją gry.
Pierwszy set rozpoczął się od dobrego otwarcia ZAKSY, która po dwóch skutecznych akcjach objęła prowadzenie 2:0. Skra szybko jednak złapała właściwy rytm. Po skutecznym bloku na Kamilu Rychlickim goście wyszli na prowadzenie 4:3, a chwilę później zwiększyli przewagę do 7:5. Przez dłuższy fragment seta gra toczyła się punkt za punkt – 9:9, 11:11 – jednak to Bełchatowianie prezentowali się stabilniej. Antoine Pothron był regularnie wykorzystywany w ofensywie, a ZAKSA zaczęła popełniać proste błędy. Po kolejnym nieudanym ataku Igora Grobelnego przewaga Skry wzrosła do 15:11, co zmusiło trenera Gianiego do przerwy. Czas pomógł gospodarzom częściowo złapać kontakt – 14:16, 16:18 – ale w decydujących momentach znów skuteczniejsi byli przyjezdni. Dobra praca blokiem i pewna gra Pothrona pozwoliły Skrze kontrolować końcówkę. Set zakończył się ich zwycięstwem 25:19.
Druga partia ponownie rozpoczęła się od prowadzenia gospodarzy – 2:0, 4:2. Poprawił się Grobelny, swoje dołożył Rychlicki i przez moment ZAKSA wyglądała pewniej – 7:4. Skra jednak szybko wyrównała, wykorzystując chwilowy przestój miejscowych – 11:11. Bardzo dobrze po stronie gości prezentował się Arkadiusz Żakieta, który regularnie punktował, jednak po jego ataku w blok nadział się Bartłomiej Lemański i ZAKSA znów objęła minimalne prowadzenie – 14:12. Od tego momentu trwała wymiana ciosów – 16:16, 18:18, 20:20. Końcówka była niezwykle nerwowa. Po asie Pothrona i punktowym bloku Skra prowadziła 21:19, ale niepotrzebne błędy serwisowe otworzyły ZAKSIE drogę do gry na przewagi. Przy stanie 29:29 kluczową rolę odegrał Karol Urbanowicz, który najpierw skończył ważną piłkę, a następnie zamknął seta blokiem – 31:29.
Trzeci set rozpoczął się od mocnego akcentu gospodarzy. Rafał Szymura otworzył partię asem serwisowym, a po błędach Pothrona ZAKSA prowadziła już 7:3. Skra próbowała wrócić do gry – po zagrywkach Michała Szalachy dystans stopniał do 9:10. Goście wciąż jednak mieli problem z własnymi błędami. Po asie Lemańskiego było 17:16, ale od tego momentu inicjatywę przejęli gospodarze. Skuteczny Grobelny i pewna gra Urbanowicza pozwoliły ZAKSIE odskoczyć na 21:18. Końcówka należała już do miejscowych, którzy zamknęli seta 25:21.
Czwarta odsłona tylko potwierdziła rosnącą pewność siebie ZAKSY. Po atakach Szymury i Rychlickiego gospodarze szybko objęli prowadzenie 8:4. Kluczowe okazało się stabilne przyjęcie, za które odpowiadał Mateusz Czunkiewicz, wspierany przez Szymurę. Skra próbowała jeszcze szarpać wynik dzięki dobrej postawie Żakiety, który zmniejszył straty do 9:10, jednak był to jedynie chwilowy zryw. Dwie punktowe zagrywki Szymury pozwoliły ZAKSIE zbudować przewagę 14:10, a kolejne błędy serwisowe gości tylko ją powiększały – 18:13. Kędzierzynianie nie pozwolili już rywalom na powrót do gry. Kontrolowali przebieg końcówki i spokojnie doprowadzili mecz do końca, zwyciężając w secie 25:18, a w całym spotkaniu 3:1.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1
(19:25, 31:29, 25:21, 25:18)
MVP: Rafał Szymura
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Isaacson, Grobelny, Rychlicki, Szymura R., Urbanowicz, Jakubiszak, Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Szymański, Krawiecki.
PGE GiEK Skra Bełchatów: El Graoui, Żakieta, Lemański, Pothron, Łomacz, Szalacha, Szymura K. (libero) oraz Kędzierski (libero), Krzysiek, Kubicki, Szymendera.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga