Zapewne nie tak wyobrażano sobie hit kolejki PlusLigi, jednak w Rzeszowie wszystko potoczyło się bardzo szybko i jednostronnie. Asseco Resovia Rzeszów od pierwszych piłek narzuciła swoje warunki gry i nie pozwoliła PGE Projektowi Warszawa na rozwinięcie skrzydeł. Gospodarze byli lepiej zorganizowani, dokładniejsi i znacznie pewniejsi w każdym elemencie, co przełożyło się na zdecydowane zwycięstwo 3:0.
Początek spotkania należał do rzeszowian, którzy od razu postawili na grę środkiem. Marcin Janusz chętnie uruchamiał Danny’ego Demyanenko, a ten bardzo dobrze odnajdywał się w ataku, dając swojej drużynie pierwsze punkty. Z kolei warszawianie próbowali oprzeć ofensywę na Linusie Weberze, jednak Niemiec potrzebował czasu, by wejść w mecz. Dwie nieudane próby w ataku sprawiły, że Resovia szybko objęła prowadzenie 4:1. Dłuższe wymiany częściej padały łupem gospodarzy, którzy wykazywali się większą cierpliwością i różnorodnością w rozegraniu. Projekt Warszawa zdołał jednak wrócić do gry – kilka skutecznych akcji Jurija Semeniuka oraz blok na Weberze pozwoliły doprowadzić do remisu 10:10. Od tego momentu set toczył się punkt za punkt, a żadna z drużyn nie była w stanie zbudować wyraźnej przewagi. Goście mieli swoją szansę w końcówce, gdy objęli prowadzenie 20:18, jednak wtedy inicjatywę przejął Karol Butryn. Jego skuteczna seria w ataku odwróciła losy seta i dała Resovii prowadzenie 23:22. Rzeszowianie nie wypuścili już tej przewagi z rąk i wygrali pierwszą partię 25:23.
Drugi set rozpoczął się spokojniej, a wynik długo oscylował wokół remisu – do stanu 5:5 żadna z ekip nie potrafiła wypracować przewagi. Warszawianie skutecznie kończyli akcje przy własnym przyjęciu, lecz niemal za każdym razem psuli zagrywkę, co uniemożliwiało im wywieranie presji na rywalach. Przełom nastąpił po asie Klemena Cebulja, który dał Resovii dwupunktowe prowadzenie. Chwilę później gospodarze jeszcze bardziej podkręcili tempo na zagrywce – dwie punktowe zagrywki Artura Szalpuka sprawiły, że zrobiło się 12:8. Mimo kilku chaotycznych akcji i błędów w dłuższych wymianach, rzeszowianie cały czas kontrolowali przebieg seta. Linus Weber grał bardzo nierówno, a kolejne zepsute zagrywki Projektu tylko pogłębiały problemy gości. Przy stanie 19:15 Resovia miała bezpieczną zaliczkę. Warszawianie jeszcze raz spróbowali zerwać się do walki w końcówce, lecz było to za mało. Drugi set zakończył się po kolejnym błędzie Bartłomieja Bednorza, a Resovia wygrała 25:21.
Trzecia partia od początku układała się po myśli gospodarzy. Artur Szalpuk utrzymywał wysoki poziom gry i już na starcie dał swojej drużynie prowadzenie. Gdy chwilę później skutecznie zapunktował zagrywką, łapiąc Damiana Wojtaszka, przewaga Resovii wzrosła do 5:2. Projekt Warszawa nie potrafił znaleźć sposobu na tak dobrze dysponowanych rzeszowian. Goście mieli ogromne problemy w przyjęciu, a nawet libero nie był w stanie ustabilizować gry defensywnej, co rzadko się zdarza w jego przypadku. Choć stołeczna drużyna doprowadzała do dłuższych wymian, brakowało skuteczności w ich finalizacji. Gdy Brandon Koppers zerwał atak, wynik brzmiał już 13:5 dla gospodarzy i stało się jasne, że o odwrócenie losów seta będzie bardzo trudno. Duet Szalpuk – Butryn cały czas pracował na wysokich obrotach, a różnica punktowa praktycznie się nie zmniejszała. Przy stanie 19:10 kwestia zwycięstwa była już tylko formalnością. Spotkanie efektownym blokiem zakończył Marcin Janusz, a Resovia wygrała trzeciego seta 25:14, pieczętując triumf 3:0.
Asseco Resovia Rzeszów vs PGE Projekt Warszawa 3:0
(25:23, 25:21, 25:14)
MVP: Karol Butryn
Asseco Resovia Rzeszów: Demyanenko, Szalpuk, Cebulj, Janusz, Butryn, Sapiński, Shoji (libero) oraz Louati, Bucki, Zatorski.
PGE Projekt Warszawa: Firlej, Kłos, Tillie, Semeniuk, Bednorz, Weber, Wojtaszek (libero) oraz Gomułka, Koppers, Firszt, Kozłowski, Strulak.
Autor: Zuzanna Żeleźnik
Źródło: informacja własna, fot. Plus Liga